15.01.2024, 00:15 ✶
Jak to było? Podrapał się po głowie. Serowa panna mówiła na poważnie, czy tylko się podśmiewała ze staruszka? A nawet gdyby, to co? Zdawało mu się, że znów słyszy głos swojego terapeuty, który z dezaprobatą pyta go "znów wchodzi pan w rolę ofiary, panie Selwyn?". A przecież to właśnie doszukiwanie się wrogości tam, gdzie jej nie było, wyrobiło w nim przekonanie o okrucieństwie świata i konieczności znieczulenia życia butelką obrzydliwie drogiej whisky, kubańskimi cygarami oraz białą kreską sypaną na przeszklonym blacie.
— No... Całkiem zwyczajnie. Najważniejsze to odpowiedni strój, ja byłem cały w liściach bluszczu. Potem podnosisz ręce do góry i robisz szmerszmerszmer jak drzewo. O tak — uniósł dłonie na wysokości głowy i zademonstrował jak wygląda krzak poruszany przez wiatr. — To ważne, aby dopasować się do krzaków numer jeden i dwa, aby nie było sytuacji, że w trakcie przedstawienia rozpętała się potężna wichura, która łamiąc duże drzewa, trzciną zaledwie tylko kołysze.
Bo wtedy nie będzie zmiłowania, łaski nie będzie. Siwy dym, białe sadze i kamikadze na jasełkach. Chociaż aferzystą już został - wystarczyło tylko pokazać swoją różdżkę dwóm młodym dziewczynom w środku lasu i już zaczynały krzyczeć! Septimę jeszcze rozumiał; w pewnym sensie zniszczenie dzieła Garricka (nawet nieświadome) było zbrodnią wymierzoną przeciwko różdżkarzom. Ale żeby oburzała się także Serowa? Czy to jakaś koleżeńska solidarność?
— Na brodę Merlina, to był wypadek, Septimo! — odpowiedział drżącym głosem, jakby znajdował się na granicy płaczu, po czym spojrzał w stronę Olivii i ukłonił się lekko — Miło mi cię poznać, Olivio, jestem... Larry. I nie chcę nowej różdżki, tylko naprawić tę... jak nie zapomnę...
Schował kijek do kieszeni, żeby dłużej nie gorszyć swoich towarzyszek. A przynajmniej chciał to zrobić, kiedy zadziało się coś, czego jego stępiony latami zażywania używek umysł nie był w stanie do końca zrozumieć. Czy heroina odebrała mu rozum? Czy to nowy rodzaj białych myszek? Cofnął się do tyłu, mrugając kilkukrotnie.
— Czy wy też... czy ten pomnik był przez chwilę żywą dziewczyną...? — zapytał skonsternowany. Co powinien w takiej sytuacji zrobić? Zachować się dojrzale? Tak, ale co to właściwie znaczyło dojrzale? Całe życie miał wokół siebie rzeszę ludzi, którzy podejmowali decyzje za niego - on miał tylko ładnie wyglądać przed kamerami - przez co czuł się teraz przytłoczony. — Powinniśmy wezwać Brygadę...?
— No... Całkiem zwyczajnie. Najważniejsze to odpowiedni strój, ja byłem cały w liściach bluszczu. Potem podnosisz ręce do góry i robisz szmerszmerszmer jak drzewo. O tak — uniósł dłonie na wysokości głowy i zademonstrował jak wygląda krzak poruszany przez wiatr. — To ważne, aby dopasować się do krzaków numer jeden i dwa, aby nie było sytuacji, że w trakcie przedstawienia rozpętała się potężna wichura, która łamiąc duże drzewa, trzciną zaledwie tylko kołysze.
Bo wtedy nie będzie zmiłowania, łaski nie będzie. Siwy dym, białe sadze i kamikadze na jasełkach. Chociaż aferzystą już został - wystarczyło tylko pokazać swoją różdżkę dwóm młodym dziewczynom w środku lasu i już zaczynały krzyczeć! Septimę jeszcze rozumiał; w pewnym sensie zniszczenie dzieła Garricka (nawet nieświadome) było zbrodnią wymierzoną przeciwko różdżkarzom. Ale żeby oburzała się także Serowa? Czy to jakaś koleżeńska solidarność?
— Na brodę Merlina, to był wypadek, Septimo! — odpowiedział drżącym głosem, jakby znajdował się na granicy płaczu, po czym spojrzał w stronę Olivii i ukłonił się lekko — Miło mi cię poznać, Olivio, jestem... Larry. I nie chcę nowej różdżki, tylko naprawić tę... jak nie zapomnę...
Schował kijek do kieszeni, żeby dłużej nie gorszyć swoich towarzyszek. A przynajmniej chciał to zrobić, kiedy zadziało się coś, czego jego stępiony latami zażywania używek umysł nie był w stanie do końca zrozumieć. Czy heroina odebrała mu rozum? Czy to nowy rodzaj białych myszek? Cofnął się do tyłu, mrugając kilkukrotnie.
— Czy wy też... czy ten pomnik był przez chwilę żywą dziewczyną...? — zapytał skonsternowany. Co powinien w takiej sytuacji zrobić? Zachować się dojrzale? Tak, ale co to właściwie znaczyło dojrzale? Całe życie miał wokół siebie rzeszę ludzi, którzy podejmowali decyzje za niego - on miał tylko ładnie wyglądać przed kamerami - przez co czuł się teraz przytłoczony. — Powinniśmy wezwać Brygadę...?
the others say
that i’m just good enough to cut the cats’ throats
but i never killed a cat
that i’m just good enough to cut the cats’ throats
but i never killed a cat