• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[22.06.1972] Lemon tree | Laurent & Orion

[22.06.1972] Lemon tree | Laurent & Orion
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#5
05.01.2024, 20:55  ✶  

Proste i banalne wyjaśnienie niektórych własnych czynów, słów czy związków frazeologicznych nie stanowiło dla niego problemu, dopóki miał uwagę. To nie było wcale takie oczywiste, że kiedy do kogoś mówisz to zostaniesz wysłuchany. Masz szanse na to, że zostaniesz zignorowany, albo że ktoś będzie bardziej zajęty swoją historią niż tobą, żeby nie zawracać sobie głowy tym, że się produkujesz. Że przecież przebywanie z kimś nie polegało na tworzenie monologów. Orion może i nie był zręczny społecznie, w towarzystwie, ale miał serce po właściwej stronie. Nie przeszkadzało mu to nigdy. Cała rodzina Bulstrode składała się z prawdziwych płatków śniegu - wyjątkowych osobistości. Złośliwi by pewnie powiedzieli, że dziwaków. Laurent tak nigdy nie pomyślał. Kochał ich wszystkich. Byli mu bliscy... bardzo. Nawet jeśli przez pracę nie zawsze był czas, żeby każdemu poświęcić taką samą ilość uwagi.

Żart, albo dobre kłamstwo. Jedno i drugie w tym momencie mogło być. O zgrozo, prawie zdążył zapomnieć, jakie "żarciki" bywały dla Oriona problematyczne, ale wcale go to nie zniechęcało do tego, żeby na swój sposób ubierać niektóre rzeczy w bardziej niepoważne tony. Mało dosłowne przynajmniej. Czy to był jednak bardzo dobry żart to nie wiedział. Miał usłyszeć za miesiąc od pewnego dżentelmena, że raczej rzucał słabymi żarcikami, ale to będzie chwila kryzysowa i nerwowa, pewnie dlatego. Orion kojarzył mu się z bezkonfliktowością. Nie potrafił sobie wyobrazić kłócenia się z nim, gniewania się na niego. Inna sprawa, że on sam nie był skłonny do podnoszenia głosu. Wyjątkiem bywały jego spotkania z macochą. Wtedy jakoś za łatwo było podnieść głos. Za łatwo było powiedzieć coś niemiłego.

- To nie był czas stracony. Szanuję to, że potrzebujesz swojej ostoi, przestrzeni i poświęcasz się pracy. Nigdy więc nie powiem, że sposób, w jaki spędzasz swój czas, jest czasem straconym. - Odparł mężczyźnie łagodnie. Tak jak nie chciał stosować krytyki wobec niego, tak nie chciał sądzić, że tylko dlatego, że nie mieli czasu porozmawiać to ten czas był "straconym". Choć może Orion powiedział to tylko grzecznościowo... ale jak go znał to pewnie kuzyn gotów był sobie robić wyrzuty sumienia, że jest tak a nie inaczej.

- Staram się zapewnić pracownikom jak najlepsze warunki, ale mówiące abraksany są wymagającymi istotami. - W ogóle abraksany były wymagające, a co dopiero te mówiące. Niektórzy nie do końca zdawali sobie z tego sprawę. No i potem był jeszcze jego ulubiony abraksan, jego przyjaciel - Michael. To dopiero było ziółko z charakteru! Dlatego teraz Laurent najpierw spotykał swoich ewentualnych pracowników z Michaelem, zanim podjął decyzję czy takowego zatrudnić. Inaczej to traciło sens. - Poza tym Michael potrafi nie ułatwiać. - Dodał, chociaż Orion na pewno zdawał sobie z tego sprawę. - Jackie, bo tak ma na imię dziewczyna, jest bardzo sumienna i sądzę, że ma dobre serce. Jak na razie wszystko jest dobrze. - Przynajmniej z samym rezerwatem. Przeniósł wzrok na kelnera i skinął głową dając znać, że dla niego nie trzeba nic więcej i że jest podłączony już do zamówienia Oriona.

- Kojarzysz sprawę w biurze aurorów z mordercą wnikającym do snów? - Sprawa chyba była tam głośna? Ale może się mylił. - Miałem nieprzyjemność stać się jego ofiarą na początku czerwca. To był mój główny powód wyjazdu do Francji. Sprawa z widmami po Beltane też się nadal ciągnie... - Spojrzał na Tamizę w zastanowieniu. - Ach, Orionie. Nawet nie wiem od czego zacząć. Nie chciałbym ci przynieść tylko negatywnych wiadomości, ale przyznam, że... ciężko jest ostatnio.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (1757), Orion Bulstrode (1978)




Wiadomości w tym wątku
[22.06.1972] Lemon tree | Laurent & Orion - przez Laurent Prewett - 30.11.2023, 00:20
RE: [22.06.1972] Lemon tree | Laurent & Orion - przez Orion Bulstrode - 18.12.2023, 21:46
RE: [22.06.1972] Lemon tree | Laurent & Orion - przez Laurent Prewett - 19.12.2023, 18:32
RE: [22.06.1972] Lemon tree | Laurent & Orion - przez Orion Bulstrode - 31.12.2023, 19:05
RE: [22.06.1972] Lemon tree | Laurent & Orion - przez Laurent Prewett - 05.01.2024, 20:55
RE: [22.06.1972] Lemon tree | Laurent & Orion - przez Orion Bulstrode - 23.05.2024, 23:37

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa