• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[13.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip

[13.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip
Lew Salonowy
Seeking to be whole
Driven by passion
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Philip to mierzący 173 cm wzrostu wysportowany mężczyzna. Niebieskooki blondyn, którego znakiem szczególnym są dołeczki w policzkach i promienny uśmiech. Jego znakiem szczególnym są dołeczki w policzkach oraz promienny uśmiech. Przywiązuje dużą uwagę do swojego wizerunku, dopasowując swój ubiór do każdej sytuacji. Roztacza wokół siebie aurę niezachwianej pewności siebie.

Philip Nott
#13
16.01.2024, 22:07  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.01.2024, 04:18 przez Philip Nott.)  

Zdaniem Philipa nie rozwiązałoby wszystkich jego problemów, ale uprościłoby pewne sprawy do minimum i doskonale pokazałoby mu czego Laurent chce. Bezsprzecznie zasłużył na to aby zostać kopniętym w dupę i wrócił skąd przyszedł. To, podobnie jak zostanie odprawionym przez Migotka, doprowadziłoby do tego że nie odbywaliby właśnie tej rozmowy. Miał jednak wiele do powiedzenia i drugi taki moment, w którym zebrałby się na odwagę nie zdarzyłby się szybko. O ile zdarzyłby się w ogóle. Dla niego łatwiej było wystąpić przed publicznością, udzielić wywiadu albo wyjść na boisko do Quidditcha, niż zmierzyć  się ze swoimi prywatnymi problemami albo skonfrontować się w ten sposób z Laurentem, tak aby uzyskać jakiekolwiek zamknięcie tego rozdziału. Bez tego nie mógł ruszyć dalej, a tego bardzo chciał. Potrzebował zapanować nad tym chaosem, w który wdarł się w jego życie i wszystkie dotychczasowe jego działania nie pozwoliły mu tego osiągnąć. Konfrontacja stała się jedyną możliwością, choć ona przebiegała zupełnie inaczej, niż pierwotnie oczekiwał. Czasu nie cofnie, ale ten nagły wyjazd służył poukładaniu sobie tego wszystkiego i nie miał charakteru tygodniowych wakacji pod palmami, z których wysłałby mu pocztówkę i przywiózł pamiątki. Potrzebował tego. Jednocześnie nie chciał zawieść zaufania Laurenta. Przewidywanie konsekwencji swoich działań nie było jego mocną stroną. Starał się to naprawić.

— W moim nastawieniu. W toku myślenia. — Philip w tym momencie mówił zdecydowanie za dużo, nie przestając być szczerym z Laurentem. Wolał jednak aby Laurent nie zaczął dalej drążyć w związku z jego słowami w ten sposób wyciągając najbardziej niewygodną prawdę na światło dzienne. To wszystko dla niego było wystarczająco trudne. To krążenie po tym salonie zdawało spełniać swój cel. To nie była rozmowa, którą był w stanie toczyć w pełni swobodnie. Nie oczekiwał jednak tego, aby Laurent tym wszystkim się przejmował... choć podejrzewał, że on to będzie starał się zrobić. On wolał tego uniknąć. Wolał nie powiedzieć za dużo. W obecnej sytuacji nie mógł oczekiwać od Laurenta, że to wszystko zrozumie, że wykaże się odpowiednim wyczuciem i zrozumieniem jego obaw. Po raz kolejny powracało do niego to, że Laurent nie był mu nic winien. On natomiast zawdzięczał mu wiele. Na słowa Laurenta skinął jedynie głową. Nie pozostawiało to żadnych złudzeń. Wówczas chciał szczerości i ją otrzymał w sposób zgodny ze swoimi przewidywaniami. Cała ta sytuacja miała dać mu możliwość ruszenia dalej, wyrwania się z tego niekorzystnego dla siebie impasu, w którym się znalazł.

