• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 9 Dalej »
[5 czerwca 1972] poet, philosopher and failrue | garrick & laurence

[5 czerwca 1972] poet, philosopher and failrue | garrick & laurence
orphic
sky above
earth below
and peace within
wiek
58
sława
—
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
snycerz, sklepikarz
Jest już stary i ubiera się, jakby był z innej epoki, na pewno nie dasz mu mniej lat, niż ma w rzeczywistości, a może nawet dodasz mu kilka, bo siwiejące czupryna i broda Garricka twardo przypominają o nieuchronnym upływie czasu. Zadbany, ale nie w sposób przesadny - czuć od niego luz i swobodę. Widać, że w swoich ubraniach czuje się dobrze i jest mu wygodnie. Ciężko wyobrazić go sobie w innym wydaniu. Ma metr siedemdziesiąt wzrostu i obawiam się, że już nie urośnie.

Garrick Ollivander
#6
08.01.2024, 03:50  ✶  
Oczywiście, że nie był dla niego problemem. Nigdy nie był dla niego problemem - nawet wtedy, kiedy był pokusą wkradającą się pomiędzy dobre i spokojne myśli. Nawet wtedy, kiedy robił jakieś durnoctwa, kiedy go zostawiał, a Ollivander czekał za nim jak wierny pies, bo tylko to potrafił robić - czekać. Czekać i myśleć, że te uczucia kiedyś miną, wszystko musiało minąć, a po deszczu zawsze wschodziło słońce. Tylko co człowiekowi po tym słońcu w perspektywie kilku najbliższych lat, jeżeli tu i teraz było takie ciężkie, ściskało mu serce i nie pozwalało zapomnieć... Oh nie! Nie powinien o tym myśleć, nie w taki sposób. Ale teraz już nie dało się od tego uciec - od chwil zwątpienia, kiedy dziękował czasowi, że powoli usuwał mu z głowy kolejne elementy Laurenca Selwyna, bo tak było dla nich wszystkich lepiej, a błaganie go na kolanach, żeby pokochał go tak, jak on kochał jego, wydawało się najbardziej żałosną rzeczą, jaką mógłby uczynić w naprawdę długim życiu.

To było trochę skomplikowane. A może nie skomplikowane, tylko trudne? Bo gdzież tu była jakakolwiek komplikacja - po prostu chciał czuć się kochanym bez świadomości, że musiałby o to błagać. A później zgubił się w tym jak ciężko było romantyzować odrzucenie i samotność. Czasami go nie lubił, momentami go nienawidził, ale wciąż... wciąż go kochał. Tak to już było ze słońcem, że dawało światło i radość, ale potrafiło też oślepić i przypalić palce.

Zaplecze, podobnie jak reszta sklepu, nie zmieniło się niemal wcale. Poruszyło się kilka mebli, ale to nie była znacząca zmiana. Kilka z nich odrestaurowano. Inne kotary, oczywista oczywistość. Tuż przy oknie - te same fotele co zawsze, jakby czekały tu na nich przez te wszystkie lata, aż Selwyn wreszcie zechce znów napić się tu szkockiej, jak za starych, dobrych czasów.

- Siadaj...

Chciał dodać coś jeszcze, ale nie wiedział co, wykonał taki niezręczny gest, a później odwrócił się w stronę barku, ale nim wykonał jakikolwiek krok do prozdu, Laurence znów mówił i...

Dotarło do niego, że czuł wstyd. Musiał czuć ten wstyd za każdym razem, kiedy słyszał nazwisko Ollivander. Sam Ollivander natomiast musiał być człowiekiem wielu wad, bo dało mu to jakieś okropne, brudne poczucie satysfakcji. Że wstydził się tutaj przyjść po tylu latach milczenia, po tylu porzuconych listach. Garrick napiął się nawet, uniósł swoją pierś w górę, jakby chciał powiedzieć coś nieoczekiwanego, wywyższyć się, ale później zobaczył twarz Selwyna i całe to napięcie uleciało z niego jak z balonika, z którego spuszczono powietrze. Tak, miał prawo pozwalać sobie na bycie toksycznym. Czasami życie to na tobie wymuszało, jeżeli chciałeś zachować swoją godność. Ale miał też prawo wybaczać i zapominać. Miał prawo pragnąć. Może ten ból, jaki czuł miał stać się niczym w obliczu radości płynącej z cudzej obecności - nawet jeżeli to znowu była obecność na chwilę, nawet jeżeli Selwyn zniknie niedługo za tymi drzwiami i nie wróci - wcale nie musiał trwać jako niewolnik własnych zasad.

- Czy mój widok dał ci to, czego szukałeś?

Szybko ugryzł się w język i przerwał kontakt wzrokowy. Wiedział, jak niegrzecznym to było, ale nic w tej relacji nie smakowało już jak normalnie - kurz i ból, gdzie tu niby było miejsce na bycie grzecznym?

Już chyba tylko w jego naturze.

- Możesz zacząć od tego - zawahał się na moment - co żeś robił w tej Ameryce przez tyle lat. - Jak sam Selwyn widział, u Ollivandera zmieniło się naprawdę niewiele.


no rain,
no flowers
.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Garrick Ollivander (1608), Laurence Selwyn (2331)




Wiadomości w tym wątku
[5 czerwca 1972] poet, philosopher and failrue | garrick & laurence - przez Laurence Selwyn - 08.10.2023, 20:16
RE: [5 czerwca 1972] poet, philosopher and failrue | garrick & laurence - przez Garrick Ollivander - 16.10.2023, 16:31
RE: [5 czerwca 1972] poet, philosopher and failrue | garrick & laurence - przez Laurence Selwyn - 30.10.2023, 00:02
RE: [5 czerwca 1972] poet, philosopher and failrue | garrick & laurence - przez Garrick Ollivander - 05.11.2023, 16:41
RE: [5 czerwca 1972] poet, philosopher and failrue | garrick & laurence - przez Laurence Selwyn - 20.11.2023, 03:04
RE: [5 czerwca 1972] poet, philosopher and failrue | garrick & laurence - przez Garrick Ollivander - 08.01.2024, 03:50
RE: [5 czerwca 1972] poet, philosopher and failrue | garrick & laurence - przez Laurence Selwyn - 18.03.2024, 00:09

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa