• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 Dalej »
1969 marsz praw charłaków - Patrick i Nora

1969 marsz praw charłaków - Patrick i Nora
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#5
22.11.2022, 12:45  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.11.2022, 12:47 przez Nora Figg.)  

Norka pojawiła się w tym miejscu tylko i wyłącznie dlatego, że czuła taki obowiązek. Traktowała charłaków, mugolaków, pólkrwi, czy tych czystokrwistych tak samo. Nie uważała, żeby w ogóle istniała potrzeba, aby kategoryzować ludzi w ten sposób. Przecież nikt nie miał wpływu na to, w jakiej rodzinie się urodził, albo że nie było mu dane władać magią. Dlaczego więc ktokolwiek zamierzał prześladować te osoby przez coś, na co w ogóle nie miały wpływu? Nie potrafiła tego zrozumieć, przerastało to jej mały umysł. Dlaczego ludzie byli aż tak bardzo ograniczeni? Zapewne nigdy nie uzyska odpowiedzi na te nurtujące ją pytania, a szkoda.

Zamieszanie robiło się coraz większe, ścisk coraz mocniejszy. Powoli zaczynała tracić nadzieję. Nie miała zielonego pojęcia, jak się stąd wydostanie. Miała świadomość, że takich jak ona było tu wielu. Nie wszyscy potrafili się bronić, zresztą kto by pomyślał, że w ogóle zajdzie taka potrzeba? No, ona nie. Niestety. Miała teraz do siebie o to żal. Nie szłaby w samym środku tego tłumu, gdyby wiedziała, że nie będzie możliwości się stamtąd wydostać. Spodziewała się, że ta demonstracja będzie z tych pokojowych, ale w każdym tłumie zawsze znajdą się ogniwa, które będą chciały czegoś więcej. Najwyraźniej tak było i tutaj. Szkoda, że nie udało im się doprowadzić do tego, żeby wszystko przebiegło pokojowo, ale nie mieli wpływu na to, jak zachowają się inne osoby. Do tego pojawili się inni, którzy chcieli zaatakować tych niewinnych, powinna to przewidzieć, że będą łatwym celem.

Krzyki docierały do niej z każdej strony, panika była coraz większa. Sama chętnie pomogłaby potrzebującym, tym razem jednak to ona stała się jedną z takich osób. Potrzebowała pomocy, bo jeszcze chwila, moment i będzie po niej. Przestała zupełnie się opierać, wiedziała, że to nic nie daje. Co chwilę jednak podnosiła się na palcach, aby odetchnąć świeżym powietrzem, co w jej przypadku było istotne, gdyż tutaj niżej, wśród karłów zaczynało brakować powietrza.

Nie miała pojęcia, kto w tym wszystkim jest zły, a kto dobry. Aktualnie każdy próbował walczyć o siebie, bez względu na wszystkich obok. Okropnie żałowała, że przyszła tutaj sama. Może gdyby miała obok siebie kogoś, to łatwiej byłoby się stąd wydostać. Erik, czy Brenna nie pozwoliliby jej przepaść w tłumie, ale ich tutaj nie było. Wyjątkowo była zobowiązana radzić sobie sama. Czy potrafiła? Jak widać, to wcale nie było takie proste.

Mężczyzna, który chwilę wcześniej próbował jej przyłożyć zamachnął się po raz kolejny. Eleonora zdawała sobie sprawę, że nie będzie wstanie uciekać przed jego ciosami w nieskończoność. Była przecież zwykłą kucharką, a nie jakimś ninja. Wzięła głęboki oddech. Nie miała dokąd uciec. Wtedy usłyszała głos. Daj mi rękę. Czy to było do niej? Czy miała tyle szczęścia, żeby ktoś zauważył, jak bardzo jest zdesperowana? Odwróciła się, aby zobaczyć skąd dochodzi. Odruchowo wyciągnęła rękę w stronę mężczyzny, nie miała nic do stracenia. Pozostawała nadzieja, że naprawdę chce jej pomóc. Tłum brnął do przodu, więc wcale nie tak łatwo jej było sięgnąć do ręki mężczyzny, jej palce wymykały się z uścisku za każdym razem, kiedy tłum postanowił przepychać się dalej. Po krótkiej walce udało jej się jednak złapać dłoń Patricka, ścisnęła ją mocno, jedyne czego była pewna to to, że nie chce się zgubić.

Pozwoliła mu - zupełnie obcemu mężczyźnie wyciągnąć się z tego tłumu. Wiedziała, że bez tej pomocy sobie nie poradzi. Udało mu się ją do siebie przyciągnąć, choć chwilę to trwało, teraz pozostawało jedynie jakoś wyjść z tego zamieszania.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Nora Figg (2299), Patrick Steward (2281)




Wiadomości w tym wątku
1969 marsz praw charłaków - Patrick i Nora - przez Nora Figg - 21.11.2022, 12:06
RE: 1969 marsz praw charłaków - Patrick i Nora - przez Patrick Steward - 21.11.2022, 15:54
RE: 1969 marsz praw charłaków - Patrick i Nora - przez Nora Figg - 21.11.2022, 23:03
RE: 1969 marsz praw charłaków - Patrick i Nora - przez Patrick Steward - 22.11.2022, 03:23
RE: 1969 marsz praw charłaków - Patrick i Nora - przez Nora Figg - 22.11.2022, 12:45
RE: 1969 marsz praw charłaków - Patrick i Nora - przez Patrick Steward - 23.11.2022, 03:12
RE: 1969 marsz praw charłaków - Patrick i Nora - przez Nora Figg - 23.11.2022, 13:00
RE: 1969 marsz praw charłaków - Patrick i Nora - przez Patrick Steward - 25.11.2022, 15:27
RE: 1969 marsz praw charłaków - Patrick i Nora - przez Nora Figg - 30.11.2022, 19:47

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa