23.11.2022, 05:21 ✶
- Nie mów tak, byłaś znakomitym nawozem! - oznajmiła z zapałem, chcąc jak najbardziej zaprzeczyć słowom Brenny. Była wspaniałym Bumowcem, absolutnie rewelacyjną quasi starszą siostrą i na pewno ogólnie była z niej całkiem niezła babka. Nie mogła siebie aż tak krytykować. - Znaczy... - zmarszczyła brew, uświadamiając sobie, co właściwie powiedziała. - Chodziło mi raczej o to, że byłoby mi bardzo szkoda, gdyby cię pożarły, tak, ale ogólnie zyskałyby tyle, ile świat by zyskał, czyli o wiele za wiele - zmrużyła oczy, jakby testując w swojej głowie, czy to brzmiało nieco lepiej niż to, co wypaplała wcześniej, ale chyba tak nie było. Odetchnęła głęboko. - Spokój. Spokój i opanowanie - wymamrotała, raczej do siebie, niż do Brenny, ale ta raczej z łatwością mogła rozszyfrować ten bełkot. Jakby dla utwierdzenia się w postanowieniu, wzięła parę głębszych oddechów, żeby opanować wciąż skołatane serce i uspokoić myśli.
- To dobrze, bo na prawdę nie chciałabym, żeby złapała cię eko-policja - powiedziała jeszcze cicho, w odpowiedzi na kolejne słowa Brenny. Może i była BUMowcem, ale i oni musieli mieć jakieś granice jeśli chodziło jurysdykcje. Nielegalne wypalanie lasów na pewno do takich granic należało.
- Nie jestem pewna. To niekoniecznie materiał szkolnych podręczników, ale mam wrażenie, że czytałam o czymś przydatnym w jednej z książek. Musiałabym trochę poprzeglądać, ale myślę, że jeśli będę miała odpowiednie składniki, to uwarzenie czegoś takiego nie powinno być przesadnie trudne. Czasochłonne, co najwyżej. Może powinnyśmy zapytać Greengrassów? Skoro mają zaczarowany las to na pewno mają w jakimś schowku albo magazynie zapas odpowiednich eliksirów. Na pewno zgodziliby się, żebyśmy im pomogły, skoro znalazłyśmy te sidła - oznajmiła. Nie chciała pozbawiać Brenny zabawy, i siebie z resztą też, ale ćwiczenia oddechowe zdawały się jej nieco pomóc i spojrzeć na sytuację nieco trzeźwiej. Niektóre eliksiry wymagały do uwarzenia czasu. Czasu, w którym diabelskie sidła wesoło gnieździłyby się w lesie i czyhały na łatwiejsze ofiary.
- To dobrze, bo na prawdę nie chciałabym, żeby złapała cię eko-policja - powiedziała jeszcze cicho, w odpowiedzi na kolejne słowa Brenny. Może i była BUMowcem, ale i oni musieli mieć jakieś granice jeśli chodziło jurysdykcje. Nielegalne wypalanie lasów na pewno do takich granic należało.
- Nie jestem pewna. To niekoniecznie materiał szkolnych podręczników, ale mam wrażenie, że czytałam o czymś przydatnym w jednej z książek. Musiałabym trochę poprzeglądać, ale myślę, że jeśli będę miała odpowiednie składniki, to uwarzenie czegoś takiego nie powinno być przesadnie trudne. Czasochłonne, co najwyżej. Może powinnyśmy zapytać Greengrassów? Skoro mają zaczarowany las to na pewno mają w jakimś schowku albo magazynie zapas odpowiednich eliksirów. Na pewno zgodziliby się, żebyśmy im pomogły, skoro znalazłyśmy te sidła - oznajmiła. Nie chciała pozbawiać Brenny zabawy, i siebie z resztą też, ale ćwiczenia oddechowe zdawały się jej nieco pomóc i spojrzeć na sytuację nieco trzeźwiej. Niektóre eliksiry wymagały do uwarzenia czasu. Czasu, w którym diabelskie sidła wesoło gnieździłyby się w lesie i czyhały na łatwiejsze ofiary.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.