06.01.2024, 09:28 ✶
Dora nigdy nie zastanawiała się na poważnie dlaczego taka była i jak do tego doszło, że mimo wszystkiego co się stało, zdawała się zachowywać niepoprawny wręcz optymizm i ciepło, które rozpościerała dookoła siebie niczym cieplutką kołderkę. Może gdyby poświęciła temu odrobinę czasu, to wyplułaby z siebie zużyty frazes: dobro, które dostajesz przekazujesz dalej. Brzmiało to może tanio i tandetnie, ale w jej przypadku się sprawdzało, bo gdyby nie Longbottomowie, to skończyłaby najpewniej zupełnie inaczej.
W której wersji wydarzeń na pewno martwa, ale w innej? Pewnie pełna goryczy i żalu do otaczającego ją świata i nienawiścią czającą się w oczach, wznosząc pięści ku niebu i pytając dlaczego. Ale kiedy jej świat się zawalił otrzymała pomoc i wsparcie ludzi, którzy mimo że jej nie znali to o nią dbali. Dali jej dom i stali się drugą rodziną, lecząc rany w sposób, w który się nie spodziewała.
Jej dobroć padała też na żyzną glebę, bo przecież sama Sarka była wrażliwa na tego typu aurę i Menodora zawsze uważała, że wystarczyło żeby była sobą. Że nie musiała się przesadnie starać, żeby podzielić się tym co w sobie nosiła, ale nie dlatego że była w tym niechlujna, a dlatego że stało się to jej naturą.
- Może jest ślepy - zawyrokowała spokojnie. - A może nikt nie nauczył go patrzeć - a ty nie masz w obowiązku uczenia go, jak postrzegać świat.
- Cieszę się - odpowiedziała cicho, jakby przesadny entuzjazm jej sukcesem miał ogołocić go z całej możliwej magii i uroku.
Mogła nie rozumieć czyjejś potrzeby by ktoś brał cię w ramiona w ten konkretny sposób, ale wiedziała co to znaczy pragnąć, by ktoś rozumiał cię i dostrzegał, kiedy wszyscy inni patrzyli gdzie indziej. Co to znaczyło, żeby ktoś w pomieszczeniu pełnym tych ładniejszych albo mądrzejszych wybierał właśnie ciebie.
- Jestem trochę zdania, że jeśli księżniczki zawodzą i smoki i rycerze, to powinny zwyczajnie cieszyć się swoim towarzystwem. Ale wiem, że nie o to chodzi - westchnęła tylko, przeczesując jej dalej włosy. Potem jednak na moment znieruchomiała, otwierając szerzej na nią oczy. - Naprawdę? - zapytała, chichocząc zaraz pod nosem. - Nie martw się, nie powiem. Brzmi to strasznie dziwnie, ale jak się nad tym zastanowię, to jestem w stanie zrozumieć dlaczego. Erik trochę przypomina rycerza, ale czasem jest strasznie... - niemądry. - za rycerski. - zacmokała, nie chcąc precyzować. - Kto jeszcze? W kim się jeszcze podkochiwałaś? A może w kim się podkochujesz dalej?
W której wersji wydarzeń na pewno martwa, ale w innej? Pewnie pełna goryczy i żalu do otaczającego ją świata i nienawiścią czającą się w oczach, wznosząc pięści ku niebu i pytając dlaczego. Ale kiedy jej świat się zawalił otrzymała pomoc i wsparcie ludzi, którzy mimo że jej nie znali to o nią dbali. Dali jej dom i stali się drugą rodziną, lecząc rany w sposób, w który się nie spodziewała.
Jej dobroć padała też na żyzną glebę, bo przecież sama Sarka była wrażliwa na tego typu aurę i Menodora zawsze uważała, że wystarczyło żeby była sobą. Że nie musiała się przesadnie starać, żeby podzielić się tym co w sobie nosiła, ale nie dlatego że była w tym niechlujna, a dlatego że stało się to jej naturą.
- Może jest ślepy - zawyrokowała spokojnie. - A może nikt nie nauczył go patrzeć - a ty nie masz w obowiązku uczenia go, jak postrzegać świat.
- Cieszę się - odpowiedziała cicho, jakby przesadny entuzjazm jej sukcesem miał ogołocić go z całej możliwej magii i uroku.
Mogła nie rozumieć czyjejś potrzeby by ktoś brał cię w ramiona w ten konkretny sposób, ale wiedziała co to znaczy pragnąć, by ktoś rozumiał cię i dostrzegał, kiedy wszyscy inni patrzyli gdzie indziej. Co to znaczyło, żeby ktoś w pomieszczeniu pełnym tych ładniejszych albo mądrzejszych wybierał właśnie ciebie.
- Jestem trochę zdania, że jeśli księżniczki zawodzą i smoki i rycerze, to powinny zwyczajnie cieszyć się swoim towarzystwem. Ale wiem, że nie o to chodzi - westchnęła tylko, przeczesując jej dalej włosy. Potem jednak na moment znieruchomiała, otwierając szerzej na nią oczy. - Naprawdę? - zapytała, chichocząc zaraz pod nosem. - Nie martw się, nie powiem. Brzmi to strasznie dziwnie, ale jak się nad tym zastanowię, to jestem w stanie zrozumieć dlaczego. Erik trochę przypomina rycerza, ale czasem jest strasznie... - niemądry. - za rycerski. - zacmokała, nie chcąc precyzować. - Kto jeszcze? W kim się jeszcze podkochiwałaś? A może w kim się podkochujesz dalej?
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.