Na całe szczęście pytań nie dało się cofnąć, chociaż może i sama Nora czasami tego żałowała. Jednak te pytania, które mogły prosić o wymazanie dawały najwięcej do myślenia, więc szkoda by było, gdyby się nie pojawiły. Nie ma jednak co w tej chwili tego poruszać, mieli dużo rzeczy na głowie.
- Tak, czas bardzo szybko pędzi. - Miała wrażenie, że ostatnio dni uciekają jej jeden za drugim, ledwo mrugnęła, a miała odbyć się Litha, gdzie ledwie udało im się wylizać rany po Beltane. Z wiekiem czuła, że czas mija szybciej, gdy była dzieckiem dni jej się okropnie dłużyły, teraz było zupełnie przeciwnie. Wiele by dała, aby znowu wszystko działo się wolniej.
- Tak, spory zbieg okoliczności, chociaż nie wiem, czy dobry, wszyscy zawsze zajęci są świętowaniem najdłuższego dnia roku i rytuałami. - Przyzwyczaiła się do tego, że musiała ten dzień dzielić ze świętem, nawet podczas swoich urodzin nie była najważniejsza. Tak już los to ułożył.
- Dziękuję bardzo. - Dodała jeszcze. Nie organizowała hucznego przyjęcia, gdyby tak było, to pewnie zaprosiłaby i swoich współpracowników. W tym przypadku jednak grono osób, które miały się pojawić na tej niewielkiej imprezie było naprawdę bardzo małe. Nie był to odpowiedni czas na wielkie przyjęcia, ale chciała chociaż przez chwilę poczuć się normalnie, dlatego postanowiła zaprosić tych najbliższych. Powinno być bezpiecznie, szczególnie, że był to bardzo zaufane osoby.
- Tak właściwie, to właśnie po to to ustawiamy, żeby mogli popsuć. - Uprzednio ciesząc swoje oczy tym widokiem. Sprawiało jej to przyjemność, kiedy widziała ich zachwyty. Wiedziała, że szybko tego nie zapomną, mimo, że ten ład który tworzyła nie trwał długo.
- Wolałabym, żeby rzucali w siebie talerzami w domu. - Rzekła z uśmiechem, bo nie chciała odnosić w tym miejscu zbyt wielu strat.
- Nie, wszystko jest. - Powiedziała jeszcze ostatni raz rzucając okiem na stoły. Było, tak jak sobie założyła. Naprawdę dumna była z efektu, który osiągnęli. - Koty są nieco niezadowolone, ale muszą się z tym pogodzić. - Szczególnie, że zachowanie Lady było nieprzewidywalne, kto wie, co strzeli do głowy temu kociemu dziecięciu.
Po krótkiej chwili w Norze zaczęli pojawiać się goście, Neil i panna Figg musieli zacząć zajmować się swoimi standardowymi obowiązkami, aby wszyscy wyszli stąd dzisiaj zadowoleni.