06.01.2024, 20:18 ✶
Patrick zmarszczył brwi, nie do końca wiedząc, jak właściwie powinien zareagować na słowa Erika. Wreszcie posłał mu rozbawione spojrzenie, zastanawiając się przy okazji (to pewnie przez Beltane i doprawiony amortencją napój, którego sam padł ofiarą) czy ciastko, które Longbottom jadł nie zostało czymś doprawione.
- Hm, zdaje się, że gdybyśmy mieli się tytułować, to raczej ja powinienem w jakiś specjalny sposób zwracać się do ciebie – zauważył. Erik Longbottom był bogatym, czystokrwistym dziedzicem. Należał do elity czarodziejskiego świata. Jak należałoby się zwracać do takich czarodziei, gdyby istniała odpowiednia tytulatura? Paniczu? Dziedzicu? – Misterze Magii? – ostatni tytuł wypowiedział na głos, nawiązując do artykułu, który swego czasu pojawił się w Czarownicy.
Uniósł szklaneczkę z whisky i napił się trochę alkoholu.
- Było zaskakująco sporo osób. – Jakby już zapomnieli o tym, co wydarzyło się na Beltane albo jakby bardzo chcieli zapomnieć. Patrick chciał jeszcze wspomnieć o próbie okradnięcia Chestera Rookwooda, ale zbyt wiele rzeczy wydarzyło się w tym samym momencie. Po pierwsze poczuł pacnięcie w nogę, które zmusiło go spojrzenia w ogromne kocie oczy. Po drugie usłyszał komentarz Erika dotyczący blondu, więc odruchowo przeniósł wzrok na Laurenta i Norę. Po trzecie zaraz nastąpiło przedstawienie mu Aveliny. Steward kiwnął jej głową, dopowiadając – bo Longbottomowi jakby odebrało mowę – że jest aurorem. Paxton wydała mu się bardzo młoda. Po czwarte zaraz po tym podążył wzrokiem za wzrokiem Erika i westchnął cicho. Ach te rozjaśniające wszystko wici.
Przyglądał się im, aż Malfoy podszedł do Nory. Teraz patrzył na całą ich blondwłosą trójkę: Norę, Laurenta i Elliota. Tak, stanowili ładne trio, ale gdyby przyszło Stewardowi rysować, dalej wolałby tandem Erika i Nory, Laurenta usadziłby nieco z boku chyba z Lady na kolanach a Malfoya? Nie znał go a jedynie kojarzył. Nie widział jego aury, przez co patrzył na blondwłosego mężczyznę przez pryzmat nici Nory i Erika, które go oplatały.
- Insynuuje, że szczególnie dzisiaj powinno się jej przypominać, że jest śliczna – sprostował łagodnie.
Odstawił pustą szklaneczkę na stolik. Kucnął przy Lady. Najpierw dość ostrożnie wyciągnął w jej stronę rękę, by mogła ją obwąchać i przekonać się, że pasował jej jego zapach. Potem pogładził ją po puszystym futerku.
- Wspominałem o bukieciku z kocimiętki – zgodził się z nią. – Dasz się wziąć na ręce? Kto jest prześliczną koteczką? – zapytał, podnosząc ją delikatnie i sadzając sobie na piersi. – Panowie – tu zwrócił się do Erika i Thomasa – i pani – uśmiechnął się do Aveliny – wybaczą, ale muszę się zająć ważnymi kocimi sprawami – to mówiąc oddalił się w stronę jednego z krzeseł znajdujących się nieco na uboczu, w drodze łapiąc jeszcze bukiecik kocimiętki w wolną rękę.
Rozsiadł się i niemal w całości poświęcił uwagę na zabawę z młodziutką, białą kicią.
Nie będzie mnie przez najbliższe kilka dni, więc spokojnie możecie mnie pomijać. Gdyby ktoś jednak zechciał się dosiąść/pobawić z kotem/zdradzić sekret/cokolwiek - to zapraszam, tylko odpiszę najpewniej po 15.01.
