Zapatrzyła się przez okno, gdzie w oddali było widać morze, do tego dochodziły dźwięki fal, które uderzały o okoliczne klify. Odpłynęła na krótką chwilę, co było całkiem dobre - zupełnie ignorowała to, co robiła Florence, jakby wcale nie odbywał się właśnie przy niej jakiś zabieg uzdrowicielski. Im mniej widziała tym lepiej, i tak na pewno będzie do niej powracał widok tych łusek na ciele mężczyzny. Powinna przywyknąć do podobnych widoków, jednak chyba póki co nie była na to gotowa. Trwała wojna, na pewno jeszcze zobaczy coś gorszego. Prędzej, czy później - wypadałoby się na to przygotować.
Szum fal był usypiający. Panna Figg na chwilę zmrużyła oczy, walczyła z tym, żeby nie zasnąć na stojąco. Nie przywykła do takiego stania z boku, w tej sytuacji jednak nie mogła zrobić nic więcej, nie była specjalistką od magicznych urazów. Pozostawało jej więc czekać, a nie znosiła takiej bezczynności. W pewnej chwili zaczęła stukać palcami o parapet, o który się oparła.
Usłyszała, że kobieta poprosiła mężczyznę, aby wypił eliksir wiggenowy, z tego, co mówiła wcześniej miało to sens w momencie w którym oczyszczą ranę. Najwyraźniej zbliżali się już do końca leczenia. Przynajmniej tak się jej zdawało, a było to tylko wrażenie, gdyż prawie wcale nie znała się na medycynie. Potrafiła jedynie przygotować substancje, które mógły pomóc ukoić ból. Może powinna się zainteresować też tym, w jaki sposób je podawać, nigdy nie wiadomo, kiedy mogą się przydać takie umiejętności. Zakon potrzebował kompetentych osób, wszechstronnych, dało jej to do myślenia.
Dalsze instrukcje skierowane ku mężczyźnie świadczyły o tym, że uzdrowicielka skończyła swoje zadanie. Pomogły mężczyźnie, będzie żył, oby jeszcze jak najdłużej, miała nadzieję, że go więcej nie zobaczą, w sensie, że nie będą musiały pojawić się tutaj ponownie i że to, co zrobiły wystarczy, aby pomóc mu na dłużej. Mogły stąd odejść. Kiedy Flo na nią spojrzała posłała jej jedynie ciepły uśmiech, świetnie sobie poradziła, ale miała wrażenie, że o tym wie, nie musiała o tym głośno mówić. Nim weszła do kominka pożegnała się jeszcze z mężczyzną i życzyła mu dużo zdrowia. Później skorzystała z proszku Fiuu i weszła do kominka, tego samego, z którego wyszła jakiś czas temu. Zniknęła w zielonym dymie. Bulstrode zrobiła to samo chwilę później. Nie pozostawiły po sobie żadnych śladów, jakby ich tu wcale nie było.