• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 11 Dalej »
[24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent

[24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#11
04.01.2024, 13:46  ✶  

Bardzo chciałbyś, żeby ulżono twojemu bólowi. Nikt nie chciał cierpieć. Przecież łagodność, którą niosłeś, przecież ta wola, żeby iść, słuchać, czerpać wrodzoną empatią i przenosić rys na kartki (bo lepiej na nie, niż na własne ciało) zasługiwała na to, żeby ciężar spadł. Żeby te plecy przestawały się wyginać w stronę, w którą nie powinny. Żebyś mógł przymknąć powieki bez tracenia wody spod nich. Uwierz mi - nie pasuje do tego szlachetnego obsydianu sól z wodą. Lecz ta, którą dłonie wyciągnęły z boskiego błogosławieństwa w kamiennej misie kościoła - ta by się może nadała..? Mało było sił w dłoniach anioła, który chciał wyciągnąć ręce do twojego chorego ciała. Wyrysowałeś linię - chcesz i nie chcesz - jak to ująłeś? Chcę i nie chcę. Ani z tobą, ani bez ciebie. Tak było zdrowo. Dla kogo? Ludzkie wilcze doły zastawione na emocje nie sprawdzały się w codzienności, którą zwiesz jakże nieszczęśliwie - pracą. Lecz choć niewiele było siły to może udałoby się podzielić te dramaty zapakowane w paczki i kamienie przywiązane do stóp? Nie było Syzyfa między wami, dlaczego więc to była taka syzyfowa praca? Nie byliście Atlasem - czemu więc mięśnie dźwigały tak wiele? Nie otarłby tych łez - scałowałby je jak kapłan czoło w błogosławieństwie. Usiadł razem z tobą i przekonał - to nic złego. Odpocznij. Teraz to wszystko wydaje ci się zbyt ciężkie, ale uwierz mi - posiedzimy tu chwilę, a ja ci pokażę ci, jak z tych popiołów i martwicy gnijącej od spodu rodzi się nowe życie. Rozmasuję twoje ramiona i nogi, żebyś przekonał się, jak zimno wymienia się na ciepło. Dojrzysz, jak to niebo nad twoją głową, choć zachmurzone, przynosi dla ciebie to, co ludzie pośród bagien szukali. Spójrz. Deszcz też tworzył coś pięknego, bo gdy spotkał się z choć jednym promieniem słońca - powstawała tęcza. To mógł być i deszcz twoich gorzkich, cennych łez.

Chemia. Zachodzące w świecie procesy tłumaczone wpływaniem substancji na siebie wzajem, badanie zachodzących procesów, rozwikłanie tajemnic budowy i zasad. Działamy na siebie chemicznie - czy to coś złego? Na pewno. Dwie zniszczone istoty nie mogły pomóc sobie wzajem - taka prawda jawiła się w głowie Laurenta i przecięła tę rzeczywistość, w jakiej się spotkali, jasnym gromem. Stali naprzeciwko siebie pod chmurnym niebem. To była cicha burza. Nie słychać było jeszcze uderzeń. Były tylko błyski, a ten pierwszy rozjaśnił świat zostawiającym go klarownym. Brzydkim. Obnażenie brudów, blizn, niedoskonałości, których nie chciało oglądać społeczeństwo. Na tym polu jednak mieli oglądać każdy, najbardziej brzydki kształt, najbardziej wymięte i spaczone. Oblepione grzechem i smołą piekielną. Chemia - bo oddziaływali na siebie z natychmiastową precyzją. Reagowali na każde swoje słowo. Na każdy swój gest. Każdy przebłysk uśmiechu. Nie musisz pomagać sobie samemu wzbić się w powietrze. Zabiorę cię poza miasto, gdzie ginie zgiełk. Lasy, gwiazdy, zieleń traw i czerwone maki - to wszystko jest piękne. Nauczę cię tego. Nauczę cię, jak malować pejzaż. Fizyka. Oddziaływanie ciała na ciało, grawitacja. Twój upadek z nieba i zgięcie kolan. Zderzenie ciał niebieskich i... dotyk. Bardzo daleki dotyk. Dzielący ich stolik i lemoniada. Czy to był sok? Laurent już zapomniał wpatrzony w człowieka przed nim. Albo tylko wytwór jego wyobraźni. Czerwień przecież musiała wpleść się w nitki jego aury, kiedy myślał o tym, że jak ying i yang - spleceni stworzyli doskonałość.