Jak już odpiszę to chcę zatańczyć Patrickiem z Norą Figg (a przynajmniej poprosić ją do tańca, może ona nie zechce z nim tańczyć).
- Hm, zdaje się, że gdybyśmy mieli się tytułować, to raczej ja powinienem w jakiś specjalny sposób zwracać się do ciebie – zauważył. Erik Longbottom był bogatym, czystokrwistym dziedzicem. Należał do elity czarodziejskiego świata. Jak należałoby się zwracać do takich czarodziei, gdyby istniała odpowiednia tytulatura? Paniczu? Dziedzicu? – Misterze Magii? – ostatni tytuł wypowiedział na głos, nawiązując do artykułu, który swego czasu pojawił się w Czarownicy.
Uniósł szklaneczkę z whisky i napił się trochę alkoholu.
- Było zaskakująco sporo osób. – Jakby już zapomnieli o tym, co wydarzyło się na Beltane albo jakby bardzo chcieli zapomnieć. Patrick chciał jeszcze wspomnieć o próbie okradnięcia Chestera Rookwooda, ale zbyt wiele rzeczy wydarzyło się w tym samym momencie. Po pierwsze poczuł pacnięcie w nogę, które zmusiło go spojrzenia w ogromne kocie oczy. Po drugie usłyszał komentarz Erika dotyczący blondu, więc odruchowo przeniósł wzrok na Laurenta i Norę. Po trzecie zaraz nastąpiło przedstawienie mu Aveliny. Steward kiwnął jej głową, dopowiadając – bo Longbottomowi jakby odebrało mowę – że jest aurorem. Paxton wydała mu się bardzo młoda. Po czwarte zaraz po tym podążył wzrokiem za wzrokiem Erika i westchnął cicho. Ach te rozjaśniające wszystko wici.
Przyglądał się im, aż Malfoy podszedł do Nory. Teraz patrzył na całą ich blondwłosą trójkę: Norę, Laurenta i Elliota. Tak, stanowili ładne trio, ale gdyby przyszło Stewardowi rysować, dalej wolałby tandem Erika i Nory, Laurenta usadziłby nieco z boku chyba z Lady na kolanach a Malfoya? Nie znał go a jedynie kojarzył. Nie widział jego aury, przez co patrzył na blondwłosego mężczyznę przez pryzmat nici Nory i Erika, które go oplatały.
- Insynuuje, że szczególnie dzisiaj powinno się jej przypominać, że jest śliczna – sprostował łagodnie.
Odstawił pustą szklaneczkę na stolik. Kucnął przy Lady. Najpierw dość ostrożnie wyciągnął w jej stronę rękę, by mogła ją obwąchać i przekonać się, że pasował jej jego zapach. Potem pogładził ją po puszystym futerku.
- Wspominałem o bukieciku z kocimiętki – zgodził się z nią. – Dasz się wziąć na ręce? Kto jest prześliczną koteczką? – zapytał, podnosząc ją delikatnie i sadzając sobie na piersi. – Panowie – tu zwrócił się do Erika i Thomasa – i pani – uśmiechnął się do Aveliny – wybaczą, ale muszę się zająć ważnymi kocimi sprawami – to mówiąc oddalił się w stronę jednego z krzeseł znajdujących się nieco na uboczu, w drodze łapiąc jeszcze bukiecik kocimiętki w wolną rękę.
Rozsiadł się i niemal w całości poświęcił uwagę na zabawę z młodziutką, białą kicią.
Nie będzie mnie przez najbliższe kilka dni, więc spokojnie możecie mnie pomijać. Gdyby ktoś jednak zechciał się dosiąść/pobawić z kotem/zdradzić sekret/cokolwiek - to zapraszam, tylko odpiszę najpewniej po 15.01.
Jak już odpiszę to chcę zatańczyć Patrickiem z Norą Figg (a przynajmniej poprosić ją do tańca, może ona nie zechce z nim tańczyć).