Nora nie wpadłaby na to, że kiedyś zostanie rozpoznana po różdżce. Wydawało jej się, że mało kto zwraca uwagę na takie szczegóły, chyba, że magiczny patyk faktycznie się czymś bardzo wyróżniał. Miała na uchwycie wyrzeźbionego niewielką głowę kota, jednak raczej aż tak nigdy nie dawała się nikomu przyjrzeć. Zrobił go dla niej Fergus, dawno temu, ale nadal jej służył. Wszak niezbyt często korzystała z różdżki, nie była wybitną czarownicą, no chyba, że w grę wchodziło tworzenie eliksirów, w tym mało kto mógł jej dorównać, ale do tego nie potrzebowała różdżki.
Najwyraźniej Morpheus okazał się być dużo bardziej szczegółowy niż zakładała, bo spojrzał na różdżkę, chyba połączył kropki, tak się jej przynajmniej jej się wydawało, bo jego zachowanie raptownie się zmieniło, aż tak, że sięgnął po swoje narzędzie do rzucania czarów. Pannie Figg zrobiło się gorąco, serce zaczęło jej bić szybciej. Jeszcze tego brakowało, żeby została oskarżona o kradzież swojej własnej różdżki. Wpatrywała się w niego dłuższą chwilę, bo nie miała pojęcia, jak powinna zareagować. Na całe szczęście połączył kropki. Odetchnęła z ulgą, chociaż nie wiedziała, jak się z tego wytłumaczy, ale tym będzie się martwiła później. Kiwnęła jedynie twierdząco głową. Nie wypowiadając przy tym żadnego słowa.
- Tak, Norbert, to ja... - Odparła z zawahaniem, bo postanowiła pociągnąć to dalej. Najwyraźniej jeszcze miała odegrać w tym przedstawieniu jakąś rolę. - Włosy mogą zmienić wygląd całkowicie, nie dziwię się, że mnie nie rozpoznałeś, sama - kaszlnęła... - to znaczy sam mam problem, żeby ostatnio rozpoznać się w lustrze. - Dodała z nieśmiałym uśmiechem, było jej głupio, jak chyba nigdy wcześniej, że też musiała spotkać kogoś znajomego właśnie w momencie w którym nie do końca radziła sobie z życiem. Nie znosiła takich sytuacji, wolałaby, aby wszyscy mieli ją za ogarniętą, jak widać na załączonym obrazku było zupełnie przeciwnie. - Na pewno masz czas, żeby mnie odprowadzić? - Zapytała jeszcze, nie chcąc zawracać mu głowy, chociaż może nie tylko o to chodziło. Będzie musiała wytłumaczyć mu też, jak do tego doszło, a było to naprawdę żenujące.