- Hm... nie jestem pewny... - Stały się bardziej natrętne w ostatnim czasie. Wspinały się po jego kręgosłupie jak kot po drabinie, zostawiając po sobie zarysy ostrych pazurów. Dotknął nerwowo opuszkami palców paznokcia kciuka drugiej dłoni i zaczął po nim przesuwać. - Stały się bardziej natrętne w ostatnich miesiącach. Od Beltane wszystko zacząłem tracić nad tym kontrolę. -Tak, właściwie od czasu felernego święta bardzo wiele rzeczy zaczęło się sypać, jakby to był przycisk "start" dla jednej z Mojr. Pociągnięcie nitki przeznaczenia. Chyba nie mógł narzekać, jeśli pozwolono mu usiąść w fotelu kogoś tak wrażliwego? Bał się, że zobaczy przed sobą osądzające spojrzenie, twardość, że odbije się od ściany. Choć odrobinę się odbił. Racjonalizował to. Perseus ma rację, to jest wizyta lekarska. Chciał jednak powiedzieć, że w takim razie skończmy tę wizytę. Chciałbym cię poznać. Czy to będzie możliwe? - Presji. Szczególnie presji. Kiedy ktoś na mnie bardzo naciska, albo kiedy przychodzi uczucie, że... coś niedobrego mi grozi. - Że coś złego się stanie. Głównie psychicznie. - Nie pojawiło się to w sytuacji zagrożenia życia. Chyba adrenalina wtedy robiła swoje. Albo to determinacja, żeby bronić innych. Nie jestem pewien. - Uśmiechnął się ulotnie. - Czasami rozmywa mi się pole widzenia, przestaję dobrze widzieć. Mam delikatną wadę wzroku. Do czytania noszę okulary. - Może to było istotne, a może nie. Nie przeszkadzało mu to wcale w codziennym funkcjonowaniu, zresztą jakby się uparł to i by czytał bez nich. Ale po co, skoro oczy się bardziej męczyły. - Mocno uderza mi serce w klatce piersiowej. Boleśnie. Czasami jest to wrażenie, że wręcz pali... przestaję być zdolny do zbierania myśli. - Rozpływały się jakoś w tle. Formułowanie zdań stawało się czasem problematyczne. - Tak. Zaczyna się zazwyczaj przyśpieszonym oddechem i kołataniem serca. Przyjaciółka poradziła, żebym zjadł wtedy kawałek czekolady. Nie jestem zbytnim fanem słodkości, ale to rzeczywiście potrafi czasami mi pomóc się uspokoić. - Jeśli tylko nie pojawiał się dalej naciskający bodziec.

- Jest pan bardzo miły. - To chyba wykraczało poza "powinno tak być". Ale uśmiechnął się do niego ciepło, bo chciał mu wręczyć szalik z tych boskich wstęg, które czasem ściągał z nieba. Wplótłby w niego kilka swoich piór. - Przyszedłem tutaj świadom, że będę musiał mówić o tym, o czym mówić się boję i nie chcę mówić. Wydaje mi się jednak, że na takie coś nie da się być gotowym. Mimo to - dam z siebie wszystko. Może wtedy, po wszystkim, wezmę bukiet słoneczników do dłoni zamiast notesu i zadam panu to samo pytanie. - Zamknął oczy w tym ciepłym uśmiechu.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (11823), Perseus Black (10053)




Wiadomości w tym wątku
[24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 31.10.2023, 00:05
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 16.11.2023, 13:38
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 16.11.2023, 16:35
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 28.12.2023, 22:33
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 30.12.2023, 00:53
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 02.01.2024, 02:12
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 02.01.2024, 12:43
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 02.01.2024, 22:28
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 03.01.2024, 00:31
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 04.01.2024, 02:52
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 04.01.2024, 13:46
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 04.01.2024, 21:21
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 04.01.2024, 23:36
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 06.01.2024, 22:40
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 07.01.2024, 14:04
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 05.02.2024, 14:19
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 05.02.2024, 19:23
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 21.02.2024, 00:29
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 19.03.2024, 17:31
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 03.04.2024, 20:12
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 04.04.2024, 00:19
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 08.06.2024, 21:46
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Laurent Prewett - 09.06.2024, 14:17
RE: [24.07.1972] My Skin | Perseus & Laurent - przez Perseus Black - 13.06.2024, 11:59

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa