Nie spodziewała się tego klepnięcia po plecach, przez co gwałtownie cofnęła się o krok. Spojrzała na Morpheusa nieco wystraszona, chyba zbyt mocno zareagowała, ale zdecydowanie nie była przyzwyczajona do takich sytuacji. Nikt jej jak do tej pory nie klepał po plecach, no chyba, że metaforycznie. Faceci byli tacy dziwni... że też musiała się o tym dzisiaj przekonywać na własnej skórze. - Nie spodziewałaa... em się, że aż tak źle wyglądam. - Skoro jego zdaniem prezentowała się, jak ktoś kto potrzebował pomocy, to nie mogło być dobrze. Westchnęła ciężko na samą myśl, bo akurat to była dla niej dość istotna sprawa, mogło się to nawet wydawać płytkie, jednak wygląd był dla niej naprawdę istotny. Zresztą jej ubrania zazwyczaj krzyczały, nie dało się na to nie zwrócić uwagi. - Naprawdę zakłada pan, że celowo bym sobie coś takiego zrobił? - To była dla niej najprawdziwsza tragedia, nigdy w życiu sama by się tak nie urządziła. - Myślę, że takie zmiany to zbyt wiele. - Zdecydowanie miała problem, żeby sobie z tym poradzić, na całe szczęście, już niedługo wróci do normalności.
Dzień wydawał się być idealnym, aby korzystać z pięknej pogody, a jedyne, czego ona pragnęła w tej chwili to znalezienie się w klubokawiarni. Zabunkrowanie się w pokoju i próba przetrwania do kolejnego dnia. Nie było to wcale takie proste, bo miała sporo obowiązków, które musiały być wykonane na już, od ręki. Bardzo trudno być jedyną w pełni kompetentną osobą w swoim biznesie, była pewna, że nikt nie będzie w stanie jej zastąpić, może na barze owszem, ale nie w kuchni. Pewnie więc będzie musiała się tak pokazać chociaż kilku osobom, co zdecydowanie się pannie Figg nie podobało, ale nie miała innego wyjścia.
- Co jest nie tak z moimi stopami? - Zapytała niepewnym tonem i od razu na nie spojrzała. Rzadko kiedy chodziła w płaskich butach, wiedziała, że miewa z tym problemy, bo dużo lepiej wychodziło jej przemieszczanie się na niebotycznie wysokich obcasach. Słysząc jego uwagę jednak skorygowała swój chód i wyprostowała się, chociaż pewnie niewiele to dało, bo nadal sięgała większości mijających osób gdzieś maksymalnie do ramion.
Było jej lżej, dzięki temu, że Longbottom wziął od niej część zakupów, co było sporym ułatwieniem w tej stresującej dla niej sytuacji. Będzie mu się musiała odwdzięczyć za pomoc, ale o tym pomyśli później, gdy już sobie poradzi z aktualnym problemem.
W życiu nie pomyślałaby, że ta uwaga była spowodowana tym, że martwi się o to, że ktoś może ją wziąć za geja, nie wpadłaby na coś takiego. Jak widać mężczyźni musieli prezentować się w odpowiedni sposób, zresztą ludzie mieli oczekiwania związane z każdą płcią, co nie zawsze potrafiła zrozumieć. Wychodziła z założenia, że istotne było to, aby samemu zainteresowanemu odpowiadało to, w jaki sposób się prezentuje.