— Masz pełne prawo aby tak twierdzić. — Przyznał Laurentowi rację, uśmiechając się przy tym gorzko. Starał się podejmować starania ku temu aby interesować się tym blondynem, co wychodziło mu różnie. Nie chodziło tylko o niego. — Pozwalałem ci na to jakbym był niepomny konsekwencji z tym związanych. — Westchnął ciężko. Użyte przez młodszego mężczyznę zabrzmiało niemalże pieszczotliwie w jego ustach. Pozwalał sobą manipulować w ten sposób. Nie było to też tak, że to mu się nie podobało... ale w ogólnym rozrachunku nie wynikało z tego nic dobrego.

— Nie chciałem tego wszystkiego, nie chciałem aby to miało miejsce. Wszystko byłoby dobrze, tak jak dawniej gdyby ten niedopełniony rytuał. — Stwierdził z tym samym gorzkim uśmiechem. Towarzyszyła mu w tym momencie stosowna myśl. Gdybym nie był takim niewyżytym fiutem i nie chciał podczas tegorocznego Beltane puknąć swojej ex-kochanki, która zamiast iść z nim uprawiać seks to postanowiła mu odmówić po tym jak wspiął się na ten jebany pal z jej wiankiem. Dostrzegał też całą ironię w tej sytuacji, bo tego rodzaju rzeczy były tymi, które robił innym a jednak tego doświadczył. To nie był odpowiedni moment na kolejne przyznanie się do tego, że zrobiło się źle, że przestało mu się układać i że się pogubił w tym wszystkim. Popełnił ten błąd, że przyszedł z tym wszystkim do osoby, z którą łączył go głównie seks. Tak jak ze wszystkimi pozostałymi, które były przez jakiś czas obecne w jego życiu.

— Coś takiego nie prowadzi do niczego dobrego. — Zrozumiał już o co chodzi Laurentowi. On też dawał z siebie wszystko - tak to tylko mógł być tym najlepszym i tak nie były to wyłącznie puste przechwałki. Uwielbiał czuć słodki smak zwycięstwa. Odniesienie porażki podczas sportowej rywalizacji znacznie łatwiej było mu zaakceptować i dążyć do poprawienia swoich osiągów na tym polu, niż w życiu prywatnym. W podobnych kategoriach mógł rozpatrywać odmowę.

— To nie było właściwe zachowanie z mojej strony... ale nie jesteś mi nic winien i do niczego nie jesteś zobowiązany. — Przyznanie tego pozwoli mu zrozumieć, że sam będzie musiał popracować nad właściwym radzeniem sobie z odmową tak aby podobna sytuacja nie miała już miejsca - nie będzie to łatwe i nie chodziło także o Laurenta. Uświadomienie o tym tego blondyna może mu pomóc poradzić sobie z tym. Nie wiadomo na kogo trafią w przyszłości, jeśli w następstwie tej rozmowy ich drogi się rozejdą. Musiał brać pod uwagę taką możliwość.

Na to podziękowanie skinął jedynie głową. Uśmiech, jaki przemknął przez jego wargi, stanowił ciąg dalszy robienia dobrej miny do złej gry. Widząc jak pochylony Laurent ukrywa twarz w dłoniach poczuł nieprzyjemny ucisk w trzewiach, jakby dostał po raz drugi tłuczkiem - tym razem w brzuch. Wypowiedziane przez niego słowa pogłębiły tylko to okropne wrażenie. Tym razem było już za późno na ucieczkę. Zawarty w nich przekaz pozostawał jednak jasny. Nie było go tydzień, to był najgorszy możliwy moment na wyjawienie prawdy i Laurenta wspierała osoba znacznie lepsza od niego pod każdym możliwym względem. Na tym polu nie będzie zwycięzcą.

