• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 … 16 Dalej »
Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back...

Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back...
Devil in disguise
She's dancing by herself
She's crowned the queen of hell
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stukot obcasów zwiastuje jej chuderlawą, drobną posturę, którą skrzętnie ukrywa pod pstrokatymi, szerokimi koszulami, szerokimi nogawkami spodni i kapeluszami z okrutnie wielkim rondem. Blada, o twarzy pokrytej pajęczynką piegów, oczach roziskrzenie piwnych, ustach surowo wykrojonych. Na jej obliczu często pełznie uśmiech, ukazujący nieidealne zęby, o skrzywionych kłach – jest w niej jednak coś rozbrajająco szczerego. Aura czerwona, intensywna, niejednokrotnie przytłaczająca.

Loretta Lestrange
#16
03.01.2024, 22:47  ✶  

Miłość, podobnie jak wazon, raz rozbita – nie dawała się poskładać w pierwotną całość; a miłość jej i Alexa drżała na cokole, trącana przez wiatry burzowe i oślepiające wręcz słoty. Nigdy nie traktowali jej należycie; nigdy nie pielęgnowali jej z gorliwością i przede wszystkim – nigdy nie spodziewali się, że zastanie ich w progu ot tak, jakby przyszła z mlekiem, po które wyszła przed latami, trzaskając drzwiami. Bo w jej sercu miłość urosła do rangi gargantuicznej i choć wciąż ją zostawiał, czynił w jej głowie niespokojnie i niepokornie, przyjmowała go zawsze – w szczególności, gdy klękał przed nią na drżących pijanie nogach, chybocząc się w progu, błagając o wieczyste wybaczenie. A słabość do niego była tak silna – jak przemoc, czy pocałunki znaczące obojczyki puchem przekwitłych mleczy, przeklętych dmuchawców, jak dalekich od gwałtowności, w której ją posiadał każdorazowo – że stanowiła chyże podwoje jej raptownego uzależnienia.

Mulciber był najpiękniejszym narkotykiem i kochała go bardziej niż sweterki z monogramami i papierosy tlące się żarzącymi oczkami; bardziej niż orkiestry wiosenne i snobistyczny akcent; bardziej niż cokolwiek namacalnego, a także pozostającego w groteskowej sferze domyśleń, szybującego gdzieś pomiędzy ulotnym a nierzeczywistym. Jej miłość jednak, daleka była do opiewanych arii i szekspirowskich kantyczek; nie była poprawna i nie była krystaliczna.

Ona jednak, tak przegnita do cna, nigdy nie szukała lśniącego obojętnością kryształu. A on ulokował swoje uczucia w niej – skutej własną pogodną arogancją, gwałtownej i nieobliczalnej, doświadczonej życiowo, a zarazem niedorosłej.

Dlaczego miałabyś go nie zamknąć we własnej kryształowej szkatułce, zrodzonej z absurdu i pożądania? Dlaczego stał tak blisko, że podskórnie chciałaś go dotykać, drapać i znaczyć bladawymi półksiężycami wbitych w miękką tkankę paznokci? Dlaczego jego wargi z każdym słowem skłaniają cię do nieprawidłowości i przebicia się przez cienki masyw konwenansów? Dlaczego tętnisz emocjami zakazanymi? Dlaczego…

Ach, to wszystko przez te przeklęte oczy.

Alexander zawsze mówił, że razem są silni; że z niezawodnym oparciem drugiego – są w stanie przebić się przez każdy skłębiony masyw trudności. Możliwe, że dlatego pokochała go tak głęboko i nieodwołalnie, a jej obsesyjna potrzeba posiadania uiszczała się w tym, że trzymała go blisko za krawat – na tyle luźno, aby nie odebrać mu tchnienia z piersi i na tyle silnie, że nie mógłby uniknąć śladów jej krwistej szminki na swoich spętanych obietnicą wargach. Wszechświat od zawsze dyktował im warunki spowite przez ciemność i okrucieństwo, a oni sami – krążąc po wzajemnych orbitach, oddawali się po raz kolejny uciesze.

Po raz kolejny zaciskał palce na jej wystających z chuderlawej postury biodrach; po raz kolejny scałowywał z szyi babie lato; po raz kolejny zaciskał dłonie na jej nadgarstkach tak silnie, że kolejnego dnia obserwowała na przegubach niewydatne siniaki; po raz kolejny zlizywał krople wina spomiędzy piersi i patrzył na nią tym mętnym wzrokiem, który wprawiał jej serce w trzepot, a dreszczem przebiegając po linii kręgosłupa.

