05.01.2024, 02:01 ✶
Ludzie, którzy trafiali do cyrków Bellów zwykle mieli za sobą historie, które nie pozwalały im zaznać w życiu spokoju. Mało kto trafiał tu dlatego, że miał talent i potrzebę bycia w centrum uwagi. Oczywiście, zdarzały się takie osoby, lecz pokazy odgrywane na deskach pełne sztuczek i pewności siebie zwykle skrywały mocne, indywidualne doświadczenia, które doprowadziły członków trupy do tego momentu. Bellowie byli odrzutkami, odmieńcami. Przyjmowali do siebie ludzi, których nie chciał przyjąć nikt inny i zwykle proces adaptacji wymagał czasu. Dlatego też kiedy Arya patrzyła na Flynna, który obejmował się rękoma nie mogła oprzeć się wrażeniu, że smutek, który widziała jest jej dobrze znany. Widziała go już mnóstwo razy i sama miała okazję doświadczyć. Nie znaczyło to, że wiedziała z czym mężczyzna się mierzy; nie chciała umniejszać jego przeszłości i jej konsekwencjom, lecz na swój sposób ten smutek i poczucie zagubienia były czymś w rodzaju etapu. Widziała dziesiątki razy jak cyrkowcy zmagali się z nim, a następnie nawiązywali nowe relacje, budowali nowe wzorce, zakotwiczali się w widowiskowej rzeczywistości do momentu, w którym się przystosowali. Czasem wciąż cierpieli, czasem brzemienia nie można było się pozbyć, ale nauczeni byli z nim żyć.
Kiedy usiadła obok niego dostrzegła, że znów zamknął się na cały świat. Pochwycił ptaszka, który nieporadnie wylądował obok nich i rozpoczął jego doskonalenie. Niezrażona i niespeszona jego zachowaniem wyciągnęła ze swojej czarnej skórzanej torby żyłkę jubilerską i woreczek z drobnymi kamieniami. Nawet w tym niewyraźnym świetle oszlifowane hematyty zalśniły, kiedy wysypała je na kolana i zaczęła nawlekać na linkę. Minerały te nie były drogie, bo nie miały żadnych magicznych cech, więc bez problemu mogła sobie na nie pozwolić.
Pracując co jakiś czas zerkała na brata spod kurtyny czarnych fal. Zauważyła, że jego włosy wymagały porządnego strzyżenia, wyglądały jakby obciął je ktoś byle jakimi nożycami bez użycia grzebienia i lustra. Pomyślała, że mogłaby to zrobić, bo pomagał swojemu rodzeństwu nie tylko z makijażem scenicznym i kostiumami, ale i fryzurami. Spodnie mogłaby porządnie wyczyścić i ufarbować, aby nie wyglądały jak coś, co nadawało się do wyrzucenia po ich ściągnięciu. Dostrzegała mankamenty zewnętrznej powłoki, które całkiem nieźle odzwierciedlały stan emocjonalny jego właściciela, ale nie zamierzała proponować zmian. Cyrkowcy nie pławili się w luksusach pomimo dobrej sprzedaży biletów i sakiewek kradzionych podczas występów. Mimo to Arya przeznaczała swoją działkę na własną prezencję. Lubiła ładne rzeczy. I ładnie wyglądać. Lubiła piękne perfumy i stroje. Nietuzinkowe dodatki. Buty wykonane z dobrej skóry. Podobało jej się jak jej włosy błyszczały po zastosowaniu eliksiru poleconego w magazynie Czarownica, nawet jeżeli widok ceny wywoływał lekkie drżenie w klatce piersiowej. Nie na wszystko było ją stać, lecz los odebrał jej tylko głos, a nie zwinne ręce, które niepostrzeżenie zabierały suweniry. Czasem miała wrażenie, że jest zbyt próżna i że przywiązuje do rzeczy materialnych i wyglądu zbyt dużą uwagę. Wstydziła się tego przed Bellami, lecz nie bardzo chciała z tym walczyć. Dlatego też powstrzymała się od sięgnięcia za lok Flynna i zasugerowania mu zmiany fryzury. Nie wyglądał jakby mu to przeszkadzało.
Po długiej chwili wyprostowała głowę i plecy, a następnie lekko nimi poruszyła, aby zlikwidować nieprzyjemne napięcie. Sięgnęła po rękę Flynna, która trzymała wyjątkowo duży nóż. Wydawał się nieprzeznaczony do skręcania tak drobnych elementów, lecz najwidoczniej nie stanowiło to dla niego problemu. Obróciła jego dłoń do góry nadgarstkiem i oplotła go wykonaną bransoletką. Następnie przesunęła palce na ostre narzędzie i ze zmarszczonymi brwiami spojrzała mu w oczy po czym brodą wskazała na ptaszka, aby pokazał jej efekt swojej pracy.
