04.01.2024, 20:34 ✶
Kyra być może nie była tak ślepa na sytuację, jak mogłoby się zdawać. Jeden z jej dziadków był mugolem, więc choć pewnie nie byłaby pierwsza na liście „do odstrzału”, pewnie w nowym, wspaniałym świecie Voldemorta, jej pozycja byłaby bardzo niska. I nikt nie przejąłby się jej śmiercią. To, co wydarzyło się podczas Beltane przerażało ją i z jednaką paniką pisała tamtego dnia listy do rodziny i przyjaciół, powtarzając w nich to samo pytanie: czy jesteś bezpieczny? Ale jednocześnie dziewczyna była bardziej zainteresowana kolejną randką, drinkiem i meczem niż śledzeniem informacji o atakach czy dokonaniach Ministerstwa (albo ich braku).
Tak było łatwiej, póki nie dotyczyło to jej bezpośrednio.
– O, w to nie wątpię – roześmiała się. Drink wręczony Heather smakował owocami, a kilka łyków wystarczyło, aby Wood poczuła się lekka: i to… dosłownie. Gdyby teraz podskoczyła, z łatwością dotknęłaby sufitu, i ba, może nawet nie zdołałaby wylądować z powrotem? – To super. Wpadnij koniecznie na mecz za dwa tygodnie. Sroki ostatnio nas rozniosły, tym razem będzie rewanżowy – oświadczyła, kończąc swojego drinka, po czym uniosła go do ust i wypiła. Efekt nie był w żaden sposób widoczny, ale uśmiechnęła się szeroko, jeszcze w lepszym humorze niż wcześniej.
Kiedy jednak Heather wspomniała o Asherze, przewróciła oczami.
– Merlinie, nawet mi nie mów o tej pannie. Jest nieznośna. Spokrewniona z jakimś tam rodem czystej krwi ze Szwecji czy coś tam, przyjechała niedawno i ciągle powtarza, że w tym ich Durmstrangu to mugolaków w ogóle się nie uczy magii, i że u nas jest za liberalnie, blablabla. A on zaopatrzy w nią jak w obrazek. No jakby, wiesz, jego rodzina jest stara, ale nie ma tego super ważniakowego statusu czystej krwi, bo się wżenili jacyś półkrwiści? Poza tym jeszcze dwa miesiące temu zachowywał się zupełnie inaczej. Jak dla mnie, to on kompletnie oszalał, jeszcze trochę i zacznie twierdzić, że te ataki Sama – Wiesz – Kogo mają sens, bo Anglia ma zbyt liberalne prawa. Josh nawet mówił, że on się ostatnio zaczął obracać w jakimś takim… no trochę szemranym towarzystwie. W sumie to nawet zastanawiałam się, czy go tutaj zapraszać…
Tak było łatwiej, póki nie dotyczyło to jej bezpośrednio.
– O, w to nie wątpię – roześmiała się. Drink wręczony Heather smakował owocami, a kilka łyków wystarczyło, aby Wood poczuła się lekka: i to… dosłownie. Gdyby teraz podskoczyła, z łatwością dotknęłaby sufitu, i ba, może nawet nie zdołałaby wylądować z powrotem? – To super. Wpadnij koniecznie na mecz za dwa tygodnie. Sroki ostatnio nas rozniosły, tym razem będzie rewanżowy – oświadczyła, kończąc swojego drinka, po czym uniosła go do ust i wypiła. Efekt nie był w żaden sposób widoczny, ale uśmiechnęła się szeroko, jeszcze w lepszym humorze niż wcześniej.
Kiedy jednak Heather wspomniała o Asherze, przewróciła oczami.
– Merlinie, nawet mi nie mów o tej pannie. Jest nieznośna. Spokrewniona z jakimś tam rodem czystej krwi ze Szwecji czy coś tam, przyjechała niedawno i ciągle powtarza, że w tym ich Durmstrangu to mugolaków w ogóle się nie uczy magii, i że u nas jest za liberalnie, blablabla. A on zaopatrzy w nią jak w obrazek. No jakby, wiesz, jego rodzina jest stara, ale nie ma tego super ważniakowego statusu czystej krwi, bo się wżenili jacyś półkrwiści? Poza tym jeszcze dwa miesiące temu zachowywał się zupełnie inaczej. Jak dla mnie, to on kompletnie oszalał, jeszcze trochę i zacznie twierdzić, że te ataki Sama – Wiesz – Kogo mają sens, bo Anglia ma zbyt liberalne prawa. Josh nawet mówił, że on się ostatnio zaczął obracać w jakimś takim… no trochę szemranym towarzystwie. W sumie to nawet zastanawiałam się, czy go tutaj zapraszać…