Skinął głową, kiedy Nicholas potwierdził, że już konno jeździł. To im oszczędzało bardzo dużo czasu na naukę samą w sobie i pozwalało naprawdę pojeździć. Lub wręcz - polatać. Spoglądał, jak Travers wspina się bez problemu na grzbiet wielkiego wierzchowca. Bo i abraksany były o wiele większe od przeciętnego konia. To było zadziwiające, że taka masa stworzenia mogła unieść się w powietrze z taką gracją. Z drugiej strony widzieli wielkie, potężne smoki, które swoim uderzeniem wzburzały ziemię do drżenia. Magia. Magiczne stworzenia były niesamowite i nie ważne, jak groźne były poszczególne gatunki - Laurent szanował i kochał je wszystkie po kolei.
Puścił lejce stworzenia, kiedy mężczyzna się usadził ufając, że teraz już sobie poradzi. A nawet jeśli będą problemy to on sam będzie obok, a i ufał Gabrielowi, że ten pomoże dosiadającemu go mężczyźnie i nie będzie utrudniał całej podróży. W przeciwieństwie do Michaela, którego najpierw w ogóle trzeba by było przekonać, że Nicholas wcale nie będzie się zasadzał na jego życie, kiedy na nim usiądzie... Laurent nawet nie próbował tego przerabiać. Podszedł do swojego rumaka, a Michael zgiął swoje nogi i położył się na ziemi, pozwalając Laurentowi usiąść w siodle bez najmniejszego wysiłku. Podniósł się następnie jednym ruchem i potrząsnął łbem, jakby chciał się otrząsnąć z drobin trawy, które mogłyby przylgnąć do jego śnieżnobiałej sierści. Delikatnym ruchem obrócił Michaela w kierunku plaży, kiedy już Nicholas umościł się wygodnie i dopasował do siebie wygodę siodła, i stworzenie ruszyło wolnym krokiem w tamtym kierunku.
- Minęło trochę czasu odkąd miałem przyjemność udać się z kimś na przejażdżkę. - Naprawdę to lubił. Jeździć - niekoniecznie samemu, chociaż w towarzystwie Michaela nigdy nie mógł powiedzieć, że jest "sam". Drugi człowiek jednak nie był do zastąpienia abraksanem, przynajmniej tak uważał Laurent. Tak jak nie zastąpiłby abraksana człowiekiem. Nie ważne było, jak byli mądrzy, czy jak gadatliwi. - Ostatnio nawet moje zdrowie nie sprzyja samotnym przejażdżkom. - Ten ciągły stres i napięcie odciskały piętno nie tylko na jego psychice. Poczekał, aż Nicholas się z nim w miarę zrówna i spojrzał w jego kierunku. - A co ciebie właściwie skłoniło do nauki jazdy konnej?