Norka w przeciwieństwie do Brenny nie miała do nikogo uprzedzeń, co można było zobaczyć na załączonym obrazku. W cukierni dzisiaj znaleźli się ludzie z naprawdę różnych środowisk, mało kto pewnie zakładał, że należą do grona jej znajomych, ale jakoś tak wyszło, że to właśnie ich uznawała za najbliższych. Nie umknęło jej to, że Brenna odeszła w kierunku zaplecza, później pewnie podpyta ją czego tam szukała i oburzy się, że nie poprosiła jej o zrobienie kawy, bo w końcu ona była gospodarzem tego przyjęcia, to ona powinna dbać o to, aby wszyscy byli zadowoleni.
Odwagi w przyjęciu prezenta od Laurenta na pewno dodawała jej babeczka, którą chwilę wcześniej zjadła. Uwierzyła, że to idealny zbieg okoliczności, że skoro chce więcej, chce się rozwijać, to taka wycieczka może być dla niej szansą. Normalnie pewnie wahałaby się długo nad odpowiedzią, tym razem jednak nie miała tego problemu. Zawstydziła się nieco, kiedy Prewett ucałował jej paluszki, miała nadzieję, że nikt sobie niczego nie pomyśli o łączącej ich relacji, bo tak naprawe nie było o czym mówić. - Te słowa to miód na moje cukiernicze serce. - Odpowiedziała jeszcze z uśmiechem, bo zrobiło jej się po prostu miło, gdy usłyszała taką opinię.
Nie miała pojęcia, o tym, że trójka, która posiada blond czupryny stała się przedmiotem rozważania kilku osób, pewnie by się zawstydziła jeszcze bardziej, na całe szczęście nie umiała ani czytac w myślach, ani nie miała jakiegoś wyczulonego słuchu.
Przywitała już chyba wszystkich, miała wrażenie, że każdy mógł się poczuć odpowiednio zaopiekowany. Muzyka przyjemnie grała w tle, lecz póki co nikt nie tańczył. Stwierdziła, że to idealny moment, aby na wielkim, okrągłym stole pojawiło się jedzenie, które przygotowała. Goście nie mogli stąd wyjść głodni, nie na jej warcie. Udała się do kuchni, bez słowa, by za chwilę wrócić z fruwającymi pod sufitem talerzami pełnymi słonych przekąsek. Wylądowały zgrabnie na stole, do którego wszystkich zaprosiła. Czas zadbać o to, aby ich żołądki również były szczęśliwe. Półmiski były pełne najróżniejszych przysmaków. Można było tam znaleźć głównie rzeczy zapiekane w cieście, w końcu to była specjalność Norki.
Dbała o to, aby kieliszki gości napełniały się, kiedy tylko robiły się puste, aby nikomu niczego nie zabrakło. Sama również dosyć mocno się rozluźniła bo likier cytrynowy dzisiaj wyjątkowo dobrze smakował w takim towarzystwie. Kiedy zauważyła, że wszyscy zjedli odpowiednie porcje machnęła różdżką, aby pozbyć się niepotrzebnych talerzy. Był to również odpowiedni moment na to, żeby podgłośnić muzykę, na pewno nie odpuści im dzisiaj tańców, bo była w wyśmienitym humorze.