Również za życia Fergusa, w posiadłości Traversów pierwsze skrzypce grała Delilah. To ona podejmowała najważniejsze decyzje. Odpowiadała za kwestie finansowe. Być może dawno temu, na długo przed tym jak Nicholas pojawił się na świecie, sytuacje prezentowała się inaczej. Jasnowłosy niewymowny nie mógł niestety tego pamiętać, nie był w stanie tego w żaden sposób zweryfikować. Pozostawało mu więc jedynie dziwić się temu, że jego rodzina była w stanie tak właśnie funkcjonować - w sposób odmienny względem tego, co prezentowały inne, czystokrwiste rody.
Może gdyby sprawy wyglądały na tym polu inaczej, Traversowie byliby też inaczej odbierani w środowisku? Zyskali większe wpływy, odrobinę szersze możliwości? Cieszyli się szacunkiem zbliżonym do tego, którym otaczano Malfoyów, Blacków czy Crouchów...
Czy obecny moment był jednak odpowiednim na tego rodzaju rozważania? Można było mieć co do tego uzasadnione wątpliwości.
- Stanęło na tym, że pomaga nam obecnie przy pewnych rodzinnych sprawach. Prywatnych. - to drugie miało znaczenie. Odpowiednio zaakcentowane, sprawiało, że ludzie zadawali mniej pytań. Delilah zdawała sobie z tego sprawę, potrafiła z tego skorzystać. Oczywiście w tych sytuacjach, kiedy korzystanie było faktycznie konieczne. - Byłoby dobrze gdybyś Ty również tego się trzymał. Gdyby ktoś bardzie drążył, można wspomóc się moim stanem zdrowia. Znajomy medyk wszystko potwierdzi.
Ktoś inny na miejscu Delilah być może rzeczywiście mógłby służyć bliskim za wsparcie, stanowić dla krewnych realną wymówkę. Głowa rodziny Travers, mimo swojego wieku - swoją drogą dość słusznego - znana była jednak w pewnych kręgach jako ktoś aktywny, zdrowy, pełen werwy. Pozostawało mieć nadzieje, że powołując się na jej stan zdrowia, jej bliscy nie ściągną na siebie nadmiernej uwagi.
- Musisz nam powiedzieć wszystko, co sam wiesz. - chociaż udzieliła Nicholasowi odpowiedzi na pytanie, drążyła. Domagała się, aby wnuk podzielił się tym, co sam wiedział. O ile wiedział cokolwiek. Nie zamierzała w tym przypadku odpuszczać. Nie w sytuacji, kiedy mogli mieć za chwilę na głowie nie tylko Flintów, ale również Ministerstwo Magii. - To istotne, Nicholas.