23.11.2022, 12:18 ✶
Oczy Coirean zalśniły, niby wypełnione światłem gwiazd. Pióro, które wcześniej tylko drżało, zaczęło śmigać nad notatnikiem, zapisując słowa Heather i Camerona.
Przeinaczać je? Ależ skąd.
Dziennikarka lepiej by tego sama nie wymyśliła. Z odpowiednim komentarzem mogły zapewnić dużo większą popularność artykułu niż gdyby pozwolono jej wyreżyserować rozmowę od początku do końca, bo reporterka uważała się za dość pomysłową, ale takich rzeczy by nie nawypisywała. Poza tym miała jakieś tam resztki etyki dziennikarskiej i zwykle nie wymyślała wszystkiego.
(Tak naprawdę, to nie chciała po prostu, by wykopano ją z pracy. Ale lubiła nazywać to etyką dziennikarską.)
- Szkoda, że nie pomyślał pan o kupnie pierścionka tu na licytacji. A może on też nie wystarczyłby pannie Wood? – spytała, dalej z uśmiechem tak szerokim, że wydawało się, że zaraz pęknie jej twarz. Report, nieco bardziej nieszczęśliwy, zrobił Heather i Cameronowi szybkie zdjęcie. Nie był wyraźnie jednym z najbardziej zapalonych fotografów na tym przyjęciu.
Z drugiej strony przynajmniej nie starał się celowo, aby Heather wyszła na fotografii źle, więc w porównaniu do innych zdjęć, jakie mogły się ukazać, to był duży postęp.
- Może zechcecie zdradzić, kto jest konkurentem do serca pięknej Heather? - dodała jeszcze. Normalnie nawet nie liczyłaby na takie szczegóły, ale kto wie, skoro tak chętnie dzielili się opowieściami o odrzuconych pierścionkach i innych chłopcach, czekających w kolejce, może wpadnie jeszcze jakiś łakomy kąsek.
Czekała na odpowiedź. Pióro również czekało - zdawało się, że zaraz zacznie bzyczeć albo uleci pod sufit, tak nim telepało. Niezależnie zaś od tego, co padło, Coirean podziękowała potem za rozmowę.
Trzeba było zaczaić się w końcu na kogoś jeszcze. Mianowicie ruszyła krążyć wzdłuż orbity Elliota Malfoya, zwycięzcy licytacji, która dla najbogatszych czarodziejskiego świata nie była może niesamowitym ewenementem, ale dla całej reszty opiewała na ogromną kwotę...
Przeinaczać je? Ależ skąd.
Dziennikarka lepiej by tego sama nie wymyśliła. Z odpowiednim komentarzem mogły zapewnić dużo większą popularność artykułu niż gdyby pozwolono jej wyreżyserować rozmowę od początku do końca, bo reporterka uważała się za dość pomysłową, ale takich rzeczy by nie nawypisywała. Poza tym miała jakieś tam resztki etyki dziennikarskiej i zwykle nie wymyślała wszystkiego.
(Tak naprawdę, to nie chciała po prostu, by wykopano ją z pracy. Ale lubiła nazywać to etyką dziennikarską.)
- Szkoda, że nie pomyślał pan o kupnie pierścionka tu na licytacji. A może on też nie wystarczyłby pannie Wood? – spytała, dalej z uśmiechem tak szerokim, że wydawało się, że zaraz pęknie jej twarz. Report, nieco bardziej nieszczęśliwy, zrobił Heather i Cameronowi szybkie zdjęcie. Nie był wyraźnie jednym z najbardziej zapalonych fotografów na tym przyjęciu.
Z drugiej strony przynajmniej nie starał się celowo, aby Heather wyszła na fotografii źle, więc w porównaniu do innych zdjęć, jakie mogły się ukazać, to był duży postęp.
- Może zechcecie zdradzić, kto jest konkurentem do serca pięknej Heather? - dodała jeszcze. Normalnie nawet nie liczyłaby na takie szczegóły, ale kto wie, skoro tak chętnie dzielili się opowieściami o odrzuconych pierścionkach i innych chłopcach, czekających w kolejce, może wpadnie jeszcze jakiś łakomy kąsek.
Czekała na odpowiedź. Pióro również czekało - zdawało się, że zaraz zacznie bzyczeć albo uleci pod sufit, tak nim telepało. Niezależnie zaś od tego, co padło, Coirean podziękowała potem za rozmowę.
Trzeba było zaczaić się w końcu na kogoś jeszcze. Mianowicie ruszyła krążyć wzdłuż orbity Elliota Malfoya, zwycięzcy licytacji, która dla najbogatszych czarodziejskiego świata nie była może niesamowitym ewenementem, ale dla całej reszty opiewała na ogromną kwotę...