08.01.2024, 18:15 ✶
Brenna nigdy nie umiała odmawiać przyjaciołom przysług, nie było więc mowy, aby nie zgodziła się na prośbę Pandory. Wprawdzie wątpiła, by szermierka przydała się Prewettównie do obrony bardziej niż magia, nie była też pewna, na ile sama nadaje się na nauczycielkę - bo lekcji udzielała wyłącznie Frankowi i to jako jedna z kilku osób - nie zamierzała jednak jej do nauki zniechęcać. Przejrzała swój grafik, podała możliwe daty i miała nadzieję, że nic nie wyskoczy w ostatniej chwili ani w pracy, ani w Zakonie przed tą, na którą się umówiły.
Na całe szczęście nic takiego się nie stało i o poranku pojawiła się w wybranym miejscu. Położonym możliwie na uboczu, ale też (co było obecnie bardzo istotne) w pewnym oddaleniu od Kniei. Ostatnie, czego Brenna sobie życzyła, to sprawdzanie, czy widma da się pociąć bronią białą (niestety, wątpiła, aby to było możliwe.) Sama też na miejsce teleportowała się, bo chociaż poranna przebieżka kusiła, wzmożona ostrożność po Beltane zniechęcała do takich rozwiązań. Za drobną rozgrzewkę zabrała się już na miejscu.
- Cześć Panda, miło cię widzieć - oświadczyła, obracając się, kiedy Prewettówna też dotarła. Opuściła dłoń, w której trzymała broń: rozgrzewała nadgarstek, wykonując prostą sekwencję cięć. - Daj spokój, to żaden problem. Co do sekretu, wyjątkowo obiecuję trzymać buzię na kłódkę i gadać o wszystkim, ale nie o tym - przyrzekła, po czym wskazała na kawałek materiału, który rozłożyła na trawie. Miała pewien problem z decyzją, uznała więc, że najlepiej, jeśli tę podejmą wspólnie i przyniosła... no, może nie wszystko, ale znalazło się tutaj kilka sztuk broni.
- Pomyślałam, że zaczniemy od wyboru. Ja najbardziej lubię miecze, ale to głównie zabawa. Nie są zbyt praktyczne, niełatwo zabrać taki gdzieś ze sobą, poza tym wymagają nie tylko techniki, ale i siły. Dlatego dziś żadnego nie wzięłam. Jeśli zależy ci głównie na samoobronie, gdyby ktoś pozbawił się różdżki i podszedł za blisko... to ja najczęściej do takiej mam ze sobą sztylet - powiedziała, przykucając, by po ten sięgnąć i zademonstrować go Pandorze. Och, Brenna kochała miecze, ale raz, wątpiła, by Pandorze kiedykolwiek się przydała umiejętność posługiwania się takim, dwa, obstawiała, że w tym przypadku byłaby to broń najtrudniejsza do opanowania. - Łatwiej go ukryć, nie wymaga wiele siły i właściwie też nie ma potrzeby specjalnej techniki. Sztyletami się nie pojedynkujesz. Ich główny sens to dźgnięcie w odpowiednie miejsce w odpowiedniej chwili… albo w mugolskim świecie po prostu odstraszenie napastnika, kiedy zobaczy, że go masz i umiesz z niego skorzystać - wyjaśniła Brenna. W przypadku sztyletu kluczowe było jego szybkie dobycie i uderzenie tak, by nie ześlizgnął się po żebrach ani nie został zablokowany.
– Jeżeli natomiast zależy ci na ogólnej kondycji fizycznej i czymś efektownym… szpada albo szabla. Szpada raczej nie przyda się w walce przeciwko czarodziejowi z różdżką, ale to broń wymagająca precyzji, zręczności i szybkości, niekoniecznie siły. Ma spory zasięg i nią się raczej dźga niż tnie. Dlatego jest całkiem niezła dla kobiet, także drobnych. Szablą tniesz. Ciężej ją zbić i to lepsza broń, gdy ma się do czynienia z więcej niż jednym przeciwnikiem – wyjaśniła Brenna, pokazując najpierw jedną ze szpad, a potem szablę z kolekcji Longbottomów.
