22.11.2022, 12:18 ✶
Wiedziała, że to nie musi oznaczać najgorszego. Emily mogła pojechać na niespodziewane wakacje, niczego nie mówiąc ojcu. Udawać, że nie ma jej w domu, bo go nie lubiła. A także sto jeden rzeczy. Zwłaszcza, że dzieci z rodzin czarodziejów często, zanim poszły do Hogwartu, uczyły się w domu. Problem polegał na tym, że odkąd w ich świecie pojawił się nowy Czarny Pan z armią swoich zwolenników, bycie charłaczką albo chłopcem półkrwi mogło stać się niewybaczalnym grzechem.
Brenna na logikę wiedziała, że jej pośpiech niewiele teraz zmieni. A jednak... tym razem śpieszyła się.
*
Ciemne oczy Brygadzistki przesuwały się po najbliższej okolicy, gdy szli przez osiedle. Z jednej strony z ciekawości, bo rzadko miała okazję bywać na mugolskich osiedlach. Z drugiej - sprawdzała, czy mają tu skrzynki pocztowe, czy szpary w drzwiach (ilość ulotek albo, jeśli mieli szczęście, gazet, mogła zasugerować im, czy Emily faktycznie nie ma tu dłużej) i kto mieszka najbliżej, by móc im powiedzieć coś więcej o pannie Hill oraz okolicznościach jej zniknięcia. Normalnie komentowałaby pewnie okolicę po swojemu, a może nawet zatrzymała się na dłużej przy którym z mugolskich samochodów, ze względu na sytuację, zrezygnowała jednak z tego.
Kiedy Patrick pukał do drzwi, Brenna spoglądała w okna i na trawniki najbliższych domów. Jeżeli czegoś nauczyła się z mugolskiej literatury, to tego, że mugole są jeszcze bardziej ciekawscy niż czarodzieje i jedno z ich ulubionych zajęć to podglądanie sąsiadów. A nie miała ochoty przejść do historii Brygady jako ta pracowniczka, która wymachiwała różdżką na oczach dwudziestu mugoli.
- Drzwi zamknięte? - spytała, sięgając do klamki. W tym przypadku było oczywiste, że muszą wejść do środka, więc nawet nie wahała się przed wyciągnięciem różdżki. Wcześniej ustawiła się tylko tak, by ta została zasłonięta przez nią i Patricka przed potencjalnymi gapiami.
Alohomora.
Brenna na logikę wiedziała, że jej pośpiech niewiele teraz zmieni. A jednak... tym razem śpieszyła się.
*
Ciemne oczy Brygadzistki przesuwały się po najbliższej okolicy, gdy szli przez osiedle. Z jednej strony z ciekawości, bo rzadko miała okazję bywać na mugolskich osiedlach. Z drugiej - sprawdzała, czy mają tu skrzynki pocztowe, czy szpary w drzwiach (ilość ulotek albo, jeśli mieli szczęście, gazet, mogła zasugerować im, czy Emily faktycznie nie ma tu dłużej) i kto mieszka najbliżej, by móc im powiedzieć coś więcej o pannie Hill oraz okolicznościach jej zniknięcia. Normalnie komentowałaby pewnie okolicę po swojemu, a może nawet zatrzymała się na dłużej przy którym z mugolskich samochodów, ze względu na sytuację, zrezygnowała jednak z tego.
Kiedy Patrick pukał do drzwi, Brenna spoglądała w okna i na trawniki najbliższych domów. Jeżeli czegoś nauczyła się z mugolskiej literatury, to tego, że mugole są jeszcze bardziej ciekawscy niż czarodzieje i jedno z ich ulubionych zajęć to podglądanie sąsiadów. A nie miała ochoty przejść do historii Brygady jako ta pracowniczka, która wymachiwała różdżką na oczach dwudziestu mugoli.
- Drzwi zamknięte? - spytała, sięgając do klamki. W tym przypadku było oczywiste, że muszą wejść do środka, więc nawet nie wahała się przed wyciągnięciem różdżki. Wcześniej ustawiła się tylko tak, by ta została zasłonięta przez nią i Patricka przed potencjalnymi gapiami.
Alohomora.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.