Co było takiego dziwnego w zostaniu ugryzionym przez tentakulę. Wszyscy robili z tego co najmniej aferę, a przecież nie mogło być tak źle. No bo niby dlaczego ugryzienie przez jakąś roślinę, miałoby być gorsze od ugryzienia przez psa?
- Mhmmm... - odparł na ekspertyzę Sprouta, podwijając rękaw koszuli aby móc zastosować się do otrzymanej instrukcji. Nie mając pojęcia jak szybko może działać trucizna czy cokolwiek to, co mogło zostać mu wstrzyknięte, obwiązał rękę na wysokości połowy przedramienia, pomagając sobie zębami. Z tego wszystkie narodziła się w jego głowie pewna myśl - czy rośliny mogły mieć wściekliznę?
Słowa Brenny nie napawały zbyt wielką nadzieją na przyszłość - Ziele... nieć? - przeraził się i nawet tego nie ukrywał. Bo o ile inny kolor dłoni mógłby mu, aż tak nie przeszkadzać, to trucizna była już uprzykrzająca w dłuższych rozrachunku i zapewne nawet śmiertelna - Trucizna... - powtórzył po Longbottom, zaczynając chyba rozumieć jak duży ma w tym momencie problem. Już nawet nie chodziło o to aby uprzykrzać Brennie życie, wszak Stanley był gotów na wszelkiej maści współpracę w tej chwili.
- Dobra, antidotum, rozumiem - pokiwał na zgodę, rozglądając się automatycznie w poszukiwaniu jakichś fiolek, butelek, czegokolwiek co mogłoby być takim specyfikiem. W przypadku Borgina, prawa dłoń była na wagę złota, zważając na fakt bycia praworęcznym, a jakakolwiek amputacja czy coś w ten deseń, nie miało prawa bytu.
- Jak najbardziej. Zgadzam się z Brenną w 130 procentach - rzekł i czym prędzej ruszył w kierunku szafek, pozwalając sobie spojrzeć na dłoń. Jest zielona czy nie jest zielona? bił się z własnymi myślami - No rzeczywiście... - rzucił pod nosem, przyglądając się jej pod różnymi kątami. Palce jakby zaczęły trochę się przebarwiać i w zasadzie to zewnętrzna część również. Kurwa, nie jest dobrze
Dopadł do jednej z szafek i zaczął je wertować pod kątem medykamentu. Wszystkie etykiety wydawało się zlewać w nijaką całość. Stanley nigdzie nie był w stanie dostrzec niczego z napisem "tentakula" czy "antidotum" - No musi tu gdzieś być... - rzekł trochę panicznym głosem. Teraz pojawiało się pytanie - czy Borgin w ogóle wybrał odpowiednią szafkę do poszukiwania takiego lekarstwa? Brenna wspomniała, że taka gdzieś tutaj się znajduje ale nie powiedziała przecież która to mogłaby być... ale ten fakt chyba był mało ważny dla niego, zwłaszcza kiedy usłyszał jedno - "pewnie ma antidotum".
Jak zwykle niezawodny rzut Stanleya
@Brenna Longbottom
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972