08.01.2024, 10:45 ✶
- Gówno prawda. Teatr? Kurwa, Ave, to nie jest jakaś pieprzona książka czy film a my nie jesteśmy aktorami! Jestem czystej krwi i NIGDY nie przyszło mi nawet do głowy, żeby użyć tego słowa, słyszysz? Nigdy! - Olivia nie była zła - była wściekła. Aż poczerwieniała, zaciskając dłonie w pięści. Nie wiedziała, czemu aż tak się wściekła. Czy to dlatego, że Tristan był mugolakiem? Kiedyś również reagowała emocjonalnie na to wyzwisko, ale teraz... Teraz czuła, że coś rozsadza ją od środka, skręca, łapie za serce i ściska je, powodując ogromny ból, niemal nie do zniesienia. Dlaczego tak wiele osób nie rozumowało tak, jak ona i jej rodzice? Przecież krew to krew. Krew jest czerwona za wyjątkiem tej Blacków. Płynie tak samo, gdy się skaleczysz. Bez krwi nie da się żyć, stajesz się pustą, martwą skorupą. Krew nie jest brudna, nie jest szlamem czy błotem. Jak można w ogóle tak myśleć? Do oczu rudej napłynęły łzy. Jeżeli ona tak reagowała, to jakie piekło musiał przeżyć Tristan? Czy w Hogwarcie też spotkał się z taką nienawiścią? To było obrzydliwe, sama myśl o tym sprawiała, że miała ochotę zwymiotować. A potem pójść do niego i po prostu go przytulić, zapewnić że będzie dobrze, że będzie przy nim i zabije każdego, kto tylko odważy się o nim pomyśleć w ten sposób. I jej Avelina, jej kochana przyjaciółka, kochała osobę, która z taką pogardą traktowała drugiego człowieka? Co się przez te miesiące stało? - Avelina, co się z tobą stało?
Zdążyła tylko wyszeptać zdając sobie sprawę z tego, że być może nie do końca zna swoją przyjaciółkę. Że być może Paxton się zmieniła, że to jej wina, bo nie była obok. Miała swoje problemy, znikała na całe tygodnie, myślała tylko o tym jak ukoić własny ból. Może to zadziało się wtedy, na przełomie 69/70 roku? Może nie mogąc jej odnaleźć trafiła w ramiona tego... Tego okropnego złamasa Rookwooda? Nie zdążyła jednak wypowiedzieć swoich myśli na głos, gdy świat znów zawirował i porwał je w kolejne wspomnienie.
To było jednak gorsze, ale w zasadzie odpowiadało na pytania, które tłukły się w umyśle Olivii. Z początku myślała, że to kolejny kochanek przyjaciółki i nawet chciała to skomentować, lecz na twarzy wspomnienia dostrzegła przerażenie i ból. Zacisnęła dłoń na dłoni przyjaciółki, a jej serce na moment przestało bić, gdy oczy pochwyciły błysk kłów. Wampir? Na Pokątnej... Tuż przy uliczkach, którymi nie raz spacerowały, wracając z imprez. Którymi chadzała codziennie, gdy kręciła się po magicznym Londynie. Chciała coś powiedzieć, ale nie mogła - z jej gardła nie wydobył się żaden dźwięk. Głos grzęzł w gardle i nie pozwalał na wydobycie ani słowa. A potem wszystko znowu się skończyło. Ponownie były na ulicy, 24 czerwca, w świetle dnia. Ściskały się za ręce, a dziewczynki nie było.
- ... - chciałaby zmyć przyjaciółce głowę, kopnąć ją może, popchnąć i nakrzyczeć, że czemu jej nie powiedziała. Ale Avelina wyglądała na dużo bardziej wystraszoną, niż ona sama. Olivia zamknęła przyjaciółkę w mocnym uścisku i zdecydowała się nie mówić nic. Wspomnienie zdawało się być niekompletne, rozmazane. Może nie pamiętała do końca, co się stało? Wspominała coś o wampirze na początku czerwca, ale nie opowiadała szczegółów. Ach, Avelina - co się z tobą działo?!
Zdążyła tylko wyszeptać zdając sobie sprawę z tego, że być może nie do końca zna swoją przyjaciółkę. Że być może Paxton się zmieniła, że to jej wina, bo nie była obok. Miała swoje problemy, znikała na całe tygodnie, myślała tylko o tym jak ukoić własny ból. Może to zadziało się wtedy, na przełomie 69/70 roku? Może nie mogąc jej odnaleźć trafiła w ramiona tego... Tego okropnego złamasa Rookwooda? Nie zdążyła jednak wypowiedzieć swoich myśli na głos, gdy świat znów zawirował i porwał je w kolejne wspomnienie.
To było jednak gorsze, ale w zasadzie odpowiadało na pytania, które tłukły się w umyśle Olivii. Z początku myślała, że to kolejny kochanek przyjaciółki i nawet chciała to skomentować, lecz na twarzy wspomnienia dostrzegła przerażenie i ból. Zacisnęła dłoń na dłoni przyjaciółki, a jej serce na moment przestało bić, gdy oczy pochwyciły błysk kłów. Wampir? Na Pokątnej... Tuż przy uliczkach, którymi nie raz spacerowały, wracając z imprez. Którymi chadzała codziennie, gdy kręciła się po magicznym Londynie. Chciała coś powiedzieć, ale nie mogła - z jej gardła nie wydobył się żaden dźwięk. Głos grzęzł w gardle i nie pozwalał na wydobycie ani słowa. A potem wszystko znowu się skończyło. Ponownie były na ulicy, 24 czerwca, w świetle dnia. Ściskały się za ręce, a dziewczynki nie było.
- ... - chciałaby zmyć przyjaciółce głowę, kopnąć ją może, popchnąć i nakrzyczeć, że czemu jej nie powiedziała. Ale Avelina wyglądała na dużo bardziej wystraszoną, niż ona sama. Olivia zamknęła przyjaciółkę w mocnym uścisku i zdecydowała się nie mówić nic. Wspomnienie zdawało się być niekompletne, rozmazane. Może nie pamiętała do końca, co się stało? Wspominała coś o wampirze na początku czerwca, ale nie opowiadała szczegółów. Ach, Avelina - co się z tobą działo?!