08.01.2024, 18:51 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.01.2024, 18:52 przez Brenna Longbottom.)
- Możesz też nie dawać znać, tylko pojawić się na progu, każdy uzna, że tak ma być - zapewniła Brenna z rozbawieniem i całkiem szczerze. Och, oczywiście, kogoś całkiem obcego albo potencjalnie podejrzanego... sprawdziliby. Rok czy dwa temu nie, teraz już tak. Ale osoby z bliskiego grona? Avelina nie musiała nawet uprzedzać, że się pojawi, i tak posadzono by ją za stołem i nikt nawet nie zastanawiałaby się, skąd się wzięła. Zaproszenie Brenny było więc jak najbardziej szczere, bo też nie chciała, by Ave spędzała dni w okolicach Yule sama.
Chwilę później im obu jednak pozostawało skupić się już głównie na tym, aby do Yule w ogóle dożyć.
*
Brenna nie wyłapała spojrzenia Aveliny - zerknęła na nią tylko krótko, upewniając się, że tej nie trafiło żadne zaklęcie. Adrenalina niemal natychmiast popłynęła we krwi, palce zacisnęły się na różdżce, w uszach zaszumiało. Ona nie zapomniała inkantacji, głównie dlatego, że po prostu przeszła szkolenie w tym kierunku - już dawno wywietrzały jej z głowy składniki eliksirów i najlepsze metody na cięcie skórki boomslanga, ale Icarcerous, Expalliarmus czy Protego uciekłby chyba z jej umysłu tylko wtedy, gdyby nie umiała sobie przypomnieć nawet własnego imienia.
W tej chwili nie zastanawiała się nad tym, co tu robili, kim byli, jak bardzo one mają przerąbane. Nie było miejsca ani na strach, ani na gniew: wyłącznie na działanie.
- Protego - rzuciła tylko do Aveliny, kiedy kolejne zaklęcie wybuchło im nad głowami, zawalając je całą masą odłamków ze zniszczonej szafki. Brenna nie próbowała się nawet przed nimi osłaniać, bo moment rzucenia tego czaru był szansą dla nich: przynajmniej jeden z mężczyzn przez tę sekundę trzymał różdżkę skierować w górę. Durnie, powinni byli od razu podpalić albo wysadzić kontuar. Gdyby kobieta miała czas na rozważania, może doszłaby do wniosku, że chcieli się pobawić. Nasycić świadomością swojej władzy, przewagi, myślą o tym, że one kulą się z drugiej strony przerażone. Przynajmniej jeden z nich musiał być całkiem niezły w magii, sądząc po tym, jak silne rzucił zaklęcie. Nie postrzegali ich jako zagrożenia i nie planowali kończyć wszystkiego szybko.
A mama powinna im powiedzieć, że nie dzieli się skóry na niedźwiedziu, który wciąż tkwi w lesie…
Brenna wychyliła się zza lady. Nie próbowała rozbrajać napastników, musiałaby wtedy lepiej wycelować, a to wymagałoby cennego ułamka sekundy. Zamiast tego próbowała wyczarować cierniste pnącza, które pochwycą mężczyzn.
Nogi jednego z nich zostały oplecione – w sposób nie tylko krępujący ruchy, ale zważywszy na ciernie zapewne bolesny (a może nawet nie „zapewne” sądząc po przekleństwie), czar jednak był za słaby, aby sięgnąć drugiego z nich. Brenna zaś gwałtownie cofnęła głowę, w samą porę, by umknąć przed ciśniętym ku niej cruciatusem.
rzuty na skrępowanie panów
Chwilę później im obu jednak pozostawało skupić się już głównie na tym, aby do Yule w ogóle dożyć.
*
Brenna nie wyłapała spojrzenia Aveliny - zerknęła na nią tylko krótko, upewniając się, że tej nie trafiło żadne zaklęcie. Adrenalina niemal natychmiast popłynęła we krwi, palce zacisnęły się na różdżce, w uszach zaszumiało. Ona nie zapomniała inkantacji, głównie dlatego, że po prostu przeszła szkolenie w tym kierunku - już dawno wywietrzały jej z głowy składniki eliksirów i najlepsze metody na cięcie skórki boomslanga, ale Icarcerous, Expalliarmus czy Protego uciekłby chyba z jej umysłu tylko wtedy, gdyby nie umiała sobie przypomnieć nawet własnego imienia.
W tej chwili nie zastanawiała się nad tym, co tu robili, kim byli, jak bardzo one mają przerąbane. Nie było miejsca ani na strach, ani na gniew: wyłącznie na działanie.
- Protego - rzuciła tylko do Aveliny, kiedy kolejne zaklęcie wybuchło im nad głowami, zawalając je całą masą odłamków ze zniszczonej szafki. Brenna nie próbowała się nawet przed nimi osłaniać, bo moment rzucenia tego czaru był szansą dla nich: przynajmniej jeden z mężczyzn przez tę sekundę trzymał różdżkę skierować w górę. Durnie, powinni byli od razu podpalić albo wysadzić kontuar. Gdyby kobieta miała czas na rozważania, może doszłaby do wniosku, że chcieli się pobawić. Nasycić świadomością swojej władzy, przewagi, myślą o tym, że one kulą się z drugiej strony przerażone. Przynajmniej jeden z nich musiał być całkiem niezły w magii, sądząc po tym, jak silne rzucił zaklęcie. Nie postrzegali ich jako zagrożenia i nie planowali kończyć wszystkiego szybko.
A mama powinna im powiedzieć, że nie dzieli się skóry na niedźwiedziu, który wciąż tkwi w lesie…
Brenna wychyliła się zza lady. Nie próbowała rozbrajać napastników, musiałaby wtedy lepiej wycelować, a to wymagałoby cennego ułamka sekundy. Zamiast tego próbowała wyczarować cierniste pnącza, które pochwycą mężczyzn.
Nogi jednego z nich zostały oplecione – w sposób nie tylko krępujący ruchy, ale zważywszy na ciernie zapewne bolesny (a może nawet nie „zapewne” sądząc po przekleństwie), czar jednak był za słaby, aby sięgnąć drugiego z nich. Brenna zaś gwałtownie cofnęła głowę, w samą porę, by umknąć przed ciśniętym ku niej cruciatusem.
rzuty na skrępowanie panów
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.