Może i lepiej, że Dagur postanowił zachować dla siebie refleksje dotyczące zachowanie co niektórych osób. To Nordgersimowie byli przecież de facto goścmi w tym kraju i może takie zachowania były tutaj akceptowalne? Bo jeżeli tak - to cóż, ojciec musiał to zaakceptować i nie manifestować swojej dezaprobaty odnośnie takie rozwoju wydarzeń.
Dla Hjalmara nie było to, aż takie uprzykrzające czy denerwujące. Jeżeli tamte osoby dobrze się bawiły i nie przeszkadzało to jakoś znacząco kapłankom - było w porządku. W końcu wszystko było dla ludzi i należało się tego trzymać. Gorzej, jeżeli to rzeczywiście było jakimś znaczącym aktem, który mógł kogoś obrazić. W takim obrocie spraw był to problem i to całkiem duży.
Mając pewną wprawę z runach i rzeczach związanych z tym tematem, udało mu się dostrzec te, które były wyryte na tych kamieniach. Młodszy z Nordgersimów jednak nie miał nawet zamiaru ich w tym momencie rozczytywać. Po pierwsze nie miał czasu, a po drugie ochoty. Mieli teraz ważniejsze sprawy do roboty, niż jakieś potajemne operacje mające na celu wydobycie jakichś dodatkowych informacji.
Pokiwał głową na zgodę w kierunku ojca kiedy ten go szturchnął. Tym gestem chciał mu dać znać, że również je zauważył. Nie chciał się odzywać, aby niczego nie przerywać, więc postanowił po prostu małym gestem odpowiedzieć Dagurowi, tak aby ten miał pewność, że się zrozumieli.
Gdyby ktoś zapytał Hjalmara o to jak to ma wyglądać to nigdy by nie powiedział, że będzie tutaj tak hardkorowo. Spodziewał się chyba wszystkiego ale nie owcy i akt poderżnięcia jej gardła. Z drugiej strony jeżeli było to konieczne - tak trzeba było postąpić i nie mieli przecież nic do gadania w tym momencie. Trochę było zaskoczeniem, że te praktyki są również stosowane w Wielkiej Brytanii.
Takie działanie przynosiło jednak zamierzone efekty - krew spłynęła, ogniska zapłonęły jeszcze mocniej zupełnie jakby pragnęły paliwa w postaci krwi, a na koniec była błyskawica. Może jakby Hjalmar znał się na jakichś kwestiach związanych z odczytywaniem tych rzeczy, mógłby to jakoś zintepretować... ale tak nie i może to lepiej?
Czyżby piwo zaczęło działać? Życie stało się nagle proste i przyjemne - tak jak to bywa kiedy ma się pszeniczny trunek pod ręką. Jeżeli tak wyglądały wszystkie sabaty z kapłankami, Hjalmar był pierwszym chętnym, aby brać w nich udział częściej.