23.11.2022, 03:16 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.11.2022, 03:32 przez Patrick Steward.)
Patricka do Kniei przyciągnęło towarzystwo. Lubił gadatliwą, ale niezwykle bystrą Brennę Longbottom. Lubił też śliczną Mavelle, która podobnie do niego zajmowała się sztuką. Ufał im i wiedział, że z nimi nie będzie miał czasu na to by się wynudzać.
Odwrotnie od swoich towarzyszek, liczył na to, że wieczór będzie spokojny i wesoły. Będą mogli świętować i nie będą musieli przejmować się Lordem Voldemortem lub Śmierciożercami.. Zakładał również, że tamci będą mieli tej nocy ważniejsze sprawy na głowie niż zabawę w poszukiwanie jajek w lesie.
- Zawsze możemy się jeszcze napić – wtrącił Patrick. Zrobił to mniej więcej w tym momencie, gdy Brenna nabierała powietrza by kontynuować swój monolog. Gdybyś ktoś go nie znał – a może i znał, ale niedostatecznie dobrze – uznałby, że alkohol pełnił w jego życiu jakąś szczególnie istotną rolę.
Jak i jego towarzyszki miał ze sobą koszyczek, choć z tym koszyczkiem czuł się okropnie głupio. Dużo chętniej podrzucałby znalezione przez siebie jajka obydwu kobietom.
- Teraz umie się już aportować – rzucił cicho w stronę Mavelle na wzmiankę o potencjalnych poszukiwaniach. Także jeśli nawet Brenna miałaby ochotę zgubić się w lesie, istniały spore szanse, że sama się później odnajdzie.
Roześmiał się cicho, gdy wspomniała o przebieraniu się za króliczka.
- Możesz nam oddać zebrane przez siebie jajka i bez przebieranek. Byliśmy bardzo grzeczni, króliczku. Zasługujemy na nie – rzucił niby to poważnym tonem, ale takim w którym ciągle dało się wyczuć pobrzmiewające tam rozbawienie. – A wiecie, że ja nigdy tego nie robiłem? Nie zbierałem jajek?
Odwrotnie od swoich towarzyszek, liczył na to, że wieczór będzie spokojny i wesoły. Będą mogli świętować i nie będą musieli przejmować się Lordem Voldemortem lub Śmierciożercami.. Zakładał również, że tamci będą mieli tej nocy ważniejsze sprawy na głowie niż zabawę w poszukiwanie jajek w lesie.
- Zawsze możemy się jeszcze napić – wtrącił Patrick. Zrobił to mniej więcej w tym momencie, gdy Brenna nabierała powietrza by kontynuować swój monolog. Gdybyś ktoś go nie znał – a może i znał, ale niedostatecznie dobrze – uznałby, że alkohol pełnił w jego życiu jakąś szczególnie istotną rolę.
Jak i jego towarzyszki miał ze sobą koszyczek, choć z tym koszyczkiem czuł się okropnie głupio. Dużo chętniej podrzucałby znalezione przez siebie jajka obydwu kobietom.
- Teraz umie się już aportować – rzucił cicho w stronę Mavelle na wzmiankę o potencjalnych poszukiwaniach. Także jeśli nawet Brenna miałaby ochotę zgubić się w lesie, istniały spore szanse, że sama się później odnajdzie.
Roześmiał się cicho, gdy wspomniała o przebieraniu się za króliczka.
- Możesz nam oddać zebrane przez siebie jajka i bez przebieranek. Byliśmy bardzo grzeczni, króliczku. Zasługujemy na nie – rzucił niby to poważnym tonem, ale takim w którym ciągle dało się wyczuć pobrzmiewające tam rozbawienie. – A wiecie, że ja nigdy tego nie robiłem? Nie zbierałem jajek?
Rzut 1d10 - 5
Zielone pole - znajdujesz jajko.
Patrick westchnął, zastanawiając się, czy w ogóle znajdzie jakieś jajko. Ku własnemu zaskoczeniu już po kilku chwilach dostrzegł pierwsze z nich.
- Ha! I ja coś mam! – zawołał.
Rzut 1d10 - 4
5+4=9
Fioletowe pole - dookoła siebie nie widzisz żadnych jajek
Fioletowe pole - dookoła siebie nie widzisz żadnych jajek
Szedł dalej, rozglądając się, choć pewnie mało uważnie, bo ani nie dostrzegał żadnego nowego jajka, ani nie w ogóle nie zauważył niczego interesującego.
Rzut 1d10 - 2
9+2 = 11
11-2=9
Niebieskie pole - cofasz się o dwa pola.
Fioletowe pole - dookoła siebie nie widzisz żadnych jajek
11-2=9
Niebieskie pole - cofasz się o dwa pola.
Fioletowe pole - dookoła siebie nie widzisz żadnych jajek
Zrobił kilka kolejnych kroków. Nagle wydało mu się, że dostrzegł jajko w miejscu, które wcześniej tak uważnie oglądał.
- Mam! – zawołał triumfalnie, by po kilku sekundach zrozumieć, że zamiast jajka znalazł mokrą szyszkę. – A jednak nie mam.