15.01.2024, 10:07 ✶
Z początku nie zauważyła, że roślina na jej głowie zaczęła się palić. Dotarło to do niej dopiero w chwili, gdy poczuła charakterystyczną woń, a Avelina wylała jej zawartość wazonu na głowie. Ledwo zdążyła zamknąć oczy, by ciecz nie dostała się jej do oczu. Prychnęła jednak, próbując pozbyć się wody z nosa, a potem drugi raz, gdy kaktus tylko zadygotał i powoli zaczął znikać, ale w końcu przestał. Nosz...
- Zaraz sobie to wyrwę i tyle będzie - burknęła, zerkając w lusterko. Teraz wyglądała jeszcze gorzej - już nie jak siedem nieszczęść, ale dwadzieścia. Albo sto. Olivia zamknęła oczy i policzyła do pięciu. Zaklęcie znikające... Kaktus rozpadł się częściowo, ale nie w całości. Pewnie korzenie też nie były do końca rozpuszczone, więc chyba nie miały wyboru. - Dobra, spróbuję. A potem ty, chyba że nie chcesz znowu mnie podpalić?
Próbowała zachować dobrą minę do złej gry. Uśmiechała się, ale jakoś tak blado i niepewnie. Istniało jeszcze kilka rozwiązań, ale żadnego nie chciała wybierać. Avelina wspominała o Augustusie, ale Olivia prędzej zeżarłaby tego kaktusa, niż prosiła go o pomoc. Była jeszcze jej matka, ale to również był beznadziejny pomysł.
Quirke podeszła do szafki i wzięła swoją różdżkę. Westchnęła, stanąwszy przed lustrem, i spojrzała na resztki kaktusa. Co za okropne dziadostwo. Bez zawahania machnęła różdżką, by rozproszyć działanie magicznego szamponu, który doprowadził ją do tego stanu.
rzut na rozproszenie
- Zaraz sobie to wyrwę i tyle będzie - burknęła, zerkając w lusterko. Teraz wyglądała jeszcze gorzej - już nie jak siedem nieszczęść, ale dwadzieścia. Albo sto. Olivia zamknęła oczy i policzyła do pięciu. Zaklęcie znikające... Kaktus rozpadł się częściowo, ale nie w całości. Pewnie korzenie też nie były do końca rozpuszczone, więc chyba nie miały wyboru. - Dobra, spróbuję. A potem ty, chyba że nie chcesz znowu mnie podpalić?
Próbowała zachować dobrą minę do złej gry. Uśmiechała się, ale jakoś tak blado i niepewnie. Istniało jeszcze kilka rozwiązań, ale żadnego nie chciała wybierać. Avelina wspominała o Augustusie, ale Olivia prędzej zeżarłaby tego kaktusa, niż prosiła go o pomoc. Była jeszcze jej matka, ale to również był beznadziejny pomysł.
Quirke podeszła do szafki i wzięła swoją różdżkę. Westchnęła, stanąwszy przed lustrem, i spojrzała na resztki kaktusa. Co za okropne dziadostwo. Bez zawahania machnęła różdżką, by rozproszyć działanie magicznego szamponu, który doprowadził ją do tego stanu.
rzut na rozproszenie
Rzut N 1d100 - 52
Sukces!
Sukces!