04.01.2024, 12:53 ✶
- Prawidłowo, ale ty powinnaś mu ten łeb w kiblu utopić - odpowiedziała, ruszając w stronę ducha. Nie można było zabić ducha, nie można też było złapać go za szyję, żeby spróbować przerwać to szaleństwo, ale w tej chwili Olivia się tym niezbyt przejmowała. Nie myślała, tak po prawdzie - zwykle działała, zanim pomyśli. I tak też było i tym razem, ale nie zdążyła nawet wyciągnąć rąk, gdy znowu obie znalazły się w Hogwarcie.
Głowa ją bolała, na dodatek miała wrażenie, że zaraz się porzyga. Najlepiej czuła się na ziemi lub od biedy na miotle, a takie przenosiny - nawet w umyśle - powodowały, że jej organizm po prostu wariował i nie wiedział, co się dzieje. Kiepska sprawa. Nie zwymiotowała jednak, tylko trochę zgięła się w pół i spojrzała na scenę, rozgrywającą się przed nią.
- Ja pierdolę, nic dziwnego że nie umiesz o nim zapomnieć, skoro jest w tylu twoich wspomnieniach - powiedziała, krzywiąc się. Robaki, rośliny... Poznawała to miejsce. Westchnęła ciężko, odrobinę żałując, że Paxton jest od niej młodsza. Może w innym przypadku to w ogóle by się nie wydarzyło?
Rookwood był... chujem. Podłą, parszywą gnidą - domyślała się tego, ale kolejne wspomnienia Aveliny tylko utwierdzały ją w tym przekonaniu. On nie traktował nikogo jak równego sobie, nawet Malfoyówny, która była przecież czystej krwi. I wyglądała na dziecko - ile mogła mieć wtedy lat? Nie znała blondynki, ale wyglądała naprawdę młodo. Przypomniało jej się, jak miała w tym samym miejscu podobną rozmowę z Lestrangem. Ale kurwa, nawet Lou był o niebo milszy niż Augustus.
Kolejny skok i znalazły się z powrotem na Pokątnej. Quirke skrzywiła się i splunęła na ziemię, odruchowo.
- Co ty, kurwa, w nim widziałaś, Ave? - zapytała dość ostro, ale była zła. Nie rozumiała jak jej przyjaciółka, która była przecież dobrym człowiekiem, mogła żywić do niego jakiekolwiek pozytywne uczucia. - Jeżeli nie chcesz rękoczynów, to lepiej żeby ten cały Rookwood trzymał się ode mnie z daleka, bo nie ręczę za siebie. Uduszę go gołymi rękami. Albo utopię w kiblu.
Czy to już koniec? Olivia odwróciła się, by spojrzeć na ducha dziewczynki, który właśnie wyrzucał kolejną zapałkę.
- I co nam jeszcze pokażesz, zjawo? Może tym razem coś milszego? - sarknęła, opierając dłonie luźno o biodra. Widziała, że dziewczynka sięga po kolejną zapałkę. No dawaj, ty przezroczysta kurwo, co masz jeszcze w zanadrzu?
Głowa ją bolała, na dodatek miała wrażenie, że zaraz się porzyga. Najlepiej czuła się na ziemi lub od biedy na miotle, a takie przenosiny - nawet w umyśle - powodowały, że jej organizm po prostu wariował i nie wiedział, co się dzieje. Kiepska sprawa. Nie zwymiotowała jednak, tylko trochę zgięła się w pół i spojrzała na scenę, rozgrywającą się przed nią.
- Ja pierdolę, nic dziwnego że nie umiesz o nim zapomnieć, skoro jest w tylu twoich wspomnieniach - powiedziała, krzywiąc się. Robaki, rośliny... Poznawała to miejsce. Westchnęła ciężko, odrobinę żałując, że Paxton jest od niej młodsza. Może w innym przypadku to w ogóle by się nie wydarzyło?
Rookwood był... chujem. Podłą, parszywą gnidą - domyślała się tego, ale kolejne wspomnienia Aveliny tylko utwierdzały ją w tym przekonaniu. On nie traktował nikogo jak równego sobie, nawet Malfoyówny, która była przecież czystej krwi. I wyglądała na dziecko - ile mogła mieć wtedy lat? Nie znała blondynki, ale wyglądała naprawdę młodo. Przypomniało jej się, jak miała w tym samym miejscu podobną rozmowę z Lestrangem. Ale kurwa, nawet Lou był o niebo milszy niż Augustus.
Kolejny skok i znalazły się z powrotem na Pokątnej. Quirke skrzywiła się i splunęła na ziemię, odruchowo.
- Co ty, kurwa, w nim widziałaś, Ave? - zapytała dość ostro, ale była zła. Nie rozumiała jak jej przyjaciółka, która była przecież dobrym człowiekiem, mogła żywić do niego jakiekolwiek pozytywne uczucia. - Jeżeli nie chcesz rękoczynów, to lepiej żeby ten cały Rookwood trzymał się ode mnie z daleka, bo nie ręczę za siebie. Uduszę go gołymi rękami. Albo utopię w kiblu.
Czy to już koniec? Olivia odwróciła się, by spojrzeć na ducha dziewczynki, który właśnie wyrzucał kolejną zapałkę.
- I co nam jeszcze pokażesz, zjawo? Może tym razem coś milszego? - sarknęła, opierając dłonie luźno o biodra. Widziała, że dziewczynka sięga po kolejną zapałkę. No dawaj, ty przezroczysta kurwo, co masz jeszcze w zanadrzu?