Gerry nie zdążyła wypytać jeszcze Theseusa o blondynkę, z którą widziała go na balu. Była ciekawa, czy to jakiś jego nowy obiekt westchnień, czy coś. To nie tak, że ją coś ukłuło, kiedy jej z nią mignął przed oczami, wcale nie tak... Może trochę nieswojo się poczuła widząc inną kobietę przy jego boku, ale tylko troszeczkę! Przecież nie mogła oczekiwać, że to zawsze ona będzie na pierwszym miejscu, prawda?
Policzki Geraldine zrobiły się różane po tej jakże intensywnej podróży. Włosy również jej się nieco poplątały, może jednak powinna była je związać? W sumie niepotrzebnie, kto miałby tu na nią patrzeć. Udało im się zaparkować te nieszczęsne miotły bez najmniejszego problemu, na całe szczęście, jeszcze tylko brakowało, żeby pojawiły się jakieś problemy z parkowaniem. Już wystarczy, że ostatnio dostała mandat za źle zaparkowaną miotłę, nie zamierzała tego powtórzyć tym razem.
- Chętnie przetestuję! Może też sobie taką sprawię, wtedy będę mogła Cię dogonić, moja najwyraźniej już ma dość.- Nie pamiętała kiedy ostatnio zmieniała przyrząd do latania, właściwie chyba powinna rzeczywiście zakupić nową.- Nie masz za co dziękować, jak tylko ją zobaczyłam, to stwierdziłam, że idealnie do Ciebie pasuje, tak po prostu.- Gerry nie miała tendencji do wydawania pieniędzy na głupoty, jednak, gdy coś przykuło jej uwagę - nie mogła się powstrzymać. Szczególnie, że stwierdziła, że będzie to idealny prezent dla Thesa, na to nigdy nie żałowała galeonów.
- Hmm?- Przyglądała się mężczyźnie uważnie próbując się domyślić, co chce jej powiedzieć. Zauważyła jego zawahanie. - Zimno?- Powtórzyła słowa Theseusa. Gdzieś w głębi czuła, że nie o to chciał zapytać, jednak nie zamierzała go ciągnąć za język. - Gorąco mi się zrobiło podczas tego lotu.- Odparła uśmiechając się szeroko. - Nie musisz się o mnie martwić Thes.
Tę chwilową niezręczność między nimi udało jej się zupełnie przypadkowo przerwać. Dobrze, że dostrzegła tego goblina. Fletcher całkiem zgrabnie przepchnął się przez tłum ciągnąć za sobą Geraldine i mogli już na spokojnie wylosować sobie fanty. - Niech Ci będzie, tylko nie losuj wszystkiego co najlepsze, ja też chcę trafić na coś fajnego! - Nie, żeby mu życzyła tego, żeby wylosował coś gorszego od niej... no ale lubiła trafiać na ciekawe przedmioty. Obserwowała przyjaciela i czekała na jego reakcję, jednak nic jej nie mówiła. No trudno, teraz czas na nią. Zamknęła jeszcze oczy, licząc na to, że może to jej pomoże.