Ustanowienie nowych granic nie było dla niego łatwe co wynikało z wypracowanych przez lata przyzwyczajeń, własnych potrzeb (w kwestii których zmiana, która w nim zaszła nie sprawiała, że one znikały) i tego, że naprawdę zaczynał przywiązywać wagę do tego, z kim spędza noce. Liczył na to, że Laurent będzie starał się to uszanować i to nawet jak nie byli dla siebie przypadkowymi osobami, których połączyło na jedną noc łóżko. Ta noc miała być inna od wszystkich poprzednich, lecz podobnie jak one będzie miała swoją cenę, którą przynajmniej jeden z nich będzie musiał zapłacić.
Nie chciał wywołać u Laurenta tego rodzaju stanu. Nie to było jego zamiarem. Dotykanie tego mężczyzny pozwoliło mu wyczuć to, że się spiął. Podświadomie oczekiwał zupełnie odwrotnej reakcji. Nie byli dla siebie obcy, jednocześnie zdawał się to rozumieć, że Laurent tego wszystkiego się nie spodziewał i może przez moment pomyślał, że zmienił zdanie co uprawiania seksu w tym momencie.
— O co chodzi, Laurie? Jest całkiem przyjemnie, nie uważasz? Jesteś spięty, zrelaksuj się. — Wymruczał znów z delikatnym uśmiechem uśmiechem, podkreślającym będące jego znakiem rozpoznawczym dołeczki w zarumienionych już policzkach. Przemknął dłonią trzymającą kostkę mydła na niższe partiach jego pleców. Czasem muskał jego jasną skórę opuszkami palców, czego nie dało się uniknąć podczas wykonywanej przez niego czynności mających łączyć przyjemne z pożytecznym. Nie był w stanie zaprzeczyć temu, że to wszystko na niego nie oddziaływało, ale to nie musiało być sprowadzone do seksu. Nie zamierzał pozwolić na to aby coś się popsuło. Chodziło mu o to dokładnie, co w tym momencie robił. Choć to mogło wydawać się okrutne zachowanie z jego strony.