23.11.2022, 12:50 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.11.2022, 00:14 przez Brenna Longbottom.)
- I to się nazywa rodzina. Chcesz, żebym skończyła jak Erik? – parsknęła Brenna, rzucając Mavelle rozbawione spojrzenie.
Łatwo było domyśleć się, do czego piła, ale tylko, gdy odwiedziło się Norę Nory w dniu otwarcia. Tak, tamtego dnia, kiedy Erik wystąpił w kostiumie wielkiego kota. Wywołując małą sensację pośród zgromadzonych.
- No żartujesz sobie! – oburzyła się Longbottom. Nie, nie na nazwanie jej króliczkiem. Na samą sugestię, że miałaby oddać komuś czekoladowe jajka! Przycisnęła aż koszyk do piersi, obejmując go ramionami, jakby chciała bronić jego zawartości przed niecnymi zakusami Stewarda. – Czekoladowe jajka i cukierki Halloweenowe to zdobycze, o które walczysz do ostatniej kropli krwi i nie dzielisz się nimi z nikim. Pamiętaj, o słodyczach i kawie to się nie żartuje – oświadczyła z taką powagą, że można by pomyśleć, że faktycznie nie jest to żart. Chociaż zapewne był, wszak wygłaszała go dziewczyna, która parę dni temu rozniosła wśród Brygadzistów i aurorów jakieś sześćdziesiąt pączków.
Oburzenie zaraz zmieniło się jednak w czystą zgrozę, kiedy Patrick powiedział, że nigdy nie zbierał jajek.
- Mav, chyba mi słabo – westchnęła Brenna, teatralnie opierając się o najbliższe drzewo. – Czy on właśnie powiedział to, co powiedział? Panie Steward, nie miałam pojęcia, że pańska przeszłość jest tak mroczna. Czy byłeś chociaż kiedyś na stoiskach i ogniskach Ostarowych? Proszę, powiedz, że tak. A jeżeli nie, to zaraz trzeba cię zagonić na stragany, widziałam tam takiego goblina i kobietę z jeżami…
Odkryj wiadomość pozafabularną
Z tego całego szoku straszliwymi tajemnicami Patricka, gdy wreszcie odeszła od drzewa, nie rozglądała się aż specjalnie i przez chwilę niczego nie dostrzegała. Za to z jednej z licznych, przepastnych kieszeni, wypadł jej notatnik, wróciła się więc o dwa kroki, aby go podnieść.
Odkryj wiadomość pozafabularną
Opłacało się to: bo akurat z poziomu ziemi gdzieś z przodu wypatrzyła kolejne jajko. Podniosła się i przyspieszyła nieco kroku, bo jeszcze któreś z nich ją ubiegnie! A wszak chodziło nie o byle co: o czekoladę!
- Patrzcie, mam jajko! - oświadczyła triumfalnie, podnosząc w górę kolejną zdobycz.
Odkryj wiadomość pozafabularną
I gdy się do nich obróciła...
Tak. Jej spojrzenie padło na kolejne jajko.
Niemalże tanecznym krokiem zawróciła, tylko po to, by ich minąć i zagarnąć zdobycz, którą wcześniej wszyscy przegapili. W tej chwili w koszyku były cztery jajka.
Odkryj wiadomość pozafabularną
- Wiecie co, podoba mi się to - oświadczyła radośnie, wędrując dalej i pochylając się tylko po to, by... tak. Złapać piąte jajko.
Łatwo było domyśleć się, do czego piła, ale tylko, gdy odwiedziło się Norę Nory w dniu otwarcia. Tak, tamtego dnia, kiedy Erik wystąpił w kostiumie wielkiego kota. Wywołując małą sensację pośród zgromadzonych.
- No żartujesz sobie! – oburzyła się Longbottom. Nie, nie na nazwanie jej króliczkiem. Na samą sugestię, że miałaby oddać komuś czekoladowe jajka! Przycisnęła aż koszyk do piersi, obejmując go ramionami, jakby chciała bronić jego zawartości przed niecnymi zakusami Stewarda. – Czekoladowe jajka i cukierki Halloweenowe to zdobycze, o które walczysz do ostatniej kropli krwi i nie dzielisz się nimi z nikim. Pamiętaj, o słodyczach i kawie to się nie żartuje – oświadczyła z taką powagą, że można by pomyśleć, że faktycznie nie jest to żart. Chociaż zapewne był, wszak wygłaszała go dziewczyna, która parę dni temu rozniosła wśród Brygadzistów i aurorów jakieś sześćdziesiąt pączków.
Oburzenie zaraz zmieniło się jednak w czystą zgrozę, kiedy Patrick powiedział, że nigdy nie zbierał jajek.
- Mav, chyba mi słabo – westchnęła Brenna, teatralnie opierając się o najbliższe drzewo. – Czy on właśnie powiedział to, co powiedział? Panie Steward, nie miałam pojęcia, że pańska przeszłość jest tak mroczna. Czy byłeś chociaż kiedyś na stoiskach i ogniskach Ostarowych? Proszę, powiedz, że tak. A jeżeli nie, to zaraz trzeba cię zagonić na stragany, widziałam tam takiego goblina i kobietę z jeżami…
Rzut 1d10 - 9
5 + 9 = 24, niebieskie pole, 24 - 2 = 22, fioletowe pole, brak jajek
Z tego całego szoku straszliwymi tajemnicami Patricka, gdy wreszcie odeszła od drzewa, nie rozglądała się aż specjalnie i przez chwilę niczego nie dostrzegała. Za to z jednej z licznych, przepastnych kieszeni, wypadł jej notatnik, wróciła się więc o dwa kroki, aby go podnieść.
Rzut 1d10 - 3
22 + 3 = 25, zielone pole, trzecie jajko
- Patrzcie, mam jajko! - oświadczyła triumfalnie, podnosząc w górę kolejną zdobycz.
Rzut 1d10 - 2
25 + 2 = 27, niebieskie pole, 27 - 2 = 25, zielone pole, czwarte jajko
Tak. Jej spojrzenie padło na kolejne jajko.
Niemalże tanecznym krokiem zawróciła, tylko po to, by ich minąć i zagarnąć zdobycz, którą wcześniej wszyscy przegapili. W tej chwili w koszyku były cztery jajka.
Rzut 1d10 - 3
25 + 3 = 28, pomarańczowe pole, piąte jajko jajko percepcji
- Wiecie co, podoba mi się to - oświadczyła radośnie, wędrując dalej i pochylając się tylko po to, by... tak. Złapać piąte jajko.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.