15.01.2024, 10:09 ✶
- Nie jestem pewna - przyznała Brenna z pewnym wahaniem, spoglądając na fiolkę, to na Stanleya. Czy przedawkowanie antidotum na pewno nie mogło zaszkodzić...? Jej umiejętność przyrządzania eliksirów stała mniej więcej na poziomie przeciętnego absolwenta Hogwartu, zwyczajnie nie miała cierpliwości do tkwienia nad kociołkiem, skoro mogła odpowiednie mikstury po prostu kupić. Kojarzyła mgliście jakąś lekcję o przedawkowaniach i możliwych skutkach, ale czy to obejmowało także odtrutki? I czy ewentualne efekty uboczne powinny ją obchodzić, skoro szło o Stanleya Borgina? Czy jeśli ten zacznie nagle wymiotować gdzieś w storczyki, powinna się tym przejmować, czy raczej znaleźć Sprouta, zabrać mu aparat i zrobić zdjęcia, by potem pokazać je na kolejnym zebraniu Zakonu Feniksa, ku uciesze wszystkich zgromadzonych? (Ach, omal nie uśmiechnęła się na tę piękną wizję!) Apollo w końcu był w pobliżu i słyszał: ten chciał wypić zawartość na własną odpowiedzialność!!!
- Przecież nie mógł wyparować. Sprout?! Sprout, jesteś tutaj?! - zawołała głośno, wiedziona tym paskudnym, longbottomowym odruchem. Ale podała Stanleyowi fiolkę, w duchu pełna nadziei, że faktycznie wypije całą zawartość, nie czekając na pojawienie się Brygadzisty. I że naprawdę potem przynajmniej rozboli go brzuch. Może nawet tak mocno, że będzie musiał wziąć chorobowe?
Jakieś sześćdziesiąt sekund po tym, jak Brenna zaczęła nawoływać, Sprout wychynął spomiędzy roślin.
– Znalazłem szpadel ogrodowy! – oznajmił bardzo dumny z siebie, a kiedy i Apollo, i Brenna spojrzeli na niego z odrobiną niezrozumienia, jakby nie do końca pojmowali, co jest szokującego w znalezieniu szpadla w szklarni, szybko uzupełnił. – Leży pomiędzy kwiatami, musieliście go przegapić i jest pokryty krwią! Zrobiłem zdjęcia, trzeba go zabezpieczyć, mamy narzędzie zbrodni! I ja je znalazłem, ja, rozumiecie? – dodał, wypinając pierś do przodu. Brenna zrobiła krok do przodu, a potem zatrzymała się w pół ruchu, jakby niepewna, czy biec oglądać znalezisko Sprouta, czy raczej zostać, by nie przegapić momentu, w którym Stanleya uderzyłyby ewentualne skutki uboczne. Ewentualnie, w którym jad jednak go powali, musiała przecież to zobaczyć i dołączyć do kolekcji najpiękniejszych wspomnień, idealnych do przywoływania patronusa…
@Stanley Andrew Borgin
- Przecież nie mógł wyparować. Sprout?! Sprout, jesteś tutaj?! - zawołała głośno, wiedziona tym paskudnym, longbottomowym odruchem. Ale podała Stanleyowi fiolkę, w duchu pełna nadziei, że faktycznie wypije całą zawartość, nie czekając na pojawienie się Brygadzisty. I że naprawdę potem przynajmniej rozboli go brzuch. Może nawet tak mocno, że będzie musiał wziąć chorobowe?
Jakieś sześćdziesiąt sekund po tym, jak Brenna zaczęła nawoływać, Sprout wychynął spomiędzy roślin.
– Znalazłem szpadel ogrodowy! – oznajmił bardzo dumny z siebie, a kiedy i Apollo, i Brenna spojrzeli na niego z odrobiną niezrozumienia, jakby nie do końca pojmowali, co jest szokującego w znalezieniu szpadla w szklarni, szybko uzupełnił. – Leży pomiędzy kwiatami, musieliście go przegapić i jest pokryty krwią! Zrobiłem zdjęcia, trzeba go zabezpieczyć, mamy narzędzie zbrodni! I ja je znalazłem, ja, rozumiecie? – dodał, wypinając pierś do przodu. Brenna zrobiła krok do przodu, a potem zatrzymała się w pół ruchu, jakby niepewna, czy biec oglądać znalezisko Sprouta, czy raczej zostać, by nie przegapić momentu, w którym Stanleya uderzyłyby ewentualne skutki uboczne. Ewentualnie, w którym jad jednak go powali, musiała przecież to zobaczyć i dołączyć do kolekcji najpiękniejszych wspomnień, idealnych do przywoływania patronusa…
@Stanley Andrew Borgin
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.