Drugą rękę wyciągnęła za siebie, aby sprawdzić czy powierzchnia pozwoli jej na zmianę pozycji. Miała ochotę nieco bardziej odgiąć się do tyłu, aby przynieść ulgę swoim plecom, lecz jej dłoń natrafiła na manierkę, w której zostało nieco wódki. Uniosła ją do ust i wypiła małego łyka. Liczyła, że alkohol nieco ją rozbudzi, bo spokojna atmosfera przyniosła ze sobą spokój i senność, której nie chciała ulegać.
@The Edge
Kiedy usiadła obok niego dostrzegła, że znów zamknął się na cały świat. Pochwycił ptaszka, który nieporadnie wylądował obok nich i rozpoczął jego doskonalenie. Niezrażona i niespeszona jego zachowaniem wyciągnęła ze swojej czarnej skórzanej torby żyłkę jubilerską i woreczek z drobnymi kamieniami. Nawet w tym niewyraźnym świetle oszlifowane hematyty zalśniły, kiedy wysypała je na kolana i zaczęła nawlekać na linkę. Minerały te nie były drogie, bo nie miały żadnych magicznych cech, więc bez problemu mogła sobie na nie pozwolić.
Pracując co jakiś czas zerkała na brata spod kurtyny czarnych fal. Zauważyła, że jego włosy wymagały porządnego strzyżenia, wyglądały jakby obciął je ktoś byle jakimi nożycami bez użycia grzebienia i lustra. Pomyślała, że mogłaby to zrobić, bo pomagał swojemu rodzeństwu nie tylko z makijażem scenicznym i kostiumami, ale i fryzurami. Spodnie mogłaby porządnie wyczyścić i ufarbować, aby nie wyglądały jak coś, co nadawało się do wyrzucenia po ich ściągnięciu. Dostrzegała mankamenty zewnętrznej powłoki, które całkiem nieźle odzwierciedlały stan emocjonalny jego właściciela, ale nie zamierzała proponować zmian. Cyrkowcy nie pławili się w luksusach pomimo dobrej sprzedaży biletów i sakiewek kradzionych podczas występów. Mimo to Arya przeznaczała swoją działkę na własną prezencję. Lubiła ładne rzeczy. I ładnie wyglądać. Lubiła piękne perfumy i stroje. Nietuzinkowe dodatki. Buty wykonane z dobrej skóry. Podobało jej się jak jej włosy błyszczały po zastosowaniu eliksiru poleconego w magazynie Czarownica, nawet jeżeli widok ceny wywoływał lekkie drżenie w klatce piersiowej. Nie na wszystko było ją stać, lecz los odebrał jej tylko głos, a nie zwinne ręce, które niepostrzeżenie zabierały suweniry. Czasem miała wrażenie, że jest zbyt próżna i że przywiązuje do rzeczy materialnych i wyglądu zbyt dużą uwagę. Wstydziła się tego przed Bellami, lecz nie bardzo chciała z tym walczyć. Dlatego też powstrzymała się od sięgnięcia za lok Flynna i zasugerowania mu zmiany fryzury. Nie wyglądał jakby mu to przeszkadzało.
Po długiej chwili wyprostowała głowę i plecy, a następnie lekko nimi poruszyła, aby zlikwidować nieprzyjemne napięcie. Sięgnęła po rękę Flynna, która trzymała wyjątkowo duży nóż. Wydawał się nieprzeznaczony do skręcania tak drobnych elementów, lecz najwidoczniej nie stanowiło to dla niego problemu. Obróciła jego dłoń do góry nadgarstkiem i oplotła go wykonaną bransoletką. Następnie przesunęła palce na ostre narzędzie i ze zmarszczonymi brwiami spojrzała mu w oczy po czym brodą wskazała na ptaszka, aby pokazał jej efekt swojej pracy.
Drugą rękę wyciągnęła za siebie, aby sprawdzić czy powierzchnia pozwoli jej na zmianę pozycji. Miała ochotę nieco bardziej odgiąć się do tyłu, aby przynieść ulgę swoim plecom, lecz jej dłoń natrafiła na manierkę, w której zostało nieco wódki. Uniosła ją do ust i wypiła małego łyka. Liczyła, że alkohol nieco ją rozbudzi, bo spokojna atmosfera przyniosła ze sobą spokój i senność, której nie chciała ulegać.
@The Edge