Nicholas wyrósł już z tego całowania babcię po policzkach i uściskiwania. Te nawyki w niej jednak nadal pozostawały. Czy to się Nicholasowi podobało czy nie, musiał się nadal do tego systemu powitania, dostosowywać. Dlaczego wuj i ojciec nie mogli jej wybić to z głowy. Dlaczego pozwalają jej się rządzić i nie przejęli po swoim ojcu pałeczki kierowania rodem? Jak to ma się w przypadku wielu innych rodów czarodziei czystej krwi? Ojciec nie reagował, co znaczyło że akceptował.
Nie chcąc przeciągać swojej gościnności w tym domu, zapytał wprost, w jakiej sprawie go ściągnęli. Podejrzewał, że wezwanie go nie było samym głównym pomysłem babki, ale i ojca, skoro obecny był w tym gabinecie.
Odpowiedzi udzielał ojciec, więc siedząc już na tym krześle, Nicholas spojrzenie swych chłodnych od lat oczu, utkwił w rodzicielu, który jasno powiedział, że chodzi o Theona. ”Można było się tego domyślić…” - stwierdził w myślach. Czy nie wspominali o tym w listach? Nie chciał sobie przypominać. Choć takich tematów nie poruszaliby w korespondencji, w obawie o przechwycenie sowy. Mniejsza o to. Nicholas nie wykazywał po sobie jakichkolwiek emocji czy reakcji, jakby się tym przejmował czy coś. Theon może i zachowywał się jak duże i nieogarnięte dziecko, to miał swój rozum i prawo decydowania o swoim życiu.
Słuchał dalej, dowiadując się, że nie mają z nim żadnego kontaktu. Później ojciec nawiązał nieznacznie do wydarzenia na początku miesiąca. Beltame.
Nicholas bardzo dobrze wiedział co tam się wydarzyło. Bardzo dobrze wiedział, gdzie wtedy był jego brat. A co obecnie się z nim działo. Trudno powiedzieć. Próbował zdobyć informacje, ale na marne. Bo nawet w Kromlechu nikt nie udzielał mu odpowiedzi. Jakby coś zatajali, trzymali w tajemnicy. Jedynie co mu pozostawało na chwilę obecną, to uzbroić się w cierpliwość.
Poprawił się na krześle, zakładając nogę na nogę, opierając prawą rękę luźno na podłokietniku. Zaś drugą podparł w łokciu, na drugim podłokietniku. Na dłoni zaś podparł skroń, przenosząc zamiennie wzrok z ojca na babkę, kiedy wymieniali się przekazywaniem mu informacji. Co wiedzą, czego nie wiedzą.
Oczywistym było, że Theona nie ma w Ministerstwie. Sam był pytany o nieobecność brata, gdyż dla niektórych osób nie był w sumie tajemnicą, że są rodziną. Nie było Theona także w Mungu, co było dla Nicholasa logicznym wyjaśnieniem, że śmierciożerca nie trafiłby tam na leczenie.
Babka wspomniała, że coś załatwiła, ale przerwała, dając dojść do głosu ojcu. Nicholas w tym momencie zmarszczył brwi, wracając wzrokiem na rodzica. Ten nawiązał w swojej wypowiedzi do "dodatkowej działalności". To znaczyło, że szli już za daleko w poszukiwanie Theona. Czy Nevan wiedział, że jego synowie nosili mroczny znak? Choć babka nie akceptowała do końca tego, ojciec popierał.
Gdy skończyli, a babka dodała ostatnie słowa, wyczekująco oczekiwali, że Nicholas coś im zdradzi. Travers utkwił wzrok na kobiecie, która jako ostatnia coś powiedziała w tym temacie. Westchnął. Najchętniej to by się napił alkoholu, a nie przymulającej herbaty w tym momencie. Zdjął rękę z twarzy i wyprostował się, splatając tym razem obie dłonie na brzuchu.
Co on miał im powiedzieć? Theon był na Beltame, oberwał czymś tam i tyle go widzieli? Nawet on sam miał problem zobaczyć ciało brata. Nie ważne czy żywe czy martwe. Wiedziałby, co z nim się dzieje, lub działo. Nie pomagała w tym także sprawa z Flintami, że ojciec Cynthii chce już ustalać daty. Może to on powinien porozmawiać z Williamem?
- Jaką informację przekazałaś do Ministerstwa w sprawie Theona?Zapytał babkę, zbywając dosłownie ostatnie jej wyczekiwanie na swoje słowa. Nie powiedział nic, czy coś wie czy nie wie. Chciał w tej chwili dowiedzieć się, jak to rozegrała, żeby nie doszło do niedomówień w sprawie nieobecności młodego Trawersa w Ministerstwie Magii. Że babka Theona swoje i brat swoje. Jeszcze zorientują się, że rodzina coś kręci. A jak wspomnieli oboje wcześniej, nie chcą aby to poszło za daleko.
Nie panikował, nie okazywał po sobie jakiegoś przejęcia sytuacją. Nie okazywał tego przy nich, wiedząc jak emocje potrafią mieszać w głowach i myśleniu. Nieprawda, że żyje brata było mu obojętne. Sam doszukiwał się informacji, kiedy po powrocie wyznaczonej grupy do ataku, Theon nie odezwał się do niego ani nie pokazał.