08.01.2024, 18:00 ✶
- W porządku? - zapytała Brenna, na moment odwracając wzrok od rozmawiającej pary. Wyciągnęła dłoń do Olivii, chcąc pomóc jej wstać. A potem znów skupiła spojrzenie na dziewczynie i duchu chłopaka.
Nie mogła nie przyznać racji Olivii: wyglądało na to, że z jakiegoś powodu Jasie chciała, aby ktoś się o tym wszystkim dowiedział i dlatego poprosiła kogoś, aby zostawił fiolkę na jej grobie. W głowie Brenny roiło się jednak od pytań. Na przykład dlaczego nie zrobiła tego osoba, która tę fiolkę tam zostawiła? Czy to była jakaś pułapka? Albo było niebezpieczne, skoro ta dziewczyna jakoś zginęła? A może tę wiadomość przeznaczono dla bardzo konkretnej osoby, która po prostu nie pojawiła się na cmentarzu albo jej nie znalazła?
Z jednej strony i w niej od razu budziła się chęć pomocy tej zmarłej dwójce.
Z drugiej natychmiast zaczynała wietrzyć podstęp. Zwłaszcza, skoro w sprawę miał być zaangażowany ktoś inny.
- Na grobie było jej imię, nazwisko i data śmierci - powiedziała w końcu, z pewnymi oporami, spoglądając, jak Jasie i Dylan pochylali ku sobie głowy, jak ich dłonie, które nie mogły się dotknąć, spoczywały tuż koło siebie na popękanym stopniu. - Możemy spróbować poszukać informacji o niej i o jej rodzinie. Może ten, kto zostawił tę fiolkę na grobie, ciągle żyje? - mruknęła, a potem świat znów zawirował.
Porwało ich kolejne wspomnienie.
Znów znalazły się w tym samym pokoju, w którym były na początku. Tym razem szyba była jednak oblodzona, wymalowana fantastycznymi kształtami przez mróz, a na parapecie spoczywał śnieg. Zima. Brenna mimowolnie pomyślała, że według daty na grobie, dziewczyna zmarła na początku lutego.
Jasie nie siedziała na krześle, a leżała na łóżku. Nie wyglądała dobrze: była nie tylko wychudła i blada jak sama śmierć, ale jej dłonie i twarz pokrywały ciemne plamy.
- Przepraszam. Wyglądał jak trzeba... ale to był niewłaściwy naszyjnik - wyszeptała, spoglądając ku stolikowi nocnemu tuż koło łóżka. Leżało tam pudełko, a także pusta fiolka. Jesie sięgnęła ku temu pierwszemu i zatrzasnęła je: Olivii mignął jeszcze złoty medalion. - Włóż go w drugie opakowanie, umieść w środku ostrzeżenie i zakop. Głęboko, w najbardziej niedostępnym miejscu, jakie znajdziesz... A to...
Tym razem Jasie sięgnęła po fiolkę. Dłoń jej drżała, gdy drugą dłonią pochwyciła różdżkę, a srebrzysta nić połączyła tę, głowę Jasie oraz pojemnik.
- To dla naszego brata. Jestem pewna, że kiedy wróci...
Wspomnienie urwało się.
Olivia i Brenna znów stały w sklepie. Pomiędzy nimi w myślodsiewni srebrzyły się wspomnienia martwej czarodziejki.
Nie mogła nie przyznać racji Olivii: wyglądało na to, że z jakiegoś powodu Jasie chciała, aby ktoś się o tym wszystkim dowiedział i dlatego poprosiła kogoś, aby zostawił fiolkę na jej grobie. W głowie Brenny roiło się jednak od pytań. Na przykład dlaczego nie zrobiła tego osoba, która tę fiolkę tam zostawiła? Czy to była jakaś pułapka? Albo było niebezpieczne, skoro ta dziewczyna jakoś zginęła? A może tę wiadomość przeznaczono dla bardzo konkretnej osoby, która po prostu nie pojawiła się na cmentarzu albo jej nie znalazła?
Z jednej strony i w niej od razu budziła się chęć pomocy tej zmarłej dwójce.
Z drugiej natychmiast zaczynała wietrzyć podstęp. Zwłaszcza, skoro w sprawę miał być zaangażowany ktoś inny.
- Na grobie było jej imię, nazwisko i data śmierci - powiedziała w końcu, z pewnymi oporami, spoglądając, jak Jasie i Dylan pochylali ku sobie głowy, jak ich dłonie, które nie mogły się dotknąć, spoczywały tuż koło siebie na popękanym stopniu. - Możemy spróbować poszukać informacji o niej i o jej rodzinie. Może ten, kto zostawił tę fiolkę na grobie, ciągle żyje? - mruknęła, a potem świat znów zawirował.
Porwało ich kolejne wspomnienie.
Znów znalazły się w tym samym pokoju, w którym były na początku. Tym razem szyba była jednak oblodzona, wymalowana fantastycznymi kształtami przez mróz, a na parapecie spoczywał śnieg. Zima. Brenna mimowolnie pomyślała, że według daty na grobie, dziewczyna zmarła na początku lutego.
Jasie nie siedziała na krześle, a leżała na łóżku. Nie wyglądała dobrze: była nie tylko wychudła i blada jak sama śmierć, ale jej dłonie i twarz pokrywały ciemne plamy.
- Przepraszam. Wyglądał jak trzeba... ale to był niewłaściwy naszyjnik - wyszeptała, spoglądając ku stolikowi nocnemu tuż koło łóżka. Leżało tam pudełko, a także pusta fiolka. Jesie sięgnęła ku temu pierwszemu i zatrzasnęła je: Olivii mignął jeszcze złoty medalion. - Włóż go w drugie opakowanie, umieść w środku ostrzeżenie i zakop. Głęboko, w najbardziej niedostępnym miejscu, jakie znajdziesz... A to...
Tym razem Jasie sięgnęła po fiolkę. Dłoń jej drżała, gdy drugą dłonią pochwyciła różdżkę, a srebrzysta nić połączyła tę, głowę Jasie oraz pojemnik.
- To dla naszego brata. Jestem pewna, że kiedy wróci...
Wspomnienie urwało się.
Olivia i Brenna znów stały w sklepie. Pomiędzy nimi w myślodsiewni srebrzyły się wspomnienia martwej czarodziejki.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.