04.01.2024, 23:59 ✶
Miała nosa, że wyjrzała przez okno - chociaż nie do końca rozpoznała okolicę. W sumie to w ogóle jej nie rozpoznała, ale przynajmniej wiedziała mniej więcej gdzie są. Wyglądało to na angielską posiadłość, ogród był lekko zaniedbany, więc pasował do mebli. Może teraz ten dworek czy też dom popadł w ruinę? Chyba skończyły im się pieniądze. Sądząc po stanie mebli i tapicerki, to już jakiś czas temu, tak z kilka lat wstecz.
A potem świat zawirował, zanim zdążyła odpowiedzieć Brennie cokolwiek. Tym razem niemal upadła na kolana, gdy znalazły się... gdzieś. Ruiny, a przynajmniej tak to wyglądało. Olivia zachwiała się i zamachała rękami, by spróbować utrzymać równowagę.
- Mogliby dawać jakieś ostrzeżenie, że jest więcej niż jedno wspomnienie - rzuciła żartem, chociaż nagle zaschło jej w gardle. Dostrzegła spojrzenie Brenny i również ruszyła tropem Jasie, rozglądając się z ciekawością dookoła. Gdzie się znaleźli? Wyglądało to na jakiś zamek albo starą posiadłość. Czy to tutaj był ten skarb, o którym kobieta wspominała w rozmowie? Czy była aż tak zdesperowana, by szukać skarbów w oparciu o dziennik, gdy jakiś chłopak po prostu wziął i zaginął? A może szukała tego chłopaka? I czy to był ten Dylan? A jeśli tak to jak Jasie dorwała ten dziennik? Olivia miała wrażenie, że myślodsiewnia wrzuciła je do jakiejś dziwnej zagadki, książki detektywistycznej, i poczuła dreszcz emocji. - Na to wygląda. Patrz, jednak są tajemnicze schody, które ujawniają się pod wpływem zaklęcia.
Raczej pod wpływem złamania pieczęci, ale sens był ten sam. Ostrożnie, krok za krokiem (czy we wspomnieniach innej osoby można było złamać nogę? Oj, nie chciała się o tym przekonywać) zeszła na dół, podtrzymując się stopni wyżej, byle by tylko się nie przewrócić.
Ducha dostrzegła niemal od razu - były z Brenną w takim miejscu, że był wyraźnie widoczny. I mimo że to było wspomnienie, to Olivię przeszedł nieprzyjemny dreszcz, a na jej ciele pojawiła się gęsia skórka. Włoski na karku i przedramionach stanęły jej dęba.
- Brenn, patrz. Zjawa, to chyba ten zaginiony chłopak, o którym mówili wcześniej? - szepnęła, chwytając koleżankę za nadgarstek. Bała się, mimo że wiedziała że nic im tu nie grozi. Ale jakoś tak nie lubiła nagłych zjaw, które się pojawiały znienacka. Miała nieprzyjemne wspomnienia z takich spotkań. Quirke nie mogła nawet dobrze się rozejrzeć po pomieszczeniu, bo światło z różdżki Jasie oświetlało teraz zupełnie inną jego część. - Albo ten Dylan? A może to ta sama osoba?
Jeżeli teraz wspomnienie zniknie, a one zostaną bez odpowiedzi, wkurzy się. Zaczęła odczuwać ekscytację - od dziecka była wścibska, a teraz rozwiązanie zagadki było prawie na wyciągnięcie ręki.
A potem świat zawirował, zanim zdążyła odpowiedzieć Brennie cokolwiek. Tym razem niemal upadła na kolana, gdy znalazły się... gdzieś. Ruiny, a przynajmniej tak to wyglądało. Olivia zachwiała się i zamachała rękami, by spróbować utrzymać równowagę.
- Mogliby dawać jakieś ostrzeżenie, że jest więcej niż jedno wspomnienie - rzuciła żartem, chociaż nagle zaschło jej w gardle. Dostrzegła spojrzenie Brenny i również ruszyła tropem Jasie, rozglądając się z ciekawością dookoła. Gdzie się znaleźli? Wyglądało to na jakiś zamek albo starą posiadłość. Czy to tutaj był ten skarb, o którym kobieta wspominała w rozmowie? Czy była aż tak zdesperowana, by szukać skarbów w oparciu o dziennik, gdy jakiś chłopak po prostu wziął i zaginął? A może szukała tego chłopaka? I czy to był ten Dylan? A jeśli tak to jak Jasie dorwała ten dziennik? Olivia miała wrażenie, że myślodsiewnia wrzuciła je do jakiejś dziwnej zagadki, książki detektywistycznej, i poczuła dreszcz emocji. - Na to wygląda. Patrz, jednak są tajemnicze schody, które ujawniają się pod wpływem zaklęcia.
Raczej pod wpływem złamania pieczęci, ale sens był ten sam. Ostrożnie, krok za krokiem (czy we wspomnieniach innej osoby można było złamać nogę? Oj, nie chciała się o tym przekonywać) zeszła na dół, podtrzymując się stopni wyżej, byle by tylko się nie przewrócić.
Ducha dostrzegła niemal od razu - były z Brenną w takim miejscu, że był wyraźnie widoczny. I mimo że to było wspomnienie, to Olivię przeszedł nieprzyjemny dreszcz, a na jej ciele pojawiła się gęsia skórka. Włoski na karku i przedramionach stanęły jej dęba.
- Brenn, patrz. Zjawa, to chyba ten zaginiony chłopak, o którym mówili wcześniej? - szepnęła, chwytając koleżankę za nadgarstek. Bała się, mimo że wiedziała że nic im tu nie grozi. Ale jakoś tak nie lubiła nagłych zjaw, które się pojawiały znienacka. Miała nieprzyjemne wspomnienia z takich spotkań. Quirke nie mogła nawet dobrze się rozejrzeć po pomieszczeniu, bo światło z różdżki Jasie oświetlało teraz zupełnie inną jego część. - Albo ten Dylan? A może to ta sama osoba?
Jeżeli teraz wspomnienie zniknie, a one zostaną bez odpowiedzi, wkurzy się. Zaczęła odczuwać ekscytację - od dziecka była wścibska, a teraz rozwiązanie zagadki było prawie na wyciągnięcie ręki.