— Na całe szczęście. — Jeszcze nie poznał przeszłości Laurenta i nie miał nawet gwarancji na to, że ją pozna w niedalekiej przyszłości, jednak nie dało się nie wysnuć wniosku, że Laurent miał tendencje do wpadania w tarapaty zupełnie jakby nad nim ciążyło fatum albo nie przyszedł na świat w czepku urodzony.
— Tak właśnie myślę. — Przed początkiem maja sam starał się pomimo swojego wewnętrznego skomplikowania wieść proste życie, pozbawione jakiejkolwiek głębi i obfitujące w uciechy cielesne. Skupiał się wyłącznie na sobie i przez długi czas to nad wyraz dobrze działało poza tymi nielicznymi momentami, w których dopadały go nierozwiązane problemy. Teraz znacznie ich przybyło, a on nie potrafił uporać się z nimi we właściwy sposób. — W jakimś stopniu trafnie to ująłeś. — Przyznał w nawiązaniu do tego bałaganu w głowie i sercu. Taki panował w jego przypadku. Nie odnajdywał w wewnętrznym bałaganie samego siebie.
— Nie śpiesz się z tym. — Nie dociekał co dokładnie znaczy dla Laurenta bycie we właściwym miejscu, bo to można było dwojako rozumieć zamiast jednoznacznie jako należący do niego dom. To byłaby zbyt śmiała myśl i gdyby odważył się o to zapytać odpowiedź Laurenta mogłaby go rozczarować.
Ostatecznie zdecydował. Podniósł się z podłokietnika fotela i skierował swoje kroki w stronę łazienki. Po drodze rozwiązał całkiem swój krawat, pozwalając opaść mu na podłogę. Po przekroczeniu progu tego pomieszczenia rozpiął guziki swojej koszuli i uwolnił ręce z jej rękawów, rzucając i ją na posadzkę łazienki. Pozbył się skarpetek. Zsunął ze swoich bioder spodnie wraz z bielizną, pozostawiając je obok pozostałych ubrań. Wszedł samemu pod prysznic, pozwalając aby lejąca się z góry woda zmoczyła mu włosy i otoczyła ciepłem jego ciało, przynosząc ze sobą rozluźnienie. Zamierzał pozostać wiernym swoim nowym zasadom. Sięgnął po kostkę mydła.
— Postanowiłem dołączyć. — Wymruczał przesuwając leniwie dłonią trzymającą kostkę mydła po łopatkach stojącego do niego plecami młodszego mężczyzny, zmierzając także do połowy jego pleców. Nawet dla niego wydawało się to abstrakcyjne, ale mogło doskonale oddawać jego intencje i może to odwróciłoby uwagę Laurenta od uprawiania z nim seksu pod tym prysznicem.