Może Laurence potrzebował właśnie takiego potrząśnięcia, wtedy lepiej zorganizował sobie grafik pracy. Czasu dla siebie? Już o tym co prawda myślał. Zdrowotnie zaczynało się już powoli na nim odbijać. Zapominanie o potrzebach jedzenia, zaczynało się za często się pojawiać. O tyle dobrze, że pamiętał chociaż o odpowiednim nawodnieniu swojego organizmu.
Camille była i w sumie jest, wspaniałą kobietą, która potrafi przypominać o takich dość istotnych sprawach. Sama nawet zwróciła na to uwagę. Lubił jej towarzystwo i spędzanie czasu. Zawodowo to nawet pomagało w wymianie informacji oraz doświadczeń, umiejętności i budowało współpracę między różnymi ich specjalizacjami.
- Muszę Ci przyznać rację. Lecz to często u nas uzdrowicieli objawia się czasami brakami w kadrach lub zastępowaniu kogoś i nie myślimy o niczym innym, jak tylko pomóc pacjentom. Sama o tym dobrze wiesz.Odpowiedział na te jej parę słów. Jednakże w nich kryło się jego potwierdzenie tych stwierdzeń. Miał z tym trochę problem i wiedział, że musi coś z tym zrobić. Albo ogarnie się jakoś i zacznie pracować w odpowiednich porach, nie biorąc nadgodzin i zacznie o siebie dbać, albo zmiana pracy lepiej mu przysłuży. To drugie chodziło mu po głowie od dłuższego czasu.
Zgodził się z jej słowami o kumulacji dziwnych przypadków, ale tego co nastąpiło później, raczej żadne z nich nie spodziewało się. Wystraszyło ich obojga, że spojrzeli po sobie i ruszyli do miejsca zdarzenia. Laurence nie wyjmował jeszcze swojej różdżki, kiedy dotarł na parter, zmierzając w kierunku pomieszczenia archiwalnego. Wyjął dopiero wtedy różdżkę, zachowując ostrożność. Zbliżył się do drzwi, które były uchylone i przez nie dostrzegł co tam się mogło wydarzyć. Przewrócona metalowa szafa. Od tak nie mogła sama z siebie się przewrócić. Ktoś musiał temu pomóc. To był ciężki mebel do przewrócenia jak pozostałe. Porozrzucane materiały, nie sugerowały wypadnięcia z niej. Ktoś był nadal w środku.
Laurence spojrzał na Camille, zauważając jej spojrzenie pełne obaw.
- Zostań tu.Szepnął do niej, a sam postanowił zajrzeć do środka. Nie wiedzą czego się spodziewać. Jeżeli będzie ranny niezdarny pracownik, to ją zawoła. A jeżeli ktoś włamał się, aby dokonać kradzieży archiwalnych akt, będzie trzeba działać inaczej i zakomunikować Biuro Aurorów.
Czy się zgodziła? Nie czekał na odpowiedź. Powoli odchylił bardziej drzwi, aby zajrzeć do środka, powoli i ostrożnie, mając przed sobą wyciągniętą różdżkę. Także słyszał charkot, czy szurania. Nie mogli czekać, jeżeli ktoś tam ugrzązł pod metalową szafą i może walczy o życie. Pierw Laurence chciał ocenić sytuację, co tutaj się wydarzyło, aby podjąć działania.