23.11.2022, 02:06 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.12.2022, 10:48 przez Morgana le Fay.)
Ciężko było stwierdzić, czy Ostara należała do lubianych przed niego świąt, w ogólnym tego słowa znaczeniu, ale na pewno podobały mu się ustawiane z tej okazji stragany i organizowane atrakcje. Można było pozbierać czekoladowe jajka, spróbować wylosować jeże, albo wziąć udział w loterii fantowej. To ostatnie chyba najbardziej przypadło Atreusowi do gustu, kiedy stał wśród miejsca straganowego i rozglądał się dookoła. Nikt nie musiał go zachęcać do tego, żeby ruszył się z miejsca - nogi poniosły go same, niby to niechcący, niby wiedzione samą ciekawością.
Zbliżył się do koła, przyglądając mu przez chwilę i jakby zastanawiając, tak na prawdę z rozczarowaniem uświadamiając sobie, że może kupić tylko jeden los. Pewnie gdyby nie to, na loterię wydałby o wiele za wiele, umilając sobie w ten sposób czas oczekiwania na swoją narzeczoną.
Nie był w sumie pewien, jak ona zapatrywała się na organizowane przez kowen obchody, jarmarczne śmiechy i bieganie z koszykiem po lesie, ale pozostawało mieć nadzieję, że będzie się przy tym bawić zwyczajnie dobrze. W końcu skoro już ją tutaj zaprosił, ostatnie czego potrzebował, to jej skwaszona mina.
Wyłuskał z kieszeni kwotę, która pozwalała na zakręcenie kołem i podał ją zajmującemu się stoiskiem goblinowi. Następnie zatarł dłonie, przygotowując się do decydującego ruchu i wreszcie zamaszystym ruchem posłał machinę w ruch.
Koło poszło w ruch, przez moment kręcąc się, aż w końcu zaczęło zwalniać, by finalnie zatrzymać się wreszcie. Strzałka wskazała wygraną, co przyjął z pewnego rodzaju ulgą i satysfakcją. Po chwili jednak westchnął, kręcąc nosem, kiedy tylko zdał sobie sprawę z tego, że nie była to najwyższa możliwa wygrana. Zapewne o ile nie przyklei goblina do koła i nim samym nie zakręci odpowiednio długo, ten raczej nie pozwoli spróbować mu jeszcze raz.
Zbliżył się do koła, przyglądając mu przez chwilę i jakby zastanawiając, tak na prawdę z rozczarowaniem uświadamiając sobie, że może kupić tylko jeden los. Pewnie gdyby nie to, na loterię wydałby o wiele za wiele, umilając sobie w ten sposób czas oczekiwania na swoją narzeczoną.
Nie był w sumie pewien, jak ona zapatrywała się na organizowane przez kowen obchody, jarmarczne śmiechy i bieganie z koszykiem po lesie, ale pozostawało mieć nadzieję, że będzie się przy tym bawić zwyczajnie dobrze. W końcu skoro już ją tutaj zaprosił, ostatnie czego potrzebował, to jej skwaszona mina.
Wyłuskał z kieszeni kwotę, która pozwalała na zakręcenie kołem i podał ją zajmującemu się stoiskiem goblinowi. Następnie zatarł dłonie, przygotowując się do decydującego ruchu i wreszcie zamaszystym ruchem posłał machinę w ruch.
Rzut 1d6 - 5
Koło poszło w ruch, przez moment kręcąc się, aż w końcu zaczęło zwalniać, by finalnie zatrzymać się wreszcie. Strzałka wskazała wygraną, co przyjął z pewnego rodzaju ulgą i satysfakcją. Po chwili jednak westchnął, kręcąc nosem, kiedy tylko zdał sobie sprawę z tego, że nie była to najwyższa możliwa wygrana. Zapewne o ile nie przyklei goblina do koła i nim samym nie zakręci odpowiednio długo, ten raczej nie pozwoli spróbować mu jeszcze raz.
Loteria rozliczona