22.11.2022, 20:11 ✶
Śnił mu się tuńczyk. Tuńczyk wesoło chlupoczący w morskiej wodzie, tuńczyk chwytany pomiędzy kocie pazury. Oblizał się, już na koniuszku języka i wąsów czuł ten smak, już za chwilę, za momencik...
Obudził się znienacka, zbudzony wibracjami w powietrzu, które układały się brzmieniem w jego imię. Może mu się tylko wydawało a może to głos Nory wydostał go z odmętów pięknych snów. Zanim jednak w ogóle miał się odezwać przeciągnął się, wyginając przednie łapy wysoko nad głowę, a tylne niemal do koniuszka puszystego ogona. Wygiął się na tyle mocno, że z łap wysunął pazury. Ziewnął i zaspany usiadł, rozglądając się sennie po klubokawiarni. Wąsy zadrgały na swych koniuszkach kiedy to badał okolicę w poszukiwaniu najważniejszych bodźców. Znalazł - nowy zapach i inny tembr głosu. Podniósł się i przeszedł po meblach do Nory lecz nie na wysokość jej nóg, a przedramion.
- Dzień dobry. - zamruczał, ocierając się całą długością ciała o jej ręce, nie bacząc na to czy cokolwiek robiła bądź trzymała w dłoniach. Uchem i czubkiem głowy otarł się o jej ciepły nadgarstek, zbierając z niej zapach i ciepło. Ogon miał uniesiony ku wysokości, co ewidentnie zdradzało zrelaksowanie, zwłaszcza na widok najważniejszej osoby. Przysiadł blisko jej łokcia i łapą otarł kawałek pyszczka, nosa i wąsów, już ciężkich od intensywniejszego zapachu gościa. Podniósł nań swoje kocie ślepia i otaksował go spojrzeniem.
- Pozwolę sobie przerwać waszą pogawędkę i szczegółowo zwrócić uwagę, że masz pusty talerz. - zwrócił się do Fergusa, insynuując potrzebę złożenia zamówienia w kawiarni. Głos miał chrapliwy, niegłośny i ledwie poruszał owłosioną żuchwą. Jego wypowiedzi były otulone mrukiem ale tylko kiedy zwracał się do Nory, nikogo innego.
- To niedopuszczalne w tak eleganckim miejscu i doborowym towarzystwie. - podniósł głowę, wyciągając wysoko szyję i spoglądając od dołu na Norę. Jego oczy mówiły "moja miska też jest pusta ale zjem dopiero jak tutaj skończę".
Obudził się znienacka, zbudzony wibracjami w powietrzu, które układały się brzmieniem w jego imię. Może mu się tylko wydawało a może to głos Nory wydostał go z odmętów pięknych snów. Zanim jednak w ogóle miał się odezwać przeciągnął się, wyginając przednie łapy wysoko nad głowę, a tylne niemal do koniuszka puszystego ogona. Wygiął się na tyle mocno, że z łap wysunął pazury. Ziewnął i zaspany usiadł, rozglądając się sennie po klubokawiarni. Wąsy zadrgały na swych koniuszkach kiedy to badał okolicę w poszukiwaniu najważniejszych bodźców. Znalazł - nowy zapach i inny tembr głosu. Podniósł się i przeszedł po meblach do Nory lecz nie na wysokość jej nóg, a przedramion.
- Dzień dobry. - zamruczał, ocierając się całą długością ciała o jej ręce, nie bacząc na to czy cokolwiek robiła bądź trzymała w dłoniach. Uchem i czubkiem głowy otarł się o jej ciepły nadgarstek, zbierając z niej zapach i ciepło. Ogon miał uniesiony ku wysokości, co ewidentnie zdradzało zrelaksowanie, zwłaszcza na widok najważniejszej osoby. Przysiadł blisko jej łokcia i łapą otarł kawałek pyszczka, nosa i wąsów, już ciężkich od intensywniejszego zapachu gościa. Podniósł nań swoje kocie ślepia i otaksował go spojrzeniem.
- Pozwolę sobie przerwać waszą pogawędkę i szczegółowo zwrócić uwagę, że masz pusty talerz. - zwrócił się do Fergusa, insynuując potrzebę złożenia zamówienia w kawiarni. Głos miał chrapliwy, niegłośny i ledwie poruszał owłosioną żuchwą. Jego wypowiedzi były otulone mrukiem ale tylko kiedy zwracał się do Nory, nikogo innego.
- To niedopuszczalne w tak eleganckim miejscu i doborowym towarzystwie. - podniósł głowę, wyciągając wysoko szyję i spoglądając od dołu na Norę. Jego oczy mówiły "moja miska też jest pusta ale zjem dopiero jak tutaj skończę".