11.01.2024, 21:31 ✶
Nora faktycznie wiele wybaczała, co szczególnie pomagało w początkowym okresie zadamawiania się w kawiarni. Nowe otoczenie, nowi ludzie i sprzęt, a do tego magia wszędzie dookoła i historia niepowodzeń zawodowych i życiowych. Niezłoszczenie się o każdą pierdołę było też zwyczajnie miłe i rozsądne.
Wielka impreza była przyjemnością dla jednych, a wielkim zmartwieniem dla innych, ale nie byliśmy w tym sami, na szczęście. Ktoś zrobi coś jednego, ktoś drugiego i jakoś to pójdzie.
Ze swojej tendencji do tycia mogłaby trochę oddać mi. Skórą i kośćmi nie jestem, ale zimą lekka otoczka z tłuszczu może by mi pomogła nie wymrażać sobie tyłka.
-Życie ogólnie szybko leci.-odpowiedziałem jej
Skinąłem jej głową i zniknąłem po szkło. Pierwsza partia wylądowała na stole. Zniknąłem jeszcze na zaplecze, zgarnąłem wino, rzeczy do przecierania naczyń i wróciłem na salę. Alkohol wylądował w bezpiecznym miejscu, a ja wylądowałem na krześle przecierając każdy talerzyk i każdy kieliszek z największą dokładnością, ale oczywiście z zachowaniem pośpiechu. Można było użyć do tego magii, jednak tłuczenie ważnych naczyń w tej chwili byłoby okropieństwem, choć Nora na pewno ma kilka sztuk szkiełek w zapasie na wszelki wypadek.
-Oby nie zjedli wszystkiego. Nie mam nic w lodówce.-rzuciłem głupio, nie do końca wiedząc czy przy szefowej powinienem mówić takie rzeczy. Cóż, jedzenie byłoby opłacone, ale jest dalej ich. Z drugiej strony nie będą chyba brać na wynos, prawda? Chociaż tyle osób... Kto ich wie, może i opędzlują wszystko.
Odchrząknąłem i ruszyłem po kolejną partię do wyczyszczenia. Głupio mi było z jakiegoś powodu, trochę mnie ten temat jedzenia męczył. Może myślę za dużo przez niewyspanie.
-A ty męża nie szukasz?-rzuciłem z głupia frant, tak w temacie ślubów, związków, trwałości i szybkiego mijania.-Bo mam kilku znajomych... z Akademii, ale... mieszkają za granicą.-już zaczynając mówić wiedziałem, że nie do końca w dobra stronę to idzie.-Znaczy no wiesz o co mi chodzi. Po prostu każdy na jakimś etapie kogoś szuka.-rzuciłem zakończenie i podsumowanie mojego paplania. Coś tam o niej słyszałem, coś tam się domyślałem, większość to były mugolskie plotki. W końcu kobieta, sama z kotem i biznesem? Podejrzane.
Wielka impreza była przyjemnością dla jednych, a wielkim zmartwieniem dla innych, ale nie byliśmy w tym sami, na szczęście. Ktoś zrobi coś jednego, ktoś drugiego i jakoś to pójdzie.
Ze swojej tendencji do tycia mogłaby trochę oddać mi. Skórą i kośćmi nie jestem, ale zimą lekka otoczka z tłuszczu może by mi pomogła nie wymrażać sobie tyłka.
-Życie ogólnie szybko leci.-odpowiedziałem jej
Skinąłem jej głową i zniknąłem po szkło. Pierwsza partia wylądowała na stole. Zniknąłem jeszcze na zaplecze, zgarnąłem wino, rzeczy do przecierania naczyń i wróciłem na salę. Alkohol wylądował w bezpiecznym miejscu, a ja wylądowałem na krześle przecierając każdy talerzyk i każdy kieliszek z największą dokładnością, ale oczywiście z zachowaniem pośpiechu. Można było użyć do tego magii, jednak tłuczenie ważnych naczyń w tej chwili byłoby okropieństwem, choć Nora na pewno ma kilka sztuk szkiełek w zapasie na wszelki wypadek.
-Oby nie zjedli wszystkiego. Nie mam nic w lodówce.-rzuciłem głupio, nie do końca wiedząc czy przy szefowej powinienem mówić takie rzeczy. Cóż, jedzenie byłoby opłacone, ale jest dalej ich. Z drugiej strony nie będą chyba brać na wynos, prawda? Chociaż tyle osób... Kto ich wie, może i opędzlują wszystko.
Odchrząknąłem i ruszyłem po kolejną partię do wyczyszczenia. Głupio mi było z jakiegoś powodu, trochę mnie ten temat jedzenia męczył. Może myślę za dużo przez niewyspanie.
-A ty męża nie szukasz?-rzuciłem z głupia frant, tak w temacie ślubów, związków, trwałości i szybkiego mijania.-Bo mam kilku znajomych... z Akademii, ale... mieszkają za granicą.-już zaczynając mówić wiedziałem, że nie do końca w dobra stronę to idzie.-Znaczy no wiesz o co mi chodzi. Po prostu każdy na jakimś etapie kogoś szuka.-rzuciłem zakończenie i podsumowanie mojego paplania. Coś tam o niej słyszałem, coś tam się domyślałem, większość to były mugolskie plotki. W końcu kobieta, sama z kotem i biznesem? Podejrzane.