Czuła delikatne zawstydzeniem swoim wyznaniem, ale poczuła ulgę widząc jego spojrzenie. Podobało mu się to, więc i jej również. Czuła się lżejsza, gdy powiedziała te słowa. Nie była pewna, czy to uzcucie było spowodowane jej stanem, późną porą, czy zmęczeniem, ale miała wrażenie, że mówiła prawdę. Takie wyznania nie były dla niej proste i nawet jeśli Perseus był pijany, co nie za bardzo jej się podobało to miała nadzieję, że mu się to spodoba. Podniosła się bez słowa i ruszyła do jego gabinetu przykładając chłodne dłonie do policzków, aby ukryć to dziwne uczucie, które się w niej rodziło. Zaczynała wariować, a jedynego magipsychiatrę jakiego znała był jej własny narzeczony. Do niego raczej nie przyjdzie z takim problemem, bo byłoby zbyt niekomfortowo, nie?
W końcu dotarła do jego gabinetu i zaczęła szukać tego eliksiru. Gdy w końcu dorwała fiolkę, zgarnęła po drodze dwie szklanki wody z kuchni i w końcu dotarła do niego. Miała nadzieję, że nie zasnął. Podała mu eliksir, sama napiła się wody, a rugą szklankę postawiła przed nim na stoliczku.
– I jak? Wracasz do żywych? – zapytała z delikatnym uśmiechem na ustach. Intrygowało ją w nim to, że nie był taki poważny, że roztaczał wokół siebie aurę komedii, czegoś sielankowo przyjemnego, a także mrocznego.