– Wybór to więc kwestia przede wszystkim powodu, z jakiego chcesz się uczyć. Skupiłabym się na jednej broni.
Na całe szczęście nic takiego się nie stało i o poranku pojawiła się w wybranym miejscu. Położonym możliwie na uboczu, ale też (co było obecnie bardzo istotne) w pewnym oddaleniu od Kniei. Ostatnie, czego Brenna sobie życzyła, to sprawdzanie, czy widma da się pociąć bronią białą (niestety, wątpiła, aby to było możliwe.) Sama też na miejsce teleportowała się, bo chociaż poranna przebieżka kusiła, wzmożona ostrożność po Beltane zniechęcała do takich rozwiązań. Za drobną rozgrzewkę zabrała się już na miejscu.
- Cześć Panda, miło cię widzieć - oświadczyła, obracając się, kiedy Prewettówna też dotarła. Opuściła dłoń, w której trzymała broń: rozgrzewała nadgarstek, wykonując prostą sekwencję cięć. - Daj spokój, to żaden problem. Co do sekretu, wyjątkowo obiecuję trzymać buzię na kłódkę i gadać o wszystkim, ale nie o tym - przyrzekła, po czym wskazała na kawałek materiału, który rozłożyła na trawie. Miała pewien problem z decyzją, uznała więc, że najlepiej, jeśli tę podejmą wspólnie i przyniosła... no, może nie wszystko, ale znalazło się tutaj kilka sztuk broni.
- Pomyślałam, że zaczniemy od wyboru. Ja najbardziej lubię miecze, ale to głównie zabawa. Nie są zbyt praktyczne, niełatwo zabrać taki gdzieś ze sobą, poza tym wymagają nie tylko techniki, ale i siły. Dlatego dziś żadnego nie wzięłam. Jeśli zależy ci głównie na samoobronie, gdyby ktoś pozbawił się różdżki i podszedł za blisko... to ja najczęściej do takiej mam ze sobą sztylet - powiedziała, przykucając, by po ten sięgnąć i zademonstrować go Pandorze. Och, Brenna kochała miecze, ale raz, wątpiła, by Pandorze kiedykolwiek się przydała umiejętność posługiwania się takim, dwa, obstawiała, że w tym przypadku byłaby to broń najtrudniejsza do opanowania. - Łatwiej go ukryć, nie wymaga wiele siły i właściwie też nie ma potrzeby specjalnej techniki. Sztyletami się nie pojedynkujesz. Ich główny sens to dźgnięcie w odpowiednie miejsce w odpowiedniej chwili… albo w mugolskim świecie po prostu odstraszenie napastnika, kiedy zobaczy, że go masz i umiesz z niego skorzystać - wyjaśniła Brenna. W przypadku sztyletu kluczowe było jego szybkie dobycie i uderzenie tak, by nie ześlizgnął się po żebrach ani nie został zablokowany.
– Jeżeli natomiast zależy ci na ogólnej kondycji fizycznej i czymś efektownym… szpada albo szabla. Szpada raczej nie przyda się w walce przeciwko czarodziejowi z różdżką, ale to broń wymagająca precyzji, zręczności i szybkości, niekoniecznie siły. Ma spory zasięg i nią się raczej dźga niż tnie. Dlatego jest całkiem niezła dla kobiet, także drobnych. Szablą tniesz. Ciężej ją zbić i to lepsza broń, gdy ma się do czynienia z więcej niż jednym przeciwnikiem – wyjaśniła Brenna, pokazując najpierw jedną ze szpad, a potem szablę z kolekcji Longbottomów.
– Wybór to więc kwestia przede wszystkim powodu, z jakiego chcesz się uczyć. Skupiłabym się na jednej broni.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.