Dopiero po tym, kiedy przytuliła kuzynkę na przywitanie dostrzegła dwie lewitujące skrzynki pełne słoików, które znajdowały się za kuzynką. - ALEŻ SIĘ PRZYGOTOWAŁAŚ! - Niesamowite, że pomyślała o szkle. Widać było, że Avelina wiedziała, co je czeka i podeszła do sprawy poważnie. Zapowiadało to naprawdę idealną współpracę, bo Norka miała może i trochę swoich, jednak bała się, że może być ich nieco za mało.
- Plan... - Zamyśliła się na moment, ale wyglądało na to, że żadnego nie miała, oczywiście nie zamierzała udawać, że jest inaczej. - Najważniejsze to, od czegoś zacząć, później ledwie zdążymy mrugnąć okiem, a wszystko samo się zrobi. - Łudziła się, że dokładnie tak będzie, chociaż wiedziała, że czeka je naprawdę długi bój w kuchni. Bardzo cieszyła się, że nie utknęła tutaj sama, w dwie osoby zdecydowanie przyjemniej się pracowało. Szkoda, że nie udało jej się jeszcze zatrudnić nikogo kompetentnego do pomocy, no nic - na szczęście zawsze mogła liczyć na kuzynkę, miała nadzieję, że nie poczuje się wykorzystana.
- Truskawki lubisz najbardziej, prawda? - Starała się pamiętać o tym, co smakuje każdemu z jej najbliższych ponad wszystko, jednak czasami gubiła się w tych upodobaniach, miała nadzieję, iż dobrze połączyła fakty.
- Możemy od nich zacząć, trzeba usunąć szypułki, pokroić je na pół i wrzucić do kotła. - Nie było to takie najgorsze rozwiązanie, a przynajmniej już zaczęłyby pracę.
- Wino od wujka brzmi jak kłopoty. - Zaśmiała się w głos, bo miała wiele wspomnień związanych ze spożywaniem tych specjalnych trunków, to jego alkoholem struła się pierwszy raz, kiedy była bardzo młoda, jednak bardzo ceniła ich jakość, przynajmniej teraz kiedy już była dorosła. - Mabel jest u mojej mamy, wiesz wakacje, dużo się dzieje, w Dolinie ma spokój, ogród, kwiatki, to co lubi najbardziej. - Figg miała dużo pracy, sporym ułatwieniem dla niej było podrzucanie swojej latorośli od czasu do czasu pod opiekę rodziców. - Nie wiem, czy jest jakieś zaklęcie, które może oderwać wszystkie szypułki jednocześnie, czy pozostaje nam działać przy pomocy noża, a nie różdżek. - Zdecydowanie wolała nóż od różdżki, bo to była jej mocna strona z magią bywało różnie.