• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[27.07.72, ranek] Jaka to gra?

[27.07.72, ranek] Jaka to gra?
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#3
06.01.2024, 12:29  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.01.2024, 12:50 przez Brenna Longbottom.)  
Brenna wiedziała, że Vincent zamierza opowiedzieć o wszystkim Edwardowi - inaczej pewnie nie zdecydowałaby się napisać do głowy rodu Prewettów, bo byłoby po prostu wybitnie niesprawiedliwe iść do niego, jeśli Vinc i Laurent planowaliby zachować wszystko w sekrecie. Nie było też mowy, aby przyszła tu służbowo: gdyby prowadziła to śledztwo, nie mogłaby sobie na to pozwolić.
Ale Vincent rozmawiał z bratem, ona nie była tam podczas pracy, a cała sprawa należała do biura aurorów, ona zaś występowała całkowicie jako osoba prywatna. Nie mając nawet pojęcia, co dzieje się tutaj służbowo (przynajmniej oficjalnie).
- Panie Prewett. Dziękuję, że zechciał pan znaleźć dla mnie czas - powiedziała. Kogoś mogłoby zdziwić, że potrafiła wpaść do domu jego brata wykrzykując słowa o kłusownikach i zrzucając mu ręcznik na głowę, a tutaj zachowywała się tak uprzejmie, ale w pewnym sensie wszyscy ludzie byli aktorami, grającymi różne role. A ona nawet nie czuła, że gra: ta Brenna była równie prawdziwa, jak ta, która posyłała komuś galeony na kurwy.
Uśmiechnęła się do niego. Mimika nie zdradzała żadnego zdenerwowania, a twarz kobiety była ot sympatyczna, zapewnie trudna do uznania za szczególnie piękną, zwłaszcza, że Brenna nie używała makijażu poza odrobiną matczynego pudru, mającego zamaskować zmęczenie po pełni. Nie wydawała się czuć niepewnie, a jeżeli tak było, to tę niepewność doskonale maskowała. Oczy miała duże, ciemne, dość żywe, o takim spojrzeniu, że chyba było po prostu niemożliwe, aby wyglądała groźnie - mimo wysokiego wzrostu i tego, że dłonie nosiły ślady wskazujące na to, że niekoniecznie zajmowała się co najwyżej trzymaniem pióra.
– Jeśli chodzi o śledztwo służbowe, to już gestia Biura Aurorów. Mogę wskazać panu nazwiska, jeżeli życzy pan sobie skontaktować z nimi bezpośrednio, na ten temat ani nie mam informacji, ani nie wolno byłoby mi ich udzielać – powiedziała uprzejmie, gdy zajęła miejsce. – Czy to naprawdę takie zaskakujące, panie Prewett? Śmierciożerców traktuję jako problem nie tylko, gdy jestem w pracy. Zapewne pan o tym nie słyszał, ale nie tak dawno zamordowali mojego wuja. Osobę czystej krwi – stwierdziła. Mówiła bardzo spokojnie, i ani odrobina żalu nie uwidoczniła się ani na twarzy, ani w głosie, teraz minę miała dość neutralną, a słowa brzmiały jak stwierdzenie faktu.
Tkwiła w tym spokoju odrobina kalkulacji. Bo Brenna za nic nie chciała, by przyszło mu na myśl, że próbuje wzbudzić w nim współczucie. W Edwardzie Prewecie? Musiałaby upaść na głowę.
A i podkreślenie tej czystości krwi było wykalkulowane.
– W tym wypadku byłam na miejscu dwukrotnie poza służbowo, więc jestem osobiście zaniepokojona. Oczywiście, Ministerstwo wszystkim się zajmuje, ale… – Tu urwała na moment. – Chyba zgodzimy się, że ciężko wygrać w karty z kimś, kto nie gra według zasad, kiedy samemu trzeba się do nich stosować, prawda?
Och, nic nie zamierzała powiedzieć wprost, ale przesłanie było chyba dość jasne: nie dowierzała, że Ministerstwo dopadnie winnych. I rzucenie tego tutaj było może ryzykowne, ale akurat podejrzewała, że Edward Prewett niekoniecznie jest największym fanem Ministerstwa. Zresztą, po Beltane chyba nikt nie był fanem obecnej Ministry...


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2580), Edward Prewett (2005)




Wiadomości w tym wątku
[27.07.72, ranek] Jaka to gra? - przez Brenna Longbottom - 01.01.2024, 17:55
RE: [27.07.72, ranek] Jaka to gra? - przez Edward Prewett - 05.01.2024, 17:55
RE: [27.07.72, ranek] Jaka to gra? - przez Brenna Longbottom - 06.01.2024, 12:29
RE: [27.07.72, ranek] Jaka to gra? - przez Edward Prewett - 09.01.2024, 19:59
RE: [27.07.72, ranek] Jaka to gra? - przez Brenna Longbottom - 09.01.2024, 20:43
RE: [27.07.72, ranek] Jaka to gra? - przez Edward Prewett - 18.01.2024, 21:41
RE: [27.07.72, ranek] Jaka to gra? - przez Brenna Longbottom - 18.01.2024, 22:30
RE: [27.07.72, ranek] Jaka to gra? - przez Edward Prewett - 21.01.2024, 20:23
RE: [27.07.72, ranek] Jaka to gra? - przez Brenna Longbottom - 21.01.2024, 20:38
RE: [27.07.72, ranek] Jaka to gra? - przez Edward Prewett - 02.02.2024, 21:16
RE: [27.07.72, ranek] Jaka to gra? - przez Brenna Longbottom - 02.02.2024, 23:08

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa