Dołączanie do śmierciożerców niosło za sobą pewne ryzyko, jeżeli chodziło o prawy rodzinne czy partnerskie. Tu trwała wojna, często pojawiały się ataki na kogoś. Ktoś ginął bo musiał. Nicholas nie chciał nikogo narażać i ciągnąć za sobą. Szczególnie rodzinę. Dlatego od wszystkiego się odcinał. Droga jaką wybrał, odpowiadała mu. Tak samo jak praca w Departamencie Tajemnic.
Zaskoczył ją? Siebie także. Choć szukał w głowie neutralnego słowa, to jednak każde miłe sprawiało kobiecie komplement. O tyle dobrze, że już tego nie drążyli a skupili tylko na istotnych sprawach, jak sama bezsenność, z jaką się oboje zmagają. A eliksiry to jedyny ratunek, jeżeli chce się dobrze zasnąć i wyspać, czego potrzebuje każdy ludzki organizm.
- Tak. Prawda.Zgodził się z jej słowami, może nie do końca wiedząc, co miała namyśli. Ale zgodził się, że leczenie bezsenności było konieczne do prawidłowego funkcjonowania. Nie posiadał w tej materii zbyt dużej wiedzy, a jedynie taką jaką otrzymał teraz i wiedział od swojego uzdrowiciela. Bardziej siedział w innych badaniach, niż nad bezsennością.
Miejsce spokoju, zrelaksowania się i ucieczki od rzeczywistości. Każdemu jest potrzebne, aby nie zwariować. Choć Nicholas nie często spędzał tutaj czas, a raz na jakiś czas. Zwykle musiał być w ich kraju, na wypadek gdyby coś miało się wydarzyć, lub Czarny Pan wzywałby.
Na słowa Cynthii o tym miejscu, pokiwał tylko głową w zgodzie. Sam niewiele mówił. Rzadko, ale jednak zdarzały się sytuacje, gdzie poniesie go chęć wypowiedzenia od siebie więcej niż jednego słowa. Nie był rozmowny. Im mniej mówił, tym mniej o nim wiedzieli inni. Małe osobiste zabezpieczenie.
- Nie bardzo.Odparł szczerze. Nie było co ukrywać. Choć z Cynthią się jakby umiał porozumieć, to jej obecność akceptował. Miała może predyspozycje odpowiednie na jego żonę? Gdyby się dogadali? Ale jednak, nie jemu została przypisana. Może to i dobrze?
- Przy Tobie nie czuję niezręczności. Już trochę zawodowo współpracujemy.
Nie miałby nic przeciwko temu, jeżeli chciałaby mu towarzyszyć. Inaczej nie proponowałby jej wspólnej wycieczki. Innej niż badanie trupów.
Posiedzieli jeszcze jakiś czas, aż zdecydowali się w swoim czasie wrócić do środka. Wziąć eliksiry i zasnąć. A nad ranem, po wspólnym śniadaniu, przy okazji Cynthia mogła porozmawiać z Arvidem o przepisach i zasadach parzenia herbat. Nicholas ich zostawił i udał się pozałatwiać podstawowe sprawy związane ze świstoklikiem dla koleżanki. Dzięki czemu, zdążyła wrócić do Londynu na czas, aby jeszcze ogarnąć się u siebie w domu i udać do pracy. On z kolei został na miejscu planowane parę dni i dopiero wtedy, wrócił do Anglii.