13.01.2024, 20:35 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.01.2024, 21:11 przez Bard Beedle.)
Facet spojrzał na Roberta jak na idiotę. Nie załapał żartu? A może załapał, tylko uznał, że jest na tyle kiepski, że lepiej pociągnąć swoją poprzednią wypowiedź dalej? Nie wiedział, ale westchnął ciężko i wyprostował się powoli. Jego dłoń od razu powędrowała na bliznę, jakby ta go nagle zaswędziała okropnie. Drapał się tak przez chwilę, słuchając co Mulciber ma do powiedzenia.
- To jak możesz to zagwarantować, hm? - walił do niego na ty, ale nie wyglądał na osobę, która przejmowała się konwenansami. Klient to klient, szczególnie w tym miejscu nie będzie używał żadnego sir ani nic podobnego. Mężczyzna obie dłonie położył na blacie i lekko się nachylił w kierunku Roberta. - Masz coś dla niego, skoro jesteś biedny?
Nie wyglądał, jakby miał. Pół-olbrzym otaksował go wzrokiem bez najmniejszych problemów, niemal od góry do dołu. A potem się lekko odchylił i sięgnął po wykałaczkę, którą wetknął w zęby. Nie mógł palić w sklepie, to rekompensował sobie brak należytych odruchów w ten sposób.
- Jest zajęty, nie przyjmie byle kogo - mężczyzna wzruszył ramionami. Trochę jakby to, co chce Robert, było grochem a sprzedawca ścianą, o którą ten groch się rozbija. Uniósł wielką łapę do twarzy i rozmasował sobie nasadę nosa. Robert dostrzegł sińce pod oczami i przekrwione prawe oko. Lewe było lekko zaróżowione. Zaraz potem jego dłoń powróciła do blizny i zaczęła ją drapać jeszcze intensywniej.
- To jak możesz to zagwarantować, hm? - walił do niego na ty, ale nie wyglądał na osobę, która przejmowała się konwenansami. Klient to klient, szczególnie w tym miejscu nie będzie używał żadnego sir ani nic podobnego. Mężczyzna obie dłonie położył na blacie i lekko się nachylił w kierunku Roberta. - Masz coś dla niego, skoro jesteś biedny?
Nie wyglądał, jakby miał. Pół-olbrzym otaksował go wzrokiem bez najmniejszych problemów, niemal od góry do dołu. A potem się lekko odchylił i sięgnął po wykałaczkę, którą wetknął w zęby. Nie mógł palić w sklepie, to rekompensował sobie brak należytych odruchów w ten sposób.
- Jest zajęty, nie przyjmie byle kogo - mężczyzna wzruszył ramionami. Trochę jakby to, co chce Robert, było grochem a sprzedawca ścianą, o którą ten groch się rozbija. Uniósł wielką łapę do twarzy i rozmasował sobie nasadę nosa. Robert dostrzegł sińce pod oczami i przekrwione prawe oko. Lewe było lekko zaróżowione. Zaraz potem jego dłoń powróciła do blizny i zaczęła ją drapać jeszcze intensywniej.