Teraz byłaś tak blisko niego; nie był on Alexandrem, jednak co było zdrożnego w twojej grze?; Alex ponownie pozostawił cię samą sobie na ognisku chłodnej, sylwestrowej nocy pośród londyńskich kamienic. Rewanż jest dobrym słowem, ale to zemsta smakuje najlepiej.

Pocałunek opadł na jej usta miękko; jakby chciała zatrzymać pierwsze odczucie przy sercu, a ich miękkość zapisać nieodwołalnie na kanwie wspomnień, pośród kalejdoskopu emocji, wyznaczanego przez konstelacje, które tej zimowej nocy wyjątkowo silnie wybrzmiały na nieboskłonie, migając swymi światłymi oczami. Wszystko sprowadzało się do niewłaściwego, a forteca zbudowana wokół jej cielesności rozpadła się jak domino, gdy docisnął ją do siebie gwałtownym ruchem.

Smakował winem i spalonymi obietnicami.

Dopiero, gdy się odsunął, poczuła, jak dotkliwy był jego brak; zdecydowanie dotkliwszy niż nagły paroksyzm bliskości. Ugięła jednak wargi urągliwie – tak, jakby w jej oczach nie migotały właśnie miliony gwiazd, szybując w ciemnej toni tęczówek – zapewne, gdyby nie miała dłoni skutych materiałem krawatu, nie pozwoliłaby mu się odsunąć.

– Jesteś brudny od mojej szminki – rzekła jedynie.

Spojrzała na niego tak, jak nigdy wcześniej; coś w jej wnętrzu skłębiło się gwałtownie, a słowa wzbierające w krtani jak piana morska, urosły do miary ogromu. Pierś zafalowała silniej pod wpływem gwałtownych haustów powietrza, tak jakby jego duszna obecność odejmowała jej tlen.

– Och, to trudne pytanie. Nie umiem udzielić jednoznacznej odpowiedzi – odparła. – Pas, zatem – dodała po chwili, z cichym kliknięciem uwalniając drugą pończochę z podtrzymującego je pasa.

I już nieomal zupełnie naga, z dolną częścią bielizny jedynie, nachyliła się ku niemu konspiracyjnie – zupełnie, jakby chciała zadać pytanie wagi ogromnej, a ich osoby otaczałby sowity tłum; byli jednak tylko oni i wybijający godziny zegar – ich samotność i duszne towarzystwo jednocześnie; ich ogołocenie z emocji i cała plejada uczuć gwieździstych, lokujących się gdzieś na rozlanej czerni nieba.

– Powiedz mi, Murtaghu – zaczęła. – Jestem dla ciebie jednonocną przygodą, czy wiążesz ze mną emocje? – dokończyła, przechylając nieznacznie głowę; tak, że krótkie loki zatańczyły wokół drobnej buzi.



Part of me wanna to do stupid shit
Gotta admit, I'm a hypocrite
I like it way better than being on the side of it
I'm a psycho, loving it
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Loretta Lestrange (6022), Murtagh Macmillan (6332)




Wiadomości w tym wątku
Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Murtagh Macmillan - 19.11.2023, 02:47
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Loretta Lestrange - 23.11.2023, 20:20
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Murtagh Macmillan - 23.11.2023, 21:51
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Loretta Lestrange - 23.11.2023, 22:16
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Murtagh Macmillan - 24.11.2023, 18:08
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Loretta Lestrange - 24.11.2023, 19:04
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Murtagh Macmillan - 24.11.2023, 19:49
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Loretta Lestrange - 30.11.2023, 22:08
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Murtagh Macmillan - 05.12.2023, 12:03
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Loretta Lestrange - 05.12.2023, 21:51
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Murtagh Macmillan - 05.12.2023, 23:04
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Loretta Lestrange - 06.12.2023, 00:36
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Murtagh Macmillan - 15.12.2023, 23:20
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Loretta Lestrange - 02.01.2024, 18:50
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Murtagh Macmillan - 03.01.2024, 12:08
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Loretta Lestrange - 03.01.2024, 22:47
RE: Sylwester 1971/72 || Murtagh & Loretta || Take me back... - przez Murtagh Macmillan - 19.02.2024, 11:32

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa