08.01.2024, 00:55 ✶
Francja, Ameryka… To, o czym rozmawiali, zaczęło się coraz bardziej rozrastać i rozrastać, nadymać wręcz, nabierać rozmiarów takich, że poczuła, iż wkracza na zbyt głębokie wody. Cóż, nie była wielbicielką polityki, ale w mniejszym lub większym stopniu i tak musiała zwracać na nią uwagę i tak, choćby po to, żeby się zorientować, skąd wiał wiatr…
… i czego się można spodziewać. Ot, czy tego się chciało czy nie, kwetie polityczne też prędzej czy później przewijały się przez jej pracę – bo mało to machlojek i przestępstw na tym tle?
- Czuję się już na to za głupia, wujku – westchnęła ciężko, przyznając poniekąd, że właśnie mózg pod czarną czupryną zaczynał się gotować. Zaczynał – bo jednak do pełnego ugotowania jeszcze trochę brakowało; zresztą, na pewno po drodze znajdzie się okazja do jego schłodzenia, prawda? Nie dosłownie, oczywiście, ale wciąż…
- I obie opcje złe – mruknęła z namysłem. Wersja powolna niosła ze sobą trwanie stanu rzeczy, który sprawiał iż wielu przez to cierpiało. Wersja krwawa… cierpieli wszyscy, nie mówiąc już o tym, że niosło to ze sobą bezsensowną śmierć wielu – Chociaż chyba jednak wolę rewolucję powolną niż krwawą – skwitowała i przechyliła głowę, nasłuchując czegoś, co zwróciło jej uwagę. Czyżby…?
- Chyba słyszę Brennę – stwierdziła, chowając notes. Pora najwyższa ku temu! Choć to nie tak, że sama była świętą; praca w BUM mimo wszystko to nie biurowe klepanie papierków w stałych godzinach...
… i czego się można spodziewać. Ot, czy tego się chciało czy nie, kwetie polityczne też prędzej czy później przewijały się przez jej pracę – bo mało to machlojek i przestępstw na tym tle?
- Czuję się już na to za głupia, wujku – westchnęła ciężko, przyznając poniekąd, że właśnie mózg pod czarną czupryną zaczynał się gotować. Zaczynał – bo jednak do pełnego ugotowania jeszcze trochę brakowało; zresztą, na pewno po drodze znajdzie się okazja do jego schłodzenia, prawda? Nie dosłownie, oczywiście, ale wciąż…
- I obie opcje złe – mruknęła z namysłem. Wersja powolna niosła ze sobą trwanie stanu rzeczy, który sprawiał iż wielu przez to cierpiało. Wersja krwawa… cierpieli wszyscy, nie mówiąc już o tym, że niosło to ze sobą bezsensowną śmierć wielu – Chociaż chyba jednak wolę rewolucję powolną niż krwawą – skwitowała i przechyliła głowę, nasłuchując czegoś, co zwróciło jej uwagę. Czyżby…?
- Chyba słyszę Brennę – stwierdziła, chowając notes. Pora najwyższa ku temu! Choć to nie tak, że sama była świętą; praca w BUM mimo wszystko to nie biurowe klepanie papierków w stałych godzinach...