Ona lubiła księżyc, lubiła patrzeć na nocne, letnie niebo, obserwować jak ciemne chmury płyną po niebie raz po raz przesłaniając jasną tarczę rozświetlającą swoim szarym blaskiem okolice. Był taki duży, ciemny i pojawiał się tylko raz w miesiącu. Uwielbiała śledzić dni z pełnią, uwielbiała wiedzieć kiedy będzie pełnia, aby móc wymknąć się z domu i usiąść gdzieś na wysokim dachu. W Hogwarcie było to zdecydowanie łatwiejsze, musiała uważać jedynie na prefektów, ale tutaj? Tu było o wiele więcej niebezpieczeństw, z których jeszcze nie do końca była świadoma, tu musiała skutecznie wymknąć się swojej rodzinie spod opieki. Lubiła obserwować gwiazdy i odgadywać konstelacje, które tworzyły na niebie. Jednym z jej ulubionych przedmiotów była właśnie astronomia. Jej najmniej lubianą porą roku była jesień, bo nieba nie było w ogóle widać, padał wiecznie deszcz nawet jak na ten kraj bywało to uciążliwe.
– Nie o to mi chodziło – odparła marszcząc brwi – Nie zachowujesz się jak inni, właśnie turlasz się na dachu – zauważyła obserwując jego wygibasy.
Jej wzrok uważnie przyglądał się jego twarzy, a jej dziewczęcy umysł stwierdził odważnie, że miał naprawdę przystojne oblicze. Aparycja całego ciała wskazywała, że był silny, przez koszulkę gdzieniegdzie odznaczały się mięśnie. Zapewne, gdyby teraz spotkała Peppe opowiedziałaby mu o nim, powiedziała, że był przystojny, ale dziwny. Nie wyrzuci tego słowa ze swojej głowy do końca życia, bo ten Leo, kotLeo był dziwakiem, definicją dziwności nad dziwnością. Takiego człowieka jeszcze nie skolekcjonowała w swoich znajomościach. Desmond był dziwny, ale w inny sposób, bardziej skryty i przede wszystkim potrafił zachować pozory osoby wychowanej, a Leo? Nie dbał o coś takiego jak kultura osobista, chciał ją pocałować to po prostu całował. Na wspomnienie tamtego zachowania poczuła się znowu zawstydzona i delikatnie wystraszona.
– Wiesz, że powinieneś mnie przeprosić – zauważyła totalnie ignorując jego pytanie o to, co robiła na Nokturnie. Uznała, że odpowiedź na to nie miała żadnego sensu, a on nie musiał o tym nic wiedzieć. Musiała uzyskać od niego przeprosiny i zobaczyć, czy w ogóle rozumie, co jej wtedy zrobił.