• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
20.12.1971 kiermasz z okazji Yule; Nora i Silas ( Pierwsze ataki śmierciożerców)

20.12.1971 kiermasz z okazji Yule; Nora i Silas ( Pierwsze ataki śmierciożerców)
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#2
23.11.2022, 00:46  ✶  
Silly nie znał się na słodyczach. Do zadania, jakim było udanie się na targi świąteczne w celu wyłapania nowych, dobrych dostawców do Dziurawego Kotła podszedł więc z olbrzymim dystansem i nie omieszkał poinformować o tym swojego przełożonego. Pan Pine w odpowiedzi uderzył swoją małą rączką w swoje małe czoło i westchnął ciężko, a potem zdzielił Cresswella szmatą przez łeb. „Nie umiesz, kurwa” syknął z niedowierzaniem „spróbować ciastka i powiedzieć, czy jest dobre?”

„N-No umiem chyba.”

N-No i przyszedł na te targi, na ten kiermasz świąteczny. I próbował wyłapać cukiernika, co się podejmie wielkich zleceń. On. Jeden. Sam. Samiusieńki. W wielkiej hali wypełnionej ludźmi, hałasem i jak o tym myślał - świąteczną atmosferą, chociaż w oczach Cresswella koncepcja Yule wciąż zlewała się z obchodami Bożego Narodzenia. Nie ukrywał, że wolałby teraz stać za barem, albo stroić swoją gitarę, ale o ile Cecily chyba nie przeszkadzała do końca koncepcja bycia głównym żywicielem rodziny, to Silly posiadał w sobie spore dawki dumy, a także wyrytą dłutem w głowie tę niepoprawną myśl o tym, że jako mężczyzna musiał przynajmniej zachowywać jakieś pozory. Chociaż nie opuszczało go wrażenie, że panna Lupin by go za to wyśmiała na ten swój słodki sposób, to i tak... no jakoś to siedziało z tyłu świadomości. I kuło. I nie dawało zasnąć.

- Dzieeeń dooobry pannie - przywitał się wesoło z niziutką blondynką, która stała obok kolejnego cukierniczego stoiska, jakie minął na tutejszym kiermaszu. - Jest tu coś na spróbowanie? Jakaś próbka, może być jakiś drobny zestaw, ale żeby się dało spróbować wszyyystiee - zachwiał się od nagłego wstrząsu - eeeeego...?

Cresswell nie zdążył więc nawiązać z Norą większego kontaktu - tyle tylko, że się z nią przywitał. Przeszło mu przez myśl zaproszenie jej do Kotła na kawę... Może gdyby cholerny Pine znalazł sobie jakąś dziewczynę, to przestałby go tak gnębić i wlepiać mu obowiązkowe nadgodziny, bo wy wreszcie zrozumiał, jak to boli człowieka w stałym związku. Drobna blondynka była góra dwa-trzy centymetry wyższa od niego, jakby włożył buty na obcasie to...

Nie miał czasu na takie myśli.

- Nie wiem, nic stąd nie widać - powiedział, stojąc na palcach i wyglądając ponad wzburzony tłum. Zmarszczył brwi, dostrzegłszy, że zmieszani czarodzieje nie biegli w konkretnym kierunku. Zapanował tam kompletny chaos. - Niech panna lepiej te ciastka zbierze, jeszcze ktoś nas tutaj podepcze. - Znajdująca się w kieszeni różdżka powinna być jego pierwszą linią obrony, ale Silly ciągle o tym zapominał i nie dobył jej, a jedynie wpatrywał się w stronę, z której dobywał się dźwięk i próbował wyłapać cokolwiek, choćby słowa klucze. I wreszcie jakaś kobiecina zaczęła krzyczeć. Biegła przed siebie, w głąb hali, zamiast na zewnątrz i darła się wręcz: „czarny pan”, „oni tu są!”, „oni tu sąąą!”. Silas przełknął ślinę, kiedy ta minęła go w popłochu, a następnie przeżegnał się, widząc promień jasnego, zielonego światła. W pierwszej chwili nie wiedział, co robić - czy powinien uciekać, czy powinien biec tam gdzie wszyscy? W drugiej chwili, kiedy kolejny promień zielonego światła pognał w kierunku tej niskiej blondyneczki, co ją sekundę temu chciał zeswatać ze swoim przełożonym, nie zastanowił się nawet sekundy - rzucił się w jej kierunku i powalił ją na ziemię ciężarem swojego ciała, w sposób uwłaczająco wręcz niezdarny. Trzymając ją za koszulę, wgramolił się pod ten stół z ciastkami.

- Jak nie można biec w stronę wyjścia - bo to tam działo się wszystko - to gdzie się biegnie? - Zapytał o to, patrząc jej prosto w oczy, ale kiedy tylko zaczął stukać pięścią o swoją skroń i nawinie powtarzać: „Myśl, Silly, myśl, myśl, myśl...” jasnym stało się, że mężczyzna mówi do siebie.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (1400), Nora Figg (2057)




Wiadomości w tym wątku
20.12.1971 kiermasz z okazji Yule; Nora i Silas ( Pierwsze ataki śmierciożerców) - przez Nora Figg - 24.10.2022, 10:29
RE: 20.12.1971 kiermasz z okazji Yule; Nora i Silas ( Pierwsze ataki śmierciożerców) - przez Bard Beedle - 23.11.2022, 00:46
RE: 20.12.1971 kiermasz z okazji Yule; Nora i Silas ( Pierwsze ataki śmierciożerców) - przez Nora Figg - 05.12.2022, 13:19
RE: 20.12.1971 kiermasz z okazji Yule; Nora i Silas ( Pierwsze ataki śmierciożerców) - przez Bard Beedle - 21.12.2022, 11:09
RE: 20.12.1971 kiermasz z okazji Yule; Nora i Silas ( Pierwsze ataki śmierciożerców) - przez Nora Figg - 21.12.2022, 21:29
RE: 20.12.1971 kiermasz z okazji Yule; Nora i Silas ( Pierwsze ataki śmierciożerców) - przez Bard Beedle - 05.11.2023, 15:55
RE: 20.12.1971 kiermasz z okazji Yule; Nora i Silas ( Pierwsze ataki śmierciożerców) - przez Nora Figg - 05.11.2023, 21:56
RE: 20.12.1971 kiermasz z okazji Yule; Nora i Silas ( Pierwsze ataki śmierciożerców) - przez Bard Beedle - 06.11.2023, 19:19
RE: 20.12.1971 kiermasz z okazji Yule; Nora i Silas ( Pierwsze ataki śmierciożerców) - przez Nora Figg - 06.11.2023, 20:51

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa