Pozostawał świadom tego, jak to wszystko co robił wpływało na Laurenta, jak to wpływało na niego i jak to mogło się skończyć tego wieczoru oraz jak to mogło wpłynąć na nich w dłuższej perspektywie czasu. Sam zaczynał doświadczać pierwszych dreszczy przebiegających przez jego ciało a rozum zaczynał się kłócić z... nie, nie z sercem. Popychało go to wszystko w objęcia własnej słabości, ku złamaniu swoich postanowień... co miałoby miejsce nie pierwszy raz. Nie będzie to też ostatni raz, kiedy wykaże się brakiem silnej woli i ulegnie wszystkim swoim słabościom. Do tego wszystkiego zaczynało zmierzać. Nie powinien się nawet łudzić, że potrafi wytrwać we wszystkich swoich postanowieniach, że może się zmienić na lepsze. Tej nocy powinno być jednak inaczej, niż podczas ich poprzedniego spotkania, podczas którego poważnie się pokłócili.
— A co jeśli chcę...? Nie chcesz...? — Zadając te wszystkie pytania Laurentowi miał w tym swój cel. Laurent mógł mu odmówić, niejako pomagając mu w utrzymywaniu w mocy swoich postanowień. Uszanowałby jego odmowę. Nie zamierzałby pozwolić aby ona coś popsuła, skoro to wszystko wyszło od niego. Zarówno jego postanowienie, jak i to wszystko co robił w tym momencie. Cofnął dłoń w której trzymał kostkę mydła, pozwalając aby strumień ciepłej wody rozgrzewającej ich ciała spłukał wszystkie mydliny z poznaczonej bliznami skóry pleców młodszego mężczyzny. Nie wypuszczając kostki tego mydła jeszcze bardziej zmniejszył dystans między nimi, tak aby zetknęli się ciałami. Otoczył ramieniem go w pasie, składając w tym momencie pierwsze pocałunki na jego szyi i jednym z barków.
— Odwróć się do mnie. — Wymruczał zachęcająco.