— Wybrałem sobie zły moment na zniknięcie, najwyraźniej na powrót i na konfrontację. W takim razie dobrze ci życzę. A raczej... wam. — Przyznał znużonym tonem odnośnie swojego wątpliwego wyczucia czasu. Być może ktoś inny na jego miejscu uniósł się złością albo odgryzł się, że ktoś inny na miejscu na miejscu Laurenta nie wodził go za nos, w pewnym sensie trzymając go przy sobie i nie pozwalając mu rozpocząć nowego etapu w życiu, ale to do niczego by nie prowadziło. Obrana przez niego postawa nadal stanowiła robienie dobrej miny do złej gry i jednocześnie mogła sprawiać wrażenie dojrzałości albo klasy.

— Pamiętam. To piękne marzenie, Laurencie. Warte spełnienia. — W przeciwieństwie do niego, Laurent jest niepoprawnym romantykiem i dlatego nie zamierzał zniszczyć snutej przez niego wizji. To, czego oczekiwał od swojego życia prywatnego zderzało się z rzeczywistością. On wiedział, że można było wyprowadzić się praktycznie na koniec świata, jednak czasy w jakich przyszło im żyć okazywały się być bardziej korzystne dla par mieszanych. Philip, który nie ograniczał się do jednej płci swoich partnerów, sypiał częściej z kobietami, a znacznie rzadziej z mężczyznami. W przypadku ich relacji można było mówić o prawdziwym ewenemencie.

— Przychodząc tutaj... nie wymagałem od ciebie jakikolwiek deklaracji. To nie uległo zmianie. Przychodząc tutaj... chciałem wiedzieć na czym stoję. — Powiedział wprost, z westchnięciem. Chciał otrzymać prawdę, niezależnie od tego jaka by nie była. Zadawane przez Laurenta pytania na razie nią nie były i przez to utrzymywały go w zawieszeniu, w tej niepewności, która za bardzo mu ciążyła w tym momencie. Wszystkie te pytania stanowiły też swoistą pułapkę. Same oczekiwania to jedno, natomiast rzeczywistość to drugie. Nie przemyślał tego, ponieważ nie zakładał takiego obrotu spraw. Za dużo trudnych pytań w krótkim czasie.

— New Forest zawsze mi się podobało i chciałem nawet nabyć dom w tym samym hrabstwie, więc... na pewnym etapie, tak. To jednak poważny krok. Nie do końca to widzę w taki sposób, że tylko spotykalibyśmy się na kolacjach, seksie i byśmy udawali wesołą rodzinę, po czym wracałbyś do swojego życia. Nie miałbym nic przeciwko częstszym spotkaniom, robieniem różnych rzeczy poza domem przed tak poważnym etapem. — Odpowiedź na pierwsze pytanie nie stanowiła dla niego problemu. przynajmniej do momentu, kiedy przyszło mu podejść do tego poważniej. Z jego punktu widzenia rozważniej było nie rzucać się na głęboką wodę do etapu wspólnego życia. Zwłaszcza, kiedy jego przygodne związki opierały się wyłącznie na seksie i to byłaby dla niego poważna zmiana. Liczył, że Laurent zrozumie to we właściwy sposób. Obecność jarczuka już tak, postrzegał to stworzenie jako bestię z piekła rodem i pozostawał zadowolony jak to bydle trzymało się od niego z daleka. Nie potrafił też przewidzieć jak Duma zareagowałby na obecność jego psidwaków.

— Moi rodzice... to nie takie proste... i bez tego czasem załamywali ręce na wieść o moim hulaszczym życiu, licząc na to że się ustatkuje. Może najpierw powiedziałbym swojemu bratu. Jeśli chodzi o karierę... mam prawo do prywatnego życia i chcę je mieć, ale także nie chcę rezygnować z kariery póki mogę ją rozwijać. Nie rozpatrywałem tego w innych kategoriach. Kariera sportowa, zwłaszcza taka jak moja, to nie jest zajęcie na całe życie. Może zakończyć ją kontuzja albo często zawodnicy sami decydują się zakończyć karierę po tym jak powiedzą sobie "pas". Nie bez znaczenia pozostaje również wiek. Wstępnie zostało mi jakieś dziesięć lat obecnej kariery. Co by powiedzieli moi przyjaciele i znajomi... nie wiem. Dowiedziałbym się wtedy co myślą na mój temat i prawdopodobnie ich grono uległoby zmniejszeniu. — Wydawało mu się, że Laurent sam wie jak trudne są rozmowy z rodzicami, zwłaszcza na takie tematy. Philip zapracował sobie na łatkę skandalisty, o których nawet jego rodzice czytali w prasie albo dowiadywali się o nich od innych. To wymagało odpowiedniego podejścia. Nie byłoby mu łatwo stanąć w salonie w rodzinnej posiadłości przed obliczem rodziców i wyznać im całą prawdę. Może kiedyś do tego dojdzie. Zdawał sobie sprawę, że to mogłoby zaważyć na jego karierze. Nie wybiegał tak daleko w przyszłość. Niezależnie od tego, co go w niej czekało, będzie musiał się z tym zmierzyć. Nie chciał jednak wybierać między jednym albo drugim i nie chciałby być z kimś, kto tego oczekuje od niego zanim sam uzna, że to już ten moment albo kontuzja stanie się tego przyczyną. Potem chciał zająć się trenowaniem drużyn Quidditcha. Tego typu sytuacje pokazują to, kto tak naprawdę jest przyjacielem. Komu ze swoich przyjaciół powiedział Laurent tego rodzaju prawdę? Wszystkim? Nikomu?

— Jesteśmy mężczyznami. To zależy od ustalonych zasad, czy dopuszczamy uprawianie seksu z innymi i nie ukrywamy tego przed sobą czy bierzemy pod uwagę, że ten ktoś spędza noc w naszym łóżku. Nie żebym lubił się dzielić. Aczkolwiek w grę wchodzi wyłączność. Wtedy zostaje kanapa. Starałbym się nie zawieść twojego zaufania po raz kolejny i nie uciec, musielibyśmy rozmawiać. — Przedstawił mu kilka rozwiązań tego problemu, dopasowanych do nich samych i monogamia była na ostatnim miejscu w tym równaniu przez to, że może być trudno im to osiągnąć. Nie widział siebie jako przeżywającego to, że sam poszedł do łóżka z kimś albo że Laurent przespał się z kimś, jeśli nie będzie stanowić to tajemnicy. Dopuszczał też grupowe zabawy, co stanowiło pewien konsensus między jednym a drugim. Do tego się zobowiązał i tego się będzie starał trzymać.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (11599), Philip Nott (13226)




Wiadomości w tym wątku
[13.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 12.01.2024, 17:26
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 12.01.2024, 19:29
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 12.01.2024, 21:51
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 13.01.2024, 17:03
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 13.01.2024, 18:51
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 14.01.2024, 02:00
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 14.01.2024, 12:28
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 14.01.2024, 14:49
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 14.01.2024, 18:33
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 14.01.2024, 22:26
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 15.01.2024, 10:47
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 16.01.2024, 01:40
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 16.01.2024, 22:07
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 17.01.2024, 16:16
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 17.01.2024, 18:04
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 19.01.2024, 19:58
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 19.01.2024, 22:24
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 21.01.2024, 01:02
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 21.01.2024, 15:57
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 25.01.2024, 15:06
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 25.01.2024, 23:21
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 29.01.2024, 23:59
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 30.01.2024, 23:21
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 02.02.2024, 15:30
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 03.02.2024, 00:15
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 05.02.2024, 00:22
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 05.02.2024, 22:36
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 09.02.2024, 23:41
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 10.02.2024, 17:30
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 14.02.2024, 18:00
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 14.02.2024, 21:32
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 15.02.2024, 23:04
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 17.02.2024, 01:36
RE: [08.08.1972] It gets so hard to face the truth | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 21.02.2024, 